Pomorze biega

niedziela,

28 lutego 2016

17:52

Piotr Suchenia opowiada o swoich przygotowaniach do North Pole Marathon

W ubiegłym roku Piotr Suchenia ogłosił udział w North Pole Marathon, który jest najtrudniejszym i najzimniejszym maratonem na świecie.

Dzięki wielu ludziom i sponsorom, szybko zostały zebrane środki na wyprawę. Zatem 9 kwietnia, Piotrek spełni jedno ze swoich największych marzeń – jakim jest udział w maratonie na biegunie północnym.

Na 40 dni przed startem – rozmawiamy z Piotrem Suchenią, który opowiada nam o przygotowaniach do startu w North Pole Marathon.


Maciej Gach: Do wymarzonego startu pozostał ponad miesiąc. Twoim ostatnim testem przygotowawczym był Polarnight Halfmarathon w Tromso, który nie sposób porównać do tego, co czeka Ciebie w kwietniu, ale spróbuj określić swoją aktualną formę?

Piotr Suchenia: Na początku stycznia startowałem w Polarnight Halfmarathon w Tromso, gdzie biegłem typowo treningowo. Czas był słaby, bo 1:24, ale tak miało być. Mocno, ale tlenowo, szczególnie, że chwilę wcześniej wszedłem dopiero w trening. Miesiąc po Tromso wystartowałem w trailowym półmaratonie w Łebie i tam również wyznacznikiem była intensywność, a nie prędkość.

Dzień po starcie pobiegłem spokojne 31 km również w lesie i tym samym określiłem mniej więcej poziom swojej formy. Ciężko powiedzieć, czy forma (już) jest czy (jeszcze) jej nie ma. Moc ma być na 9 kwietnia i na razie trening układam tak, aby robić kilka akcentów pod rząd i pracować na dużym zmęczeniu.

Mniej więcej wygląda to tak, że najciężej trenuję w weekendy. Piątek – 7:15 pływalnia, wieczorem bieganie z elementami siły biegowej. Sobota to mocny trening crossowy w lesie, a w niedzielę 30 km z hakiem po dość sporych górach. Czyli akcent, akcent, akcent… .

12 marca startuję w Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim, gdzie do przebiegnięcia będzie około 53 km i to przez cały szczyt Karkonoszy. Będzie zimno, śnieżnie, wietrznie i ciężko. To będzie „prawie” odwzorowanie warunków startowych, które będą czekać mnie na północy.

Temperatura podczas North Pole Marathon będzie niezwykle ekstremalna. Przez ostatni czas starałeś się poznać, jakie odczuwalne temperatury na Ciebie czekają?

Temperatura będzie bardzo niska. Przeczytałem chyba wszystkie artykuły w internecie dotyczące tego startu. Obejrzałem wiele filmików i mailowałem ze zwycięzcą z ubiegłego roku. Optymistycznie można liczyć na – 25 C, ale jak zawieje wiatr to odczuwalna temperatura może spaść poniżej 50 kresek. Jak ktoś jest ciekaw – link do bieżącej prognozy pogody jest dostępny – Tutaj

Pół roku temu zrobiłeś mały rekonesans na Spitsbergenie, który chciałeś zwiedzić już kilka lat temu. Podczas wycieczki byłeś ciągle myślami przy North Pole Marathon?

Wrześniowy wyjazd na Spitsbergen, jak i styczniowy do Tromso miał na celu, oprócz turystyki i zwiedzania mojej ukochanej północy, przeprowadzenie małego rekonesansu oraz porozmawianie z tamtejszymi mieszkańcami w temacie północnej zimy. Udało mi się porozmawiać z kilkoma ciekawymi, starszymi osobami, które pamiętają naprawdę mroźne zimy i podpowiedziały mi, na co zwrócić uwagę dobierając strój i jak przygotować się do tak ekstremalnego wyjazdu.


A wycieczka na Jamajkę była takim dla Ciebie oderwaniem od tego, co będzie działo się już w kwietniu?

Dokładnie. To było typowe oderwanie się od rzeczywistości. Odpoczynek, chillout, relaks. Chociaż wyjazd rozpoczął się od startu w Reggae Marathon, gdzie zająłem czwarte miejsce, biegnąc z zapaleniem ścięgna Achillesa, co oczywiście nie było rozsądnym i dobrym pomysłem. Nie polecam nikomu takich zdrowotnych eksperymentów. Powiem więcej odradzam startów z jakąkolwiek kontuzją. A Jamajka? Jednym słowem świetny kraj, świetni ludzie, super miejsce na odpoczynek i ucieczkę od europejskiego chaosu.

Wiesz już Piotrek ilu uczestników weźmie udział w tegorocznym North Pole i kiedy zamierzasz pojawić się na miejscu, aby zaaklimatyzować się w nowych warunkach?

Lista startowa znajduje się na stronie organizatora (Tutaj). Część osób będzie biegła półmaraton, a druga część cały dystans. W większości przypadków są to biegacze regularnie startujący w biegach ultra, a spora część z nich ma za sobą choćby maraton na Antarktydzie, tak więc wiedzą, co z czym się je. Swoją drogą to chyba tylko ja będę tam takim świeżakiem.

