Opinie
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Agencja KFP/Krzysztof Mystkowski

niedziela,

11 lutego 2018

11:36

Dziennikarski rynsztok na inaugurację działalności Weszło FM [OPINIA]

Dziennikarz nowej stacji radiowej Weszło FM postanowił po zremisowanym meczu Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków zadzwonić do strzelca jedynej bramki dla biało-zielonych Sławomira Peszki. Mimo że było to po 1:00 w nocy, skrzydłowy reprezentacji Polski odebrał. Efekt wywołał wielką burzę w internecie.

Co człowiek robi po północy jest jego prywatną sprawą. Jak zachowują się dziennikarze, którzy są osobami publicznymi i o 1:00 w nocy jeszcze pracują, nie jest ich prywatną sprawą.

"DZIENNIKARZE"

"Dziennikarze" to z pewnością zbyt górnolotne i nieadekwatne określenia względem ludzi, którzy w publicznym przekazie zachowali się jak bywalcy placu pod budką z piwem. Postawa Samuela Szczygielskiego nie mieści się w żadnych kanonach etycznych. Obleśna uciecha z jaką rozmawiał z człowiekiem, który być może nie był świadom z kim mówi i co mówi, jemu ,a nie piłkarzowi wystawia świadectwo nie dające promocji do Ligi Rzetelnych Dziennikarzy.

Poniżej fragment rozmowy telefonicznej ze Sławomirem Peszką przeprowadzonej przez dziennikarza Weszło FM:

{youtube}s1-CVcQvpk4{/youtube}


WYMIOCINY I CHAMSTWO

Bardziej wulgarny od Sławomira Peszko był pseudodziennikarz o niewiele znaczącym do wczoraj nazwisku, którego prymitywny język i takież zachowanie dyskwalifikują jako człowieka mediów i tak naprawdę człowieka w szerszym wymiarze. Magiel, wymiociny, chamstwo, prymitywizm, kompletny brak wyczucia i warsztatu to są dziennikarskie walory Samuela Szczygielskiego.

Jako dziennikarz z 30-letnim stażem przepraszam wszystkich poruszonych zachowaniem człowieka, który dla żadnego szanującego się dziennikarza nie będzie nigdy "kolegą po fachu".

Nie bronię Sławomira Peszko. Sam musi sobie poradzić ze swoimi problemami i na pewno wyłączać telefon po godzinach pracy. Ja będę go rozliczał za rajdy nie po knajpach, ale wzdłuż linii autowej. Dziś Peszko pojawił się na treningu. Trener Owen nie widział potrzeby sięgnięcia po alkomat

Włodzimierz Machnikowski