Śniadanie w Radiu Gdańsk

Prowadzi: 

09:05

poniedziałek,

16 września 2019

Kultura tematem drugiej debaty wyborczej w Radiu Gdańsk. Dlaczego wspominanie przeszłości dzieli Polaków?

Gośćmi drugiej debaty przedwyborczej Radia Gdańsk byli prof. Joanna Senyszyn - komitet wyborczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Grzegorz Furgo - Koalicja Obywatelska oraz wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Głównym tematem debaty prowadzonej przez Konrada Mielnika była kultura oraz jej znaczenie dla tożsamości i tradycji Polaków.

1. 80. rocznica wybuchu II wojny światowej i podziały: obchody państwowe, miejskie i zawirowania wokół Muzeum II Wojny Światowej, sprawa Westerplatte, most w Tczewie.

Joanna Senyszyