Pomorze po wielkiej burzy. Sprawdzamy sytuację po nawałnicy

16:52

Kończymy specjalny raport

Mnóstwo zerwanych dachów i zniszczonych domów, 5 ofiar, kilkadziesiąt rannych. Tak wygląda krajobraz po potężnej burzy, która nadeszła nad Pomorze nocą w piątek wieczorem. Nie żyje też jedna mieszkanka Trzecianowa w powiecie gostyńskim. Okolice Chojnic i Kościerzyny - to tereny, które po nawałnicy ucierpiały najbardziej. Dziś sprawdzaliśmy, jak wygląda tamtejsza sytuacja - jak straty znieśli mieszkańcy tamtych okolic, czy dostają już pomoc. Dziękujemy, że byliście z nami.

16:00

Fani Chojniczanki Chojnice pomogą w usuwaniu skutków nawałnic

Fani Chojniczanki Chojnice jadą pomagać mieszkańcom Rytla i okolic w usuwaniu skutków piątkowych nawałnic.

14:07

Okolice Sulęczyna. "Straty prawdopodobnie w milionach złotych"

Kłodno w gminie Sulęczyno już są przejezdne. Wciąż jednak nie ma tam prądu, nie działają telefony, niektóre domy pozostają bez wody. W pobliskim ośrodku na Półwyspie Mausz, gdy żywioł szalał, dwie osoby zostały ranne. Trzeba je było ratować z pomocą łodzi, bo drogi były zablokowane.

Strat jeszcze nie oszacowano. Jednak jak mówi wójt Sulęczyna Bernard Grucza, mogą one wynieść miliony złotych, bo zniszczenia są ogromne. - Około 100 domków letniskowych, sporo budynków gospodarskich, hektary Lasy Państwowych... Ludzie płaczą, jeśli stracili 10-15 hektarów. Ludzie nie poradzą sobie bez pomocy państwa, żeby stanąć na nogi - twierdzi.

 

A tak wygląda ośrodek na Półwyspie Mausz po przejściu nawałnicy:

 

mausz1

 

mausz2

 

mausz3

 

mausz4

 

mausz5

 

mausz6

14:03

Szósta ofiara nawałnic. Tym razem spoza Pomorza

Liczba ofiar śmiertelnych nawałnic, które w nocy z piątku na sobotę przeszły nad Polską, wzrosła do sześciu. W szpitalu w Lesznie w Wielkopolsce zmarła 60-letnia kobieta, która podczas burzy została poważnie ranna w głowę - powiedział IAR Jacek Masztalerz z prokuratury rejonowej w Gostyniu.

60-latka to mieszkanka Trzecianowa w powiecie gostyńskim. W piątek około godziny 19 kobieta wraz z mężem karmiła zwierzęta w obejściu. Przed nawałnicą schronili się w stodole, jednak wiatr zerwał dach, a budynek zawalił się, przygniatając znajdujące się tam osoby. Mężczyzna został niegroźnie ranny, a kobieta doznała rozległych obrażeń głowy.

Źródło: IAR

13:12

Ile osób może liczyć na pomoc rządu?

Według wstępnych szacunków ponad 1700 rodzin poszkodowanych przez piątkowo-sobotnie wichury w województwie pomorskim otrzyma rządowe wsparcie w wysokości 6 tysięcy złotych. Zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej w pomorskim urzędzie wojewódzkim Krystyna Kobylińska powiedziała, że wniosek o zapomogi dziś rano został wysłany do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Pieniądze powinny dotrzeć do w ciągu kilku dni, a na razie bieżącej pomocy udzielają poszkodowanym gminy i organizacje pomocowe, jak Caritas.

Najbardziej poszkodowane rodziny będą mogły liczyć na wyższe wsparcie rządowe: do łącznej wysokości 20 tysięcy złotych lub 100 tysięcy złotych, w zależności od stopnia zniszczenia domostwa.

