Studio polityka

Prowadzi:  Piotr Kubiak i Jarosław Popek

11:05

piątek,

19 listopada 2021

Donald Tusk - "cynik czy trampkarz"? Komentatorzy o zachowaniu lidera opozycji wobec kryzysu na granicy

Donald Tusk gości u Angeli Merkel, a Angela Merkel dzwoni do Aleksandra Łukaszenki. Czy to właściwe drogi rozwiązywania konfliktu na granicy polsko-białoruskiej? M.in. o to Piotr Kubiak i Jarosław Popek pytali gości "Studia Polityka" - Marka Formelę z "Gazety Gdańskiej" i portalu wybrzeze24.pl, Andrzeja Potockiego z tygodnika "Sieci" i portalu wpolityce.pl oraz Piotra Semkę z tygodnika "Do Rzeczy". 
Piotr Semka, gość specjalny audycji, w analizie sytuacji na granicy zwrócił uwagę na to, co przebija się do zagranicznych mediów. - Co rusz są powtarzane opowieści o kobietach, które w zaawansowanej ciąży znalazły się w lasach. Była też historia o rzekomym przerzuceniu przez polską Straż Graniczną kobiety, która poroniła. To są wszystko rzeczy, które nie są weryfikowane. Tu się powtarza taka sytuacja, jaka jest w Ameryce - kiedy pada oskarżenie o przemoc seksualną czy molestowanie, organizacje "pomocowe" mówią, że świadectwo ofiary musi być przyjmowane jako fakt, inaczej byłoby to dodatkowe dręczenie ofiary. Jeżeli w "Guardianie" jest duży tekst o tym, że 10-miesięczne dziecko zamarzło, to dziennik powinien potwierdzić to, sprawdzić, co ma do powiedzenia Straż Graniczna - zaznaczył publicysta. - Mamy sytuację, w której agresor, Łukaszenka, zostaje zrównany jako takie same zło jak Polacy. Ulubiona klisza jest taka, że jest rzekomo jakaś ziemia niczyja, na której utknęli uchodźcy. Między Polską a Białorusią nie ma takiego pasa. Ci uchodźcy są po stronie białoruskiej - podkreślił.

Ważnym wydarzeniem mijającego tygodnia były rozmowy ustępującej kanclerz Niemiec, z białoruskim dyktatorem Aleksanderm Łukaszenką. - Merkel jest niewolniczką swoich decyzji z 2015 roku, kiedy przyjęła prawie milion imigrantów. Czuje, że zrobiła wtedy coś złego, a teraz ciągle chce wracać do sytuacji, w której Niemcy są "moralnym mocarstwem świata" - zauważył Semka.

- W świat poszedł bardzo istotny obrazek: że imigrantów można zatrzymać. To nie udało się hiszpańskim służbom na granicy między Ceutą i Mellilą, starali się, ale była ona bardzo nieszczelna. Tego nie dokonał tzw. Frontex, który miał kontrolować napływ imigrantów przez Morze Śródziemne. Polska pokazała skuteczność ochrony własnej granicy i daje przykład. A to powoduje na Zachodzie powrót dyskusji o tym, czy przyjmować imigrantów. Zachód jest podzielony, ale coraz więcej zwolenników ma teza, by tego nie robić. Polska, dzięki postawie naszych służb i poniedziałkowej bitwie, która była informacyjnym przełomem, narzuca narrację, która nie odpowiada Angeli Merkel, bo uderza w jej politykę i pokazuje, że w 2015 roku można było opanować sytuację - podkreślił Andrzej Potocki. - Merkel nie chce, by Polska na tym konflikcie urosła, w związku z tym zdecydowała się na rozmowy z Łukaszenką - dodał.

- Sytuacja jest tak skomplikowana dlatego, że Polska broni granicy własnej i granicy Unii Europejskiej. Pod tym względem można odczuwać wyrazy wsparcia i poparcia dla polskich działań. Z drugiej strony administracja brukselska pracuje nad tym, żeby znaleźć sposób i ociągać się z uruchomieniem środków, które należą się Polsce jak psu kość w ramach wspólnoty równych państw i narodów. To tworzy skomplikowaną sytuację dla polskiego rządu i wszystkie te okruchy europejskiej polityki należy interpretować w kontekście całokształtu zdarzeń. Ten tydzień jako pozytywny zalicza Łukaszenka. Dwa telefony od Angeli Merkel pozwoliły mu wyjść z izolacji. Nawet jeśli mówimy "pan Łukaszenka" a nie "prezydent Łukaszenka", to nastąpiło coś, co wcześniej było dla niego nieosiągalne, bańka, w której się znalazł, została naruszona. Swoboda, z jaką Angela Merkel łamie ustalenia UE w zakresie nieuznawania wyniku wyborów na Białorusi, jest nie do zaakceptowania - grzmiał Marek Formela.

W tym wszystkim przewija się wątek Donalda Tuska. Lider opozycji miał niedawno gościć u kanclerz Niemiec i rozmawiać z nią w sprawie konfliktu na granicy.

- Czy Donald Tusk jest cynikiem, czy trampkarzem? - pytał Piotr Kubiak, nawiązując do artykułu w "Gazecie Gdańskiej"?

- W urzędzie kanclerskim w żaden sposób nie można potwierdzić spotkania Merkel z Tuskiem. Jeszcze bardziej istotne jest to, że - jak podaje Centrum Informacyjne Rządu - Tuska nikt nie wyposażał w jakikolwiek mandat do reprezentowania spraw polskich w relacjach z innymi państwami. Wszystko tam jest nietransparentne, że użyję ulubionego słowa polityków PO. Są takie przypadki, że byli prezydenci czy premierzy podejmują się różnych misji, które mają charakter specjalny, które są łatwiejsze do wykonania przez takiego emisariusza niż przez bezpośrednio rządzących, ale nie odbywa się to obok i wbrew państwu, tylko za zgodą i z jego rekomendacji - zauważył Formela. -  Donald Tusk to polityk finansowany przez Europejską Partię Ludową. To samo w sobie jest interesujące, bo polskie partie nie mogą przyjmować pieniędzy z zagranicznych źródeł. Czy polscy politycy mogą, by prowadzić politykę w Polsce, obok Polski? - zastanawiał się, dodając, że jego zdaniem Tusk jest "raczej cynikiem niż trampkarzem".
 
mrud