Kultura
(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)

niedziela,

27 czerwca 2021

20:00

"Kulturalny Weekend z Radiem Gdańsk" na plaży w Orłowie. Nasi słuchacze obejrzeli spektakl "Marlena Dietrich. Iluzje"

To jedyny taki teatr w Polsce z morzem w tle. Na Scenie Letniej Teatru Miejskiego w Gdyni nasi słuchacze obejrzeli w niedzielę spektakl muzyczny pod tytułem "Marlena Dietrich. Iluzje" Jacka Bały w reżyserii autora. To 29 odsłona "Kulturalnego Weekendu z Radiem Gdańsk". Prapremiera przedstawienia o życiu legendarnej aktorki i piosenkarki odbyła się dzień wcześniej, w sobotę.

Autor sztuki oraz jej reżyser, Jacek Bała przyznał, że jest zafascynowany biografią Marleny Dietrich i mitem, jaki stworzyła wokół siebie, a do stworzenia dzieła teatralnego skłoniło go znalezienie idealnej kandydatki do tytułowej roli.

- Od początku mojej pracy w Teatrze Miejskim w Gdyni, gdy po raz pierwszy zobaczyłem Beatę Buczek-Żarnecką, pomyślałem sobie, że to są dwie tak podobne do siebie osobowości, także pod względem wyglądu i głosu, że grzechem nie byłoby pójść tym tropem i nie zrealizować tego spektaklu - powiedział Jacek Bała, który w przedstawieniu "Marlena Dietrich. Iluzje" jest także autorem scenografii.

DSC 0288 edited

(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)


Wyznał, że od dawna szukał sposobu, jak opowiedzieć na deskach teatru życie Marleny Dietrich. - Zależało mi na realizacji tematu, który nazwaliśmy sobie roboczo "handlem iluzją". Marlena Dietrich świetnie wyczuła potrzebę powojennego czasu, tego, że ludzie potrzebują bóstwa, potrzebują uwierzyć, że inni mają lepiej. Aktorka dała innym iluzję, że jest inny, lepszy i wspanialszy świat - ocenił autor sztuki i reżyser.

"NIEUSTANNY FLIRT ZE ŚMIERCIĄ"

Jego zdaniem, słynna niemiecka aktorka i piosenkarka doskonale opanowała "umiejętność opowiadania historii o sobie samej".

- W Marlenie Dietrich pociąga mnie to, co mnie jednocześnie w niej przeraża, tj. niesamowita determinacja do tego, żeby przez całe życie udowadniać samej sobie i innym, że w pewnym sensie jest nieśmiertelna. To był nieustanny flirt ze śmiercią. Postanowiła chociażby pojechać do żołnierzy, żeby im śpiewać i dodawać otuchy w walce, podczas gdy kilometr obok był regularny front i mogła w każdej chwili zginąć. Spektakl stawia też pytania, na ile ta odwaga była prawdziwym aktem dojrzałego człowieka, a na ile aktem "na sprzedaż", "odwagą prasową", dla zdobycia sławy i rozgłosu - zaznaczył.

POLSKI WĄTEK

Spektakl przedstawia życie głównej bohaterki od jej najmłodszych lat aż do chwili, kiedy pod koniec życia zamknęła się w swoim paryskim apartamencie. - Pokazujemy między innymi przedwojenny Berlin ze wzbierającą falą faszyzmu. Berlin pełen biedy, ale jednocześnie bawiący się od rana do wieczora. Szukaliśmy też w jej biografii ciekawych i tajemniczych wątków, takich jak domniemana próba zabicia Adolfa Hitlera, o której myślała Marlena Dietrich - wyjaśnił Bała.

 

DSC 0290 edited

(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)


Na scenie pojawiły się znane osoby, które przewinęły się w życiu głównej bohaterki m.in. Jean Gabin (Bogdan Smagacki), Frank Sinatra (Jakub Kornacki), Edith Piaf (Elżbieta Mrozińska) oraz Zbigniew Cybulski (Grzegorz Wolf). - Jej związek z polskim aktorem to ciekawy wątek, obudowany już pewną mitologią. Nikt nie wie, ile było ich spotkań, nikt nie wie, czy planowali wspólną przyszłość. Marlena Dietrich w jednej ze swoich książek twierdzi, że Zbigniew Cybulski, ginąc pod kołami pociągu na wrocławskim dworcu, jechał do niej - powiedział reżyser.

FASCYNUJĄCY RODZAJ SPRZECZNOŚCI

Dodał, że aktorka odznaczała się nieprzeciętnym urokiem osobistym, błyskotliwą inteligencją oraz poczuciem humoru. - Była też odbierana przez innych jako osoba jako zamknięta, zimna i niedostępna, w której jednocześnie buzował wulkan emocji. Ten rodzaj sprzeczności jest fascynujący, a my spróbujemy dla widzów dostać się do duszy i umysłu Marleny Dietrich - mówił Bała.

 

DSC 0291 edited

(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)


W spektaklu zostały zaprezentowane zostaną piosenki Marlene Dietrich m.in. "Look me over closely", "Falling in love again", "Nos deux ombres", "Marie Marie", a także utwory Franka Sinatry "New York" oraz Edith Piaf np. "La foule", "Sous le ciel de Paris". Nagrań dokonano w Studio 124 w Warszawie pod dyrekcją Piotra Salabera.

- Staraliśmy się tak stworzyć formułę dramatyczną przedstawienia, aby w kulminacji sceny pojawiła się piosenka, która nie jest eksperymentem muzycznym, ale jak najbardziej oddaje klimat oryginalnych utworów - podkreślił Bała.

PRZECIWNA PRZEŚLADOWANIOM

Maria Magdalena Dietrich urodziła się 27 grudnia 1901 r. w Berlinie. W latach 20. aktorka grała drobne role w niemych filmach, występując równocześnie w kabaretach. Przełomem w jej życiu stał się film Josefa von Sternberga "Błękitny Anioł" z 1930 r., w którym Dietrich zagrała główną rolę - Lili. Bezpośrednio po premierze wyjechała z Niemiec do USA, aby nakręcić tam nowy film.

 

DSC 0305 edited

(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)


Prześladowania jej przyjaciół z kręgów artystycznych z powodu żydowskiego pochodzenia, do jakich doszło po przejęciu władzy przez Hitlera, spowodowały, że artystka nie powróciła do kraju.

Dietrich wybrała zaangażowanie po stronie Stanów Zjednoczonych. Na trzy miesiące przed wybuchem II wojny światowej otrzymała amerykański paszport. We wrześniu 1945 r. powróciła na krótko do Berlina w amerykańskim mundurze, z najwyższymi amerykańskimi i francuskimi odznaczeniami. Po kilku tygodniach na miejsce stałego pobytu wybrała Paryż, gdzie zmarła 6 maja 1992 r. Pochowana została w Berlinie.

 

 

PAP/mk