Źródło: IAR

12:41

Niesamowita zapowiedź nadciągającej katastrofy na Kaszubach

Tak pięknie był tuż przed fatalną w skutkach burzą, która nadciągnęła nad Pomorze.

 

12:19

"Nawet nie chcę myśleć, co wyjdzie, jak policzymy straty". Właściciele ośrodka agroturystycznego o nawałnicy

agroturystyka6

 

Państwo Warpechowscy - właściciele osady agroturystycznej w okolicach Trzebunia - rozmawiali z naszym reporterem.

- Muszę powiedzieć, że jesteśmy w amoku. Codziennie rano jak się budzę od dwóch dni, to nie poznaję własnego podwórka. Nie wiemy co robić, na razie po prostu zbieramy to wszystko co spadło - mówili właściciele.

- Z momentem przyjścia całej wichury wszystko zostało przykryte ogromną ilością drewna. Nie mam pojęcia jak mielibyśmy teraz policzyć straty. Na razie próbujemy udrożnić dojazdy do domów, jest jeszcze jedno gospodarstwo, które nie ma kontaktu ze światem - opisywali.

- Wszystko przyszło na tyle niespodziewanie, że ludzie byli cały czas w namiotach. Nie mogli wiedzieć, że tak nagle dojdzie do załamania pogody. To można porównać do tsunami. Wzięło się znikąd i zniszczyło wszystko po drodze.

W osadzie agroturystycznej nie ma łączności telefonicznej ani prądu i wody. - Strażacy tu dotarli, ale po prostu odblokowali dojazd, nic poza tym. Na tę chwilę nie wiemy jak sobie damy radę. Staramy się wspierać strażaków jak możemy, ale nie możemy ich nawet napoić. Oni nieprzerwanie pracują w terenie, by pomagać ludziom. Cud, że tutaj wszyscy przeżyli i skończyło się na zadrapaniach - dodawali właściciele ośrodka agroturystycznego Dzika Zagroda.

12:09

Kwatera agroturystyczna w gminie Dziemiany. Drzewa spadały na domki pełne turystów

Na terenie wokół kwatery agroturystycznej Dzika Zagroda w okolicach Trzebunia wichura powaliła 15 hektarów lasu. Dojazd tam udrożniono dopiero w niedzielę. Turyści w popłochu uciekali z pola namiotowego. - Zerwała się na tyle mocna wichura, że za sobą zmiatała wszystko. Jak wczasowicze zobaczyli, że to nie jest zwykła burza, zaczęli uciekać. Zdarzyły się otarcia, ale nikt poważnie nie ucierpiał. W promieniu 5 kilometrów wszystko wygląda, jak zmielone buldożerem. Nie ma nic. Wszystkie nasze pokoje agroturystyczne zostały zalane - mówi nam syn właścicieli ośrodka.

 

A tak wygląda teren ośrodka agroturystycznego w gminie Dziemiany. Warto zwrócić uwagę, jak wiele drewna spadło w miejsca, gdzie stały namioty:

 

agroturystyka

 

agroturystyka1

 

agroturystyka2

 

agroturystyka4

 

11:19

"Mamo, nie ma lasu". Poruszająca (i przerażająca) historia Rytla po nawałnicy

Niezwykłą historię sołectwa Rytel można przeczytać na Facebooku. To właśnie w Rytlu i okolicach z powierzchni ziemi praktycznie zniknęły całe lasy. Autor poruszającego wpisu apeluje też o pomoc. "Ludzie pozostawieni samym sobie. Nie ma przepływu informacji. Wygląda tak, jakby państwo w weekend nie działało. Przynajmniej w sołectwie. Działają za to mieszkańcy" - czytamy.

