Słupsk
Prokuratura Okręgowa w Słupsku wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie obu zatrzymanych na trzy miesiące (Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś)

środa,

12 lutego 2020

16:34

Fałszowanie dokumentów, wyłudzenie kredytu i nielegalny obrót akcjami. Prezesi dwóch spółek z Gdańska zatrzymani [AKTUALIZACJA]

Popełnienie przestępstw finansowych na kwotę około 42 mln złotych zarzuca Prokuratura Okręgowa w Słupsku prezesom dwóch spółek z Gdańska. Chodzi o obrót akcjami. Informacje potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk.

AKTUALIZACJA GODZ. 17
Sąd rejonowy w Słupsku odrzucił wniosek o tymczasowe aresztowanie zatrzymanych dwóch prezesów gdańskich spółek.

Sąd uznał, że dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz zakaz kontaktowania się podejrzanych jest wystarczający. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk zapowiedział, że śledczy złożą zażalenie na odmowę tymczasowego aresztowania do Sądu Okręgowego w Słupsku.

Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku na polecenie Prokuratury Okręgowej w Słupsku zatrzymali Mirosława K. oraz Dariusza W. Obaj mężczyźni pełnili w latach 2011-2016 funkcje prezesów dwóch spółek zależnych od siebie. 


KILKA WĄTKÓW

Firmy działały w branżach budowlanej, telekomunikacyjnej oraz elektroenergetycznej. Zdaniem prokuratury, poprzez fałszowanie dokumentów i kreowanie lepszej sytuacji finansowej spółek, obaj mężczyźni mieli doprowadzić do przejęcia akcji tych firm o wartości 14 mln złotych, a następnie zbycia akcji o wartości 12,5 mln złotych.

Śledczy zarzucają również Mirosławowi K. i Dariuszowi W. wyłudzenie kredytu oraz gwarancji bankowych na kwotę 5 mln złotych oraz gwarancji bankowych na rzecz innych firm na kwotę około 9,6 mln złotych. Wśród zarzutów jest też usiłowanie wyłudzenia gwarancji bankowych na kwotę 2 mln złotych.

NIE PRZYZNALI SIĘ DO WINY

Podejrzani nie przyznali się do winy. Prokuratura Okręgowa w Słupsku wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie obu zatrzymanych na trzy miesiące. Zabezpieczono majątek zatrzymanych o wartości 50 tysięcy złotych.

Zatrzymanym za zarzucane przestępstwa grozi do 10 lat więzienia.

 

Przemysław Woś/mk