Kultura
Bożena Dykiel (Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment)

wtorek,

17 września 2019

21:00

Nagłe zniknięcie jednego filmu, poetycka opowieść o trudach naszych czasów i historia Tomasza Chady. Drugi dzień gdyńskiego festiwalu

Kolejny dzień 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni już się zakończył. Nie zabrakło zamieszania, gdyż Konkurs Główny został uszczuplony o jedną produkcję - "Solid Gold".
Z "powodów formalnych" film Jacka Bromskiego jednak nie pojawi się na festiwalu. Jak wytłumaczył to dyrektor imprezy Leszek Kopeć, pisaliśmy >>> TUTAJ.

Poza tym festiwal przyniósł nam kolejne produkcje i - co ważne - kolejne udane. Poniżej lista filmów, które obejrzeliśmy drugiego dnia imprezy.

"ŻELAZNY MOST"


Bartłomiej Topa po zeszłorocznej "Dziurze w głowie" stara się chyba o miano najpoważniejszego i "najtrudniejszego" aktora gdyńskiego festiwalu. "Żelazny most" Moniki Jordan-Młodzianowskiej to film bardzo ponury. Bohaterem - wraz ze swoją dramatyczną sytuacją - jest górnik Oskar, który uwięziony został w kopalni. Nie wiadomo nawet, czy żyje. Z nową rzeczywistością nie może poradzić sobie jego żona. Tym bardziej, że Oskar był wysyłany do pracy na najtrudniejszych odcinkach kopalni, by ona mogła sypiać w tym czasie z jego kierownikiem i zarazem najlepszym przyjacielem. Filmowi można zarzucić kiepskie dialogi i przewidywalność, ale osoby zainteresowane motywem nie czarno-białej zdrady może on zadowolić.

"SUPERNOVA"


Film Bartosza Kruhlika udowadnia, jak niewiele trzeba mieć miejsca, by stworzyć wartościową produkcję. Praktycznie cała akcja dzieje się tu na wąskim odcinku drogi, a wątków jest wiele - pijący mąż, utracona miłość, tragedia rodzinna, psychiczny rozpad, bezkarność władzy, siła ludu, ukrywanie prawdy... Jak na dość krótką produkcję, z filmu można wynieść zaskakująco wiele.

"PROCEDER"

Kradzieże samochodów, handel narkotykami, pobicia, odsiadki w więzieniu, a z drugiej strony miłość czy muzyczne płyty, które okazywały się hitami. Życie i śmierć popularnego rapera Tomasza Chady to z pewnością materiał na bardzo mocną historię. I taką pokazuje nam Michał Węgrzyn. W główną rolę wciela się tu gdańszczanin, znany choćby z występów w Teatrze Wybrzeże Piotr Witkowski. I trzeba podkreślić - robi to bardzo udanie, bo tworzy kreację osoby potrafiącej porywać tłumy, ale z drugiej strony absolutnie tonącą w autodestrukcji. Przesłaniem filmu, jak twórcy wprost podkreślają na samym jego końcu, jest zwrócenie uwagi szerszego grona na dzieła twórców nurtu ulicznego rapu.

mili


Zobacz Galerię