Więcej serca i mniej barier

Prowadzi:  Beata Gwoździewicz

13:05

wtorek,

08 września 2020

Łączy ich wielkie serce i zapał do pracy. Rozmawiamy z dyrektor domu dziecka, prezesem fundacji i strażakiem-ochotnikiem

Raportujemy, jak wielu dzieciom pomogli pracownicy Domu dla Dzieci im. Sybiraków w Szymanowie. Podkreślamy rolę ochotniczej straży pożarnej i przybliżamy sytuację chorego Olusia, dla którego strażacy zorganizowali zbiórkę.

- Ten dom jest pełen historii - mówi Zofia Bagińska, dyrektor Domu dla Dzieci im. Sybiraków w Szymanowie. - Przez naszą placówkę przeszło ponad 1700 dzieci. Jedne były krócej, drugie dłużej, ale tylu ten dom pomógł - wspomina.

 

 

- Są takie miejsca, gdzie czujemy, że są ludzie, którzy oddają własne serce ponad to, co powinni - mówił Władysław Ornowski, prezes fundacji "Pan Władek" i przyjaciel domu dla dzieci w Szymanowie.

szymanow 3

 (Fot. Radio Gdańsk)

 

Mówiliśmy też o strażakach ich pasji i zaangażowaniu w pomoc potrzebującym. Ochotnicze straże pożarne włączyły się w pomoc dla chorego dziewiętnastomiesięcznego Aleksandra Lewandowskiego, któremu pomóc może niewyobrażalnie droga terapia genowa.

- Ochotnicza straż pożarna tak naprawdę jest filarem ratownictwa w Polsce - zauważył Waldemar Kolatowski, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Wilcznie. - Dla prawdziwych strażaków-ochotników godzina i pora nie ma w ogóle żadnego znaczenia. Strażak-ochotnik to strażak, który się poświęca - podkreślał.

- Tak naprawdę liczy się każdy dzień i każda godzina, ponieważ leczenie, na które zbieramy pieniądze, powinno być podane jak najszybciej, najlepiej zaraz w momencie zdiagnozowania choroby - mówił Michał Lewandowski, tata Olusia, chorego na SMA typu 2.