Słupsk
Zwierzęta trzymane były w małych klatkach w przyczepie kempingowej (Fot. Archiwum RG)

wtorek,

02 czerwca 2020

14:40

Sprawa nielegalnej hodowli psów niedaleko Bytowa utknęła w martwym punkcie. Podejrzani zniknęli, zanim postawiono im zarzuty

Zawieszono śledztwo ws. dzikiej hodowli psów w okolicach Bytowa. Pracę śledczych wstrzymało zniknięcie podejrzanych. Zanim prokuratura zdążyła ogłosić im zarzuty, przepadli bez śladu. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi im do trzech lat więzienia.



47-letnia Giannina i 59-letni Mario za prowadzenie nielegalnej hodowli i trzymanie zwierząt w trudnych warunkach mają zarzuty znęcania się nad nimi. Zniknęli, zanim prokuratura zdążyła im je ogłosić. Śledczy nie wykluczają, że podejrzani mogą przebywać za granicą.

MOGĄ PRZEBYWAĆ ZA GRANICĄ

- Jeżeli tylko ustalimy miejsce pobytu i zostaną zatrzymani, to ta przeszkoda ustaje i kontynuujemy dalej to postępowanie. Teraz możemy wykonywać czynności również europejskim nakazem dochodzeniowym, jeżeli będziemy mieli pewność, że podejrzani przebywają na terenie innego kraju Unii Europejskiej - mówił Ryszard Krzemianowski, prokurator rejonowy w Bytowie.

ZWIERZĘTA DO ADOPCJI

Po uprawomocnieniu decyzji prokuratury, zwierzęta z nielegalnej hodowli będą mogły trafić do adopcji. To 24 psy rasy wyżeł weimarski. Ich dziką hodowlę pod Bytowem odkryto pod koniec lutego. Zwierzęta trzymane były w małych klatkach w przyczepie kempingowej.

 

 

Paweł Drożdż/ako