Studio polityka

Prowadzi:  Piotr Kubiak, Jarosław Popek

11:05

piątek,

26 listopada 2021

Premier przedstawił założenia tarczy antyinflacyjnej. "Pierwszy raz w historii III RP rząd wprowadza taki krok"

Założenia rządowej tarczy antyinflacyjnej to temat, o którym Jarosław Popek i Piotr Kubiak rozmawiali w "Studiu Polityka" z Markiem Formelą z "Gazety Gdańskiej" i portalu wybrzeze24.pl oraz Andrzejem Potockim z tygodnika "Sieci" i portalu wpolityce.pl. Gościem specjalnym audycji był Łukasz Jankowski z Radia Wnet.


- Pierwszy raz w historii III RP rząd wprowadza taki krok. Zobaczymy, jaki to przyniesie skutek. To zetnie inflację, ale nie spowoduje, że benzyna nagle na stacjach będzie po trzy złote. Inflacja zamiast 8,5-9 procent będzie na koniec roku wynosiła 7 procent. To będzie efekt, który może być dla rządu istotny - ocenił Łukasz Jankowski.

- Rosjanie mają w sezonie zimowym 2022 prawie że zmonopolizowane relacje gazowe z UE, zwasalizowany mentalnie największy kraj UE, który obsługuje rosyjski rynek swoim eksportem. Środki podejmowane przez rząd polski należy zauważyć, bo w doktrynie liberalnej takie interwencje były wcześniej niedopuszczalne. Jacek Krawiec, były prezes PKN Orlen, opowiadał o swoich miłych pogawędkach z premierem Tuskiem, który rozluźniony i odprężony po wyniku wyborczym w 2011 roku mówił, że byłby zachwycony, gdyby paliwo nawet kosztowało 7 zł. Teraz nie jest zachwycony ani premier Morawiecki, ani wicepremier Sasin, ani Orlen - zauważył Marek Formela.

- Gdyby teraz na czele rządu był Tusk, na pewno nie byłoby 500+, na pewno podniesiono by nam wiek emerytalny, natomiast co do tarczy antyinflacyjnej, to sądzę, że przy obecnej sytuacji gospodarczej inflacja byłaby dużo większa. Polityka Donalda Tuska i jego partii jest bardzo proeuropejska. Nie dopuszcza żadnych słów krytyki, jeśli chodzi o działania Komisji Europejskiej, a co za tym idzie, byłaby pełna zgoda na zielony ład, NordStream2 - stwierdził Andrzej Potocki. 

W drugiej część audycji rozmawiano m.in. o warsztatach z "darcia ryja" finansowanych przez władze Gdańska.

- To jest ten poziom debaty, jaki mamy promować? Jak popatrzeć na zakręt argumentacyjny niektórych propozycji z lewicy liberalnej, w jaki pani prezydent by się wpisywała, tam rzeczywiście "darcie ryja" jest najlepszą formą komunikacyjną, bo jak się tak robi, to mało argumentów można zawrzeć - powiedział Łukasz Jankowski.

- Sprawa z "darciem ryja" i związanymi z tym warsztatami sięga czasów wojny w Stanach Zjednoczonych pomiędzy Północą a Południem. Otóż konserwatywne Południe wydawało z siebie tak potworny krzyk, atakując przeciwnika, że ciarki przechodziły po plecach. To dla organizatorów warsztatów jest sygnał, gdzie jest ideał tego "darcia ryja" - żartował Andrzej Potocki. 

- Gdańsk jest szczodry. Czterdzieści parę tysięcy na "darcie ryja", siedemdziesiąt tysięcy na seminarium o wolnym mieście, kilka tysięcy pani prezydent przejada na Placu św. Marka, gdy jedzie na wycieczkę służbową do Wenecji. Wszystko to się odbywa zgodnie z utartym gdańskim obyczajem - ironizował Marek Formela.

 

am