 

 

10:28

Strażak: "Połamane słupy, pozrywane linie, uszkodzone transformatory. To nie jest kwestia 2-3 dni"

20839618 1435169456537069 1827834131 o

 

Strażacy bez przerwy pracują od piątkowego wieczora. - Z piątku na sobotę pracowaliśmy przez całą noc i przez cały dzień. Teraz gdy zmierzcha kończymy prace wycinkowe z troski o bezpieczeństwo strażaków oraz w celu regeneracji sił. Rano pracujemy tym co mamy na terenie powiatu, a także ściągamy dodatkowe siły z innych powiatów. Dzisiaj dostaniemy z zewnątrz 10-15 wozów. Wszystkie będą miały zajęcie - mówił brygadier Tomasz Klinkosz.

- Najbardziej niebezpieczne sytuacje to te, kiedy ktoś w domu ma np. respirator lub inne urządzenie, od którego zależy jego zdrowie. Ale są też sytuacje, kiedy gospodarz ma kilkaset sztuk bydła i hydrofor, ale nie może pracować. I tym zajmują się strażacy - jadą na miejsce i udostępniają agregat prądotwórczy. Wozimy też wodę - dodawał.

Mieszkańcy Trzebunia pytają - kiedy będzie prąd? - Jak rozejrzymy się i zobaczymy całkowicie zniszczoną infrastrukturę związaną z elektryką... To nie jest kwestia spadnięcia gałązki czy drzewa. To całe trakty energetyczne kompletnie zniszczone. Nie są do naprawy, tylko do odbudowy. Połamane słupy, pozrywane linie, uszkodzone transformatory... Ja nie jestem elektrykiem, ale z punktu widzenia laika - to na pewno nie jest kwestia 2-3 dni - mówił Tomasz Klinkosz.

Sprzątanie po nawałnicy zajmie mnóstwo czasu. - To kwestia tygodni, niestety. Na razie zajmujemy się tym, co zagraża życiu i normalnemu funkcjonowaniu. Później przejdziemy do etapu sprzątania tych rzeczy, które nikomu nie przeszkadzają, tylko brzydko wyglądają. To potrwa kilka tygodni. A sprzątanie w lasach? To już miesiące albo i lata - stwierdził.

10:03

"Kataklizm był w Kościerzynie? W porównaniu z Trzebuniem - to było tylko sanatorium!"

Nasz reporter Grzegorz Armatowski w Trzebuniu spotkał się z brygadierem Tomaszem Klinkoszem - komendantem powiatowej straży pożarnej w Kościerzynie.

Sytuacja jest opanowana? - Zostało jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, między innymi przetarcie szlaków komunikacyjnych. Do tej pory zrobiliśmy tak, by do każdego domu był przynajmniej jeden dojazd, ale poboczne dróżki nie zostały jeszcze ruszone. Musimy jeszcze zabezpieczyć domy, z których zerwało dachy, bo w każdej chwili może spaść deszcz. Jest problem z prądem, jest problem z wodą i jest problem ze ściekami. Ogólnie jest problem z normalnym funkcjonowaniem mieszkańców - mówił strażak.

Tomasz Klinkosz porównywał sytuację w Trzebuniu do tej, jaka w piątek była na krajowej "20" na wyjeździe z Kościerzyny. - Wtedy myśleliśmy, że tam jest tragedia. Ale w porównaniu z tym, co tu zastaliśmy... To w Kościerzynie jest sanatorium! Tam niewiele złego się stało. A tu - kataklizm. Miejscowość praktycznie nie funkcjonuje - mówił Tomasz Klinkosz.

09:44

Niezwykle rzadkie zjawisko pod Sulęczynem? "Wirująca kula świetlna porywała wszystko na swojej drodze"

"Kłodno pod Sulęczynem... Świadkowie widzieli jakby "wirującą kulę świetlną", która z ogromną prędkością porywała wszystko na swojej drodze. Ranni transportowani byli pontonem na jeziorze bo droga była całkowicie zasypana drzewami" - napisała na Facebooku Paulina Słomska.

