Muzyka
Album "Mandala" był w 2018 roku nominowany do nagrody Fryderyka (Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment)

niedziela,

24 listopada 2019

20:35

Niezwykłe połączenie jazzu i elektroniki. Algorhythm zabrał słuchaczy w muzyczną podróż

Mówią o sobie, że są kolektywem. To wiodący artyści na polskiej, młodej scenie jazzowej, współpracujący na co dzień pod szyldem różnych projektów. Dzięki rezygnacji z solowego charakteru instrumentów, muzycy uzyskali eklektyczną, ale bardzo spójną całość. Grupa Algorhythm wystąpiła w niedzielny wieczór w studiu im. Janusza Hajduna w Radiu Gdańsk, w ramach cyklu Metropolia Jest Okey.

Mówią, że swoją muzykę kierują do poszukującego słuchacza. Kolektyw wyraża ich muzyczną koegzystencję, której efekty słychać najbardziej na najnowszym, trzecim wydawnictwie - "Termomix". Ich muzyczne horyzonty sięgają niemal wszystkich gatunków. Ich twórczość można zdefiniować jako jazz, ale to odnosiłoby się wyłącznie do kompozycji, a nie stylistyki. Algorhythm to zespół, który czerpie z bogactwa muzyki elektronicznej i tradycyjnej. Tutaj znane od lat techniki przenikają się ze współczesną, fascynującą muzyczną "eksperymentalnością".

GRUPA OSOBOWOŚCI

- Możemy czuć się tu w Trójmieście wyjątkowi i wyróżnieni, że mamy tu takich fantastycznych instrumentalistów - mówił Kamil Wicik, zapowiadając koncert. - Występują nie tylko tu, ale na różnych scenach w całej Polsce. Dodam, że jazz to muzyka liderów. Zazwyczaj mamy silną osobowość na froncie i pozostałych muzyków, którzy są równie ważni, ale jednak w drugim szeregu. Algorhythm to jest jednak grupa. Grupa kolegów, przyjaciół, nie ma jednego lidera, czują, że w tym składzie są najmocniejsi - mówił.
 

- Zagramy materiał z płyty "Termomix" ostatni raz w tym roku - mówili muzycy. - Bardzo się cieszymy, że możemy tutaj dla państwa grać.

ELEKTRONICZNY ROMANS


Zmiany w Algorhythmie wymusiły personalne przetasowania. Skład opuścił kontrabasista, więc z kwintetu przekształcili się w kwartet. Jego obowiązki przejęła lewa ręka klawiszowca, Szymona Burnosa. Sami określają ten zabieg jako "elektryfikacja". To celne określenie, bo swoją najnowszą płytą pokazali, że lekkim romans z elektronicznymi brzmieniami, przerodził się w jeden z filarów, na którym budowany jest charakter zespołu.
 
Poprzednie wydawnictwo grupy Algorhythm, album "Mandala", był w 2018 roku nominowany do nagród Fryderyki w kategorii Muzyka jazzowa - album roku. A przed kilkoma miesiącami jeden z ich muzyków - Emil Miszk - otrzymał Fryderyka w kategorii Muzyka jazzowa - debiut roku. Zespół ma także na swoim koncie debiutancki album, zatytułowany "Segments".

Skład:

Emil Miszk – trąbka
Piotr Chęcki – saksofon tenorowy, elektronika
Szymon Burnos – Fender Rhodes, Moog, elektronika
Sławek Koryzno – perkusja, instrumenty perkusyjne

RG

Zobacz Galerię