Opinie
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay; Radio Gdańsk/Marta Czyż-Taraszkiewicz

poniedziałek,

01 października 2018

07:34

Niech moc będzie z... uczniami. Codziennie dźwigają po kilkanaście kilogramów [OPINIA]

Poniedziałek 13 kg, wtorek 12,5 kg, środa 12 kg, czwartek 9 kg, piątek 8,5 kg. Takie ciężary dźwiga na plecach uczeń czwartej klasy, w tym gronie mój 10-letni syn, Alek.

10 do 15 procent wagi dziecka? Przekroczone i to znacznie. Dźwigam ten tornister więc i ja, w trosce o dziecka kręgosłup. Nie ma w nim niczego, co nie byłoby potrzebne w szkole.

Zabraniam zabierać, także w trosce o swój kręgosłup, bo wiadomo damska torebka, zakupy i jeszcze tornister do wniesienia do domu...

Ale Alek dźwiga ten ciężar między piętrami w szkole. Plecaka starszego Antka już nie ważę, ale wiem, że też jest zdecydowanie za ciężki. Nie dźwigam jednak już, bo choć wciąż martwię się o kręgosłup syna, to mój licealista mi tego plecaka nie odda. Wbrew temu co mówi minister edukacji Anna Zalewska problem za ciężkich tornistrów jest. Owszem w szkołach są szafki, a nauczyciele zachęcają dzieci, by chowały do nich książki i zeszyty. Ale jak zostawić podręcznik czy ćwiczenia, skoro trzeba odrobić pracę domową, albo nauczyć się do sprawdzianu?

Moim zdaniem zamiast rozdawać darmowe podręczniki i 300 złotych na wyprawkę szkolną lepiej wydać te pieniądze na zakup tablic interaktywnych, rzutników, tabletów, komputerów i innych zdobyczy technologii, by dzieciom szło się do szkoły “lżej”. Przy okazji nam rodzicom także.

Dzieci, nawet te najmłodsze, szybko opanowują korzystanie z komputerów, nic nie stoi na przeszkodzie, by miały elektroniczne książki. Moim synom uczenie się z takich pomocy naukowych sprawiało sporo frajdy.

Książki elektroniczne już przebijały się do szkół, ale reforma edukacji sprawiła, że trzeba je było na nowo przygotować. Czasu było mało, więc... Wiem, wiem zaraz podniosą się głosy, że za dużo czasu przed komputerem. Nie zgadzam się z tym, ale staram zrozumieć.

Rozwiązaniem mogłyby być dwa komplety książek - jeden w domu, drugi w szkole lub podzielenie podręczników na części. Wydawcy pewnie byliby za, ale nie szkoły. Darmowe podręczniki muszą przepuścić przez system biblioteczny. Więcej książek oznaczałoby o wiele więcej pracy. Czy to błędne koło? Myślę, że nie, zawsze można znaleźć złoty środek. Tylko najpierw Ministerstwo Edukacji Narodowej musi przyznać, że problem istnieje.

1 października w Ogólnopolskim Dniu Tornistra Sanepid będzie ważył tornistry i informował co wraz z MEN robią, by przeciwdziałać wadom postawy u dzieci. Może to będzie ten dzień...
Marta Czyż-Taraszkiewicz