Mając dość ograniczony budżet, z Polski wylatuję 5 kwietnia, aby dzień później zameldować się w Longyearbyen, czyli w stolicy Svalbardu. 8 kwietnia mamy zaplanowany wylot na biegun, lecz wszystko zależy od warunków pogodowych.

Z Trójmiasta wylatujesz z kimś, czy jednak sam będziesz skupiony w miejscu zawodów?

Lecę sam z Gdańska do Oslo, gdzie nocuję i następnego dnia wsiadam do samolotu, żeby zameldować się na Spitsbergenie. Tam 7 kwietnia mamy spotkanie organizacyjne ze wszystkimi uczestnikami zawodów oraz organizatorem. Następnego dnia wsiadamy w specjalny samolot i lecimy na biegun. Później zatrzymujemy się w rosyjskiej stacji arktycznej Barneo i czekamy na okno pogodowe. Start zaplanowany jest na 9 kwietnia. Po zawodach śmigłowcem lecimy w poszukiwaniu geograficznego bieguna, aby postawić nogę na 90 N. Do Longyearbyen teoretycznie wracamy 10 kwietnia.


Jest coś, czego najbardziej obawiasz się podczas maratońskiego startu na biegunie północnym?

Najbardziej obawiam się pogody. Organizator w formularzu zgłoszeniowym zamieścił wzmiankę, że godzę się i mam świadomość, że będę biegł po zamarzniętym oceanie arktycznym. Teoretycznie mogę wpaść w dziurę z której nie wyjdę, Również nie wykluczone, że będzie mocno wiało i temperatura odczuwalna może wynosić nawet – 100 C. Poza tym jestem narażony na atak niedźwiedzi polarnych, ale to tak wszystko na pocieszenie, ku pokrzepieniu serc.

Rozumiem, że cel jest tylko jeden – wygrać, albo przynajmniej stanąć na podium podczas najtrudniejszego maratonu na świecie?

To jest maraton, a maraton uczy pokory i ujawnia słabe strony człowieka. Mało tego, bieg jest rozgrywany przy temperaturze – 30 C w silnym wietrze i po nieprzyjaznym podłożu. Jak już powiedziałem, maraton szczególnie może nauczyć pokory i szybko pokazać człowiekowi, gdzie jest jego miejsce, więc do tego startu podchodzę z wyjątkową ostrożnością. Oczywiście celem jest pierwsza trójka, ale jak wspomniałem – maraton to maraton, a ten możliwe, że będzie trwał nawet 5 godzin.

Masz już jakąś wypracowaną taktykę na bieg? Zresztą, czy jest możliwość zaplanowania taktyki, gdy temperatura będzie się wahać między -20/-40 poniżej zera?

Taktyka jest dość niekonwencjonalna i zupełnie inna od tej, którą zastosowałbym biegnąc na ulicy, czyli mocny początek i wykorzystanie na jak najdłuższym odcinku, jak najlepszego podłoża. Trasa będzie wiodła na bodajże 11 pętlach, a jak przez każdą pętlę przebiegnie około 50 osób. to po jakimś czasie zrobi się paćka śniegowa, która będzie utrudniać bieg.

Kolejny „patent” o którym wspomniał mi zwycięzca, to jak najkrótsze przebywanie w namiocie, gdzie zawodnicy mają „bufet” oraz obowiązkową kontrolę lekarską. Co okrążenie trzeba tam się zatrzymać, żeby lekarz zobaczył czy delikwent nadaje się do kontynuowania biegu. Jak zbyt długo się tam posiedzi, to organizm zaczyna się mocniej pocić, a za chwilę trzeba kontynuować wysiłek. Niby drobne niuanse, ale dzięki nim można wiele zyskać.


Jak uda Ci się zrealizować powyższy cel, masz już wypatrzoną klejoną życiową wyprawę?

Nie wiem czy moja żona chciałby to usłyszeć, więc lepiej głośno nie mówić. Ale docelowo plan jest taki, żeby przebiec maraton na każdym kontynencie plus na biegunie północnym. Może nie jest to zbyt oryginalny pomysł, ale fajnie stać się posiadaczem takiej maratońskiej korony. Wracając do pytania, kusi mnie drugi koniec świata, czyli maraton na Antarktydzie. Są do wyboru dwa takie biegi – jeden w dość ekstremalnych warunkach na Union Glacier, drugi w bardziej ludzkich i przyjaznych na Szetlandach Południowych. Kręci mnie ten pierwszy, ale to bardzo drogie przedsięwzięcie. Wybiegając w przyszłość i teoretyzując, najlepiej by było stać się członkiem klubu, którego uczestnicy zaliczają 7 maratonów w 7 dni na 7 kontynentach, ale to jest jak na mój gust zbyt wielkie, komercyjne bieganie. Oczywiście jest to wyczyn, ale każdy, kto dysponuje odpowiednim portfelem, może w takiej zabawie wziąć udział niekoniecznie prezentując wysoki poziom sportowy.

Czego powinniśmy życzyć Tobie, podczas biegunowych zmagań?

Wiatru w plecy i przyjemnego ciepełka na poziomie – 25 C.

Więcej o przygotowaniach Piotra możecie przeczytać na: run-passion.pl.

Rozmawiał Maciej Gach_