 


Niespotykane zjawisko mogło być piorunem kulistym. Jednak naukowcy nie są zgodni co do określenia faktycznej istoty pioruna kulistego. Eksperci nie znają mechanizmów rządzących procesem jego powstawania. Główne koncepcje głoszą, że jest to rodzaj wyładowania elektrycznego, ale autorzy tych koncepcji nie potrafią wytłumaczyć szczegółów funkcjonowania tego wyładowania. W roku 2014 doniesiono o pierwszej naukowej obserwacji pioruna kulistego. Dokonali tego w lipcu 2012 naukowcy z uniwersytetu w Lanzhou w Chinach. Trudno jednak powiedzieć, czy podobne zjawisko można było zaobserwować w Kłodnie pod Sulęczynem.

09:25

Wojewoda pomorski: "System ostrzegania oparty na telefonach komórkowych nie jest idealny"

DSC 3729

 

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich był gościem Rozmowy kontrolowanej. Wywiad przeprowadziła Agnieszka Michajłow.

Czy komunikaty jasno podkreślały, jak duże niebezpieczeństwo zbliżało się do Pomorza w piątek wieczorem? - Komunikaty były wysyłane. Niestety to system oparty na powiadomieniach na telefony komórkowe. Jak byliśmy w rejonie najbardziej dotkniętym nawałnicą, to nie ma tam najlepszego zasięgu. System oparty na łączności GSM nie jest idealny. Gdybyśmy dużo wcześniej wiedzieli, jak wielka będzie skala tej burzy. Komunikaty meteorologiczne nie wskazywały na aż taką nawałnicę - mówił wojewoda.

Premier Beata Szydło zaapelowała o przeprowadzenie kontroli obozów takich, jak ten harcerski w Suszku. - Kontrole już się odbywają. W tej chwili przegląd prowadzi szersza komisja przy udziale straży pożarnej, policji i kuratorium oświaty. Sprawdza się czy są miejsca, w których można się schronić, czy służby dadzą radę dojechać w konkretne miejsca. Jednak wiemy, że niedługo obozy będą się kończyć, bo rozpocznie się rok szkolny - tłumaczył Dariusz Drelich.

Co z pomocą dla poszkodowanych? - Wszędzie jest prowadzona akcja, która ma zmniejszać skutki tych strat. Od początku straż pożarna zabezpiecza budynki, z których zerwano dachy. Z około 100 tys. gospodarstw bez zasilania, już teraz ten problem dotyczy 30 tys. - mówił.

08:58

"To był mój domek. Był"

brodnica
Fot. Słuchacz RG/603 06 06 06

 

- To był mój domek... Był. To efekt tej nawałnicy. Na szczęście nikogo w nim nie było, a miałem tam zawieźć żonę z dziećmi 7 i 11 miesięcy. Na szczęście zmieniliśmy plany. To było w Brodnicy Górnej w gminie Kartuzy - pisze do nas słuchacz.

08:31

Łowcy Burz: "Trzeba jak najszybciej zmienić system ostrzegania przed niebezpiecznymi zjawiskami"

20841466 1435154346538580 1187341962 o
Rytel po nawałnicy. Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment

 

Magda Szpiner rozmawiała z Piotrem Żurawskim - rzecznikiem prasowym stowarzyszenia Łowcy Burz. To fascynaci zajmujący się na co dzień zmianami pogodowymi. Na swojej stronie internetowej napisali:

Od lat informujemy o konieczności powstania skutecznego systemu ostrzeżeń meteorologicznych przed takimi zdarzeniami. Taki system może informować o zagrożeniu maksymalnie na kilka godzin przed faktem, ponieważ rozwój zjawisk konwekcyjnych często bywa zaskakujący. Sytuacja przestawiana przez liczne numeryczne modele prognostyczne, z pozoru bardzo groźna, może się skończyć przejściem kilku co najwyżej umiarkowanie silnych burz. I na odwrót – sytuacja przedstawiana przez numeryczne modele prognostyczne jako sytuacja z nieznacznie podwyższonym ryzykiem przejścia bardzo silnych burz może zakończyć się powstaniem rozległej, bardzo silnej burzy zagrażającej życiu i zdrowiu tysięcy osób.

- Taki system powinien być oparty na obserwacji aktualnych danych radarowych, czyli informacji o aktualnym natężeniu opadu i na tej podstawie podstawie powinny być wydawane ostrzeżenia. Tylko w takiej formie, że każdy, kto przebywa na zagrożonym terenie, powinien dostać smsa. W niektórych gminach działa to tak, że osoby, które się zalogują i życzą sobie dostawać takie ostrzeżenia, mogą je otrzymać. My jednak chcemy, by każda osoba będąca na zagrożonym terenie, takie ostrzeżenie dostała - wyjaśniał Żurawski.

20839830 1435154276538587 1728018261 o
Rytel po nawałnicy. Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment


Według rzecznika Łowców Burz, w ten sposób byłoby można ostrzec mieszkańców Rytla oraz harcerzy, którzy mieli obóz w Suszku. - Ostrzegaliśmy na bieżąco na naszym Facebooku i stronie internetowej. Ta burza była bardzo silna, ale powstała już na granicy polsko-czeskiej w godzinach późno popołudniowych. Na sile przybrała w okolicach Łodzi. Na danych radarowych było widać, że będą bardzo silne wiatry i - co za tym idzie - dużo zniszczeń. Takie informacje powinny być tak przesłane, żeby ludzie wiedzieli, że taka burza idzie w ich kierunku.

Nasi słuchacze zwracali uwagę, że choć korzystają z ostrzeżeń, to otrzymują tak dużo alertów, że po prostu obojętnieją i nie potrafią odróżnić groźniejszej burzy od takiej, która nie niesie za sobą większego niebezpieczeństwa.



08:13

Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku: "Przede wszystkim udrożnić drogi"

Nasz dziennikarz Włodzimierz Raszkiewicz rozmawiał z Adamem Kwiatkowskim - dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. - Najbardziej ucierpiało Nadleśnictwo Lipusz. Tam szacujemy - choć to tylko ogólne szacunki - około 2 milionów metrów sześciennych drewna, które zostało powalone. Tyle nadleśnictwo pozyskałoby w ciągu 20 lat. To miejsce, gdzie schodzą się 3 dyrekcje Lasów Państwowych. Jeszcze większe szkody odnotowały dyrekcje toruńska i szczecińska - tłumaczył.

kwiatkowskiDyrektor RDLP w Gdańsku Adam Kwiatkowski. Fot. gdansk.lasy.gov.pl


- Musimy przede wszystkim udrożnić drogi, by zapewnić przepływ komunikacji i ewentualne drogi ewakuacji. Są miejsca, gdzie ludzie nie mają jak wyjechać ze swoich domostw. To priorytet. Dopiero potem uprzątniemy teren i wtedy będziemy zalesiać od nowa.

- Są też inne straty w infrastrukturze, w domach, w budynkach gospodarczych, w samochodach... To był prawdziwy kataklizm. Po naszej stronie żaden pracownik nie ucierpiał, ale po stronach szczecińskiej i toruńskiej byli też ranni - dodawał Adam Kwiatkowski.

07:53

"Las? Nie ma lasu. Nasze wnuki nie doczekają się grzybów ani jagód"

20840536 1435139896540025 1548468111 n

 

O życie po wielkiej burzy zapytaliśmy mieszkańców Rytla.

- Świerk obok domu przewróciło, antenę od telewizora porwało...

- Miałem 12 hektarów, teraz nie mam nic. Nie wiem, co będę robił z tym drzewem. Wracam do roboty, bo przez najbliższe 3 miesiące będę teraz drzewo wycinał - mówią mieszkańcy miejscowości Rytel.

- Prądu nie mamy, mamy wodę od 7 do 22. Wczoraj było zebranie i nas poinformowano, że to może potrwać nawet tydzień lub dwa. Dla nas i tak najważniejszy był jednak los harcerzy. A las? Nie ma lasu. Nasze wnuki nie doczekają się lasu i grzybów oraz jagód w nim - dodaje mieszkanka.

Problemy z prądem i wodą dotyczą dwóch miejscowości obok siebie - Rytla i Gutowca. Jak długo tak będzie? Na to pytanie odpowiedzi nie zna nikt.

07:45

Miejscowość Rytel zniszczona przez burzę. "Nikt nas nie ostrzegł"

woz rytel

 

Miejscowość Rytel w powiecie chojnickim - to jedno z miejsc, które najbardziej ucierpiały po wielkich burzach. Tam już jest nasz reporter Grzegorz Armatowski. To okolice Suszka, gdzie doszło do największej tragedii - podczas obozu harcerskiego zginęły dwie nastolatki.

- Sytuacja jest dramatyczna. W nocy nie ma wody, bo ujęcie jest zasilane tylko od 7 do 22. Prądu nie ma od piątku. Mieszkańcy muszą radzić sobie na własną rękę. Właściciel jedynego sklepu w okolicy podkreśla nam, że musiał zainwestować w agregat prądotwórczy, by sklep mógł jakkolwiek działać. To tam mieszkańcy kupują pieczywo - relacjonuje nasz reporter.

20861227 1435139886540026 1634038205 o


W punkcie ujęcia wody uruchomiono dla mieszkańców dwie wtyczki, można tam naładować telefony. Problemy są jednak z zasięgiem telefonicznym. Lasy są wykarczowane, słupy wysokiego napięcia są połamane. Jest obawa, że prądu nie będzie jeszcze nawet przez kilkanaście dni.

Mieszkańcy podkreślali, że byli zaskoczeni nagłym zerwaniem się burzy. Chmury co prawda się zbierały, ale nikt nie spodziewał się - jak to nazywają sami mieszkańcy - armagedonu. Według nich wiatr wiał z siłą 150-180 kilometrów na godzinę. Podkreślają też, że nie zostali w żaden sposób ostrzeżeni przed kataklizmem.

07:29

Caritas uruchamia pomoc poszkodowanym po burzach

straty suszek
Fot. Agencja KFP/Aleksander Knitter

 

Caritas Polska uruchamia zbiórkę środków na rzecz poszkodowanych w wyniku zniszczeń spowodowanych przez piątkowe nawałnice. Poszkodowani są mieszkańcy województw dolnośląskiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego.

Aby pomóc poszkodowanym można wysłać SMS z hasłem WICHURA pod numer 72052 (koszt 2,46 zł z VAT) lub dokonać wpłaty na konto Caritas  PL 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 – z dopiskiem WICHURA.

07:27

Zatrważające obrazki z okolic Chojnic

Jak potężne są straty na Pomorzu - widać gołym okiem. Zdjęcia i filmy między innymi z okolic Chojnic są wstrząsające. Drzewa połamane jak zapałki, burza potrafiła "wyciąć" całe lasy.

{youtube}gADW8E6gz48{/youtube}

07:19

Sprawdzamy sytuację na Pomorzu po wielkiej burzy

aaa copy copy copy
Fot. Karol Armatowski

 

Mnóstwo zerwanych dachów i zniszczonych domów, 5 ofiar, kilkadziesiąt rannych. Tak wygląda krajobraz po potężnej burzy, która nadeszła nad Pomorze nocą w piątek wieczorem. Okolice Chojnic i Kościerzyny - to tereny, które po nawałnicy ucierpiały najbardziej. Dziś sprawdzamy, jak wygląda tamtejsza sytuacja - jak straty znieśli mieszkańcy tamtych okolic, czy dostają już pomoc. Zapraszamy na naszą relację.