Opinie
Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś

środa,

08 sierpnia 2018

11:05

Jak rozśmieszyć szeregowego kolejarza? Dowcipem kolejowym za 200 mln zł. Proste [OPINIA]

Dziś porozmawiałem sobie przez telefon z ważnym gościem od kolei o linii Słupsk-Ustka. I tak sobie myślę, że albo ja jestem głupi, albo ten facet powinien wylecieć ze stanowiska.
Rano do pociągu do Ustki wsiada niewiele osób. Linia funkcjonuje tylko w wakacje - od 23 czerwca do 31 sierpnia. Obszedłem stację dookoła. Pogrzebałem w internecie. Promocji tego połączenia ZERO. Powody są dwa.

PRZEGRANA BITWA?

Po pierwsze pan wszystkowiedzący kolejarz uważa, że pociąg i tak nie wygra z autobusem, choć skład jedzie do Ustki 20 minut, a autobus 40 i jest o 50 procent droższy. Po drugie całą stratę związaną z obsługą tego połączenia i tak pokryje dotacja.

Czyli im droższy ten miś to? Koniaczek? Podwójny!

NAJLEPSZY DOWCIP

Że jestem wścibski, to sobie pogadałem z szeregowymi kolejarzami. A oni już opowiadają zupełnie inne rzeczy. Po pierwsze żadnej promocji nie ma, bo generalnie wszyscy u góry mają gdzieś linię Słupsk-Ustka. "Ale jak to? Przecież jest modernizowana za 200 mln?" - pytam naiwnie.

Kolejarze pękają ze śmiechu, bo nikt nie wie po co jest remontowana, bo remont, żeby jeździć dwa miesiące w roku, to hit dziesięciolecia. Oczywiście są deklaracje, że rozważamy całoroczne połączenie, ale między bajki włożyć. Na przykład burmistrz Ustki prosi o współpracę w tej sprawie władze Słupska czwarty rok i... nic.

Po drugie składy obsługujące linię mają z reguły 40 i więcej lat. Mają nawet klimatyzację, ale co by nie mówić - kibel EN57 to kibel.

Szeregowi kolejarze mówią, że są składy, do których pasażerowie się nie mieszczą. Oficjalne statystyki to frekwencja na poziomie 30-60 procent. Jak na zerową promocję, to chyba jednak niezły wynik. Tyle, że statystyki miały mam wrażenie posłużyć do czegoś innego. Do udowodnienia, że się nie da i nie potrzeba. Chciałbym się mylić. Stara zasada jest taka: jak nie ma pociągu, to nie ma pasażerów. Praca na kolei byłaby zajefajna, tylko ci klienci. I dziennikarze.

Przemysław Woś/mmt