Kultura
Byliśmy między innymi na czerwonym dywanie (Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment)

poniedziałek,

16 września 2019

21:00

Poruszający debiut, nowy film Agnieszki Holland i pierwszy czerwony dywan. Tak wyglądał pierwszy dzień Festiwalu Filmowego w Gdyni [ZDJĘCIA]

Zakończył się pierwszy dzień 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Kluczowym momentem była uroczysta gala otwarcia, która rozpoczęła się o godzinie 19:00. W jej trakcie zaprezentowano zrekonstruowany "Powrót birbanta" (pierwotnie stworzony przez Kazimierza Prószyńskiego w 1902 roku) oraz "Obywatela Jonesa" Agnieszki Holland.

Kilka filmów walczących o nagrodę główną gdyńskiego festiwalu już za nami. W poniedziałek można było zobaczyć między innymi "Kuriera", "Interior", "Słodki koniec dnia", "Wszystko dla mojej matki" czy - to najbardziej oczekiwana produkcja pierwszego dnia - "Obywatela Jonesa".

"KURIER"

"Kurier" na festiwalu nie wzbudził wielu emocji, bo większość uczestników imprezy mogła zobaczyć ten film w kinach znacznie wcześniej. Obraz przedstawia niezwykłą historię Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który potrafił przedostać się z okupowanej Polski do Londynu, by dowiedzieć się od Winstona Churchilla, czy Polacy podczas Powstania Warszawskiego będą mogli liczyć na wsparcie Brytyjczyków. Jako tytułowy kurier potrafił dokonać czynów niewyobrażalnych.

"INTERIOR"

Innych wątków dotyka "Interior", który zauważa problemy codzienności. Film Marka Lechkiego to piękny apel o przywrócenie człowieczeństwa i krytyka elit dzisiejszych czasów. Mamy tu bezwzględnego biznesmena, który swoich pracowników traktuje jak niewolników, mamy bezdusznego burmistrza, którego priorytetem jest tylko pokazanie się innym. I mamy dwoje głównych bohaterów, którzy w pewnym momencie nie wytrzymują presji życia z takimi osobami i poszukują ujścia. "Interior" to świetny wykład o głupocie naszych czasów

"SŁODKI KONIEC DNIA"

Płynne posługiwanie się językiem włoskim to tylko jedno z wyzwań, z którymi musiała zmierzyć się Krystyna Janda w filmie "Słodki koniec dnia". Aktorka zagrała w nim kobietę, która staje przed potrzebą wolności. Nie pomaga jej otoczenie, które nie tego spodziewa się po babci, laureatce nagrody Nobla. Wszystko to w świecie kryzysu imigracyjnego.

"WSZYSTKO DLA MOJEJ MATKI"

"Wszystko dla mojej matki" to poruszający obraz Małgorzaty Imielskiej, która zresztą debiutowała w fabularnym pełnym metrażu. Jednak reżyserka znana przede wszystkim z dokumentów doskonale wykorzystała swoją obecność w nowej formule. Film pokazujący, z jakim złem i brudem świata musi mierzyć się 17-letnia Ola, do głębi wgryza się w widza i pozostawia po sobie uczucie oszołomienia.

"OBYWATEL JONES"

"Obywatel Jones" przenosi nas w mroczne lata 30. Dziennikarz, który zyskał sławę po wywiadzie z Adolfem Hitlerem, teraz chce poruszyć temat dynamicznego rozwoju Związku Radzieckiego. Dlatego wyrusza do Moskwy, by zapytać o to Józefa Stalina. Spiętrzenie problemów i pozyskanie nowych informacji skutkują jego chaotyczną podróżą przez Ukrainę trawioną głodem. Film został pokazany na uroczystej ceremonii otwarcia festiwalu.

Zobacz nasze zdjęcia z czerwonego dywanu:

 

 

mili


Zobacz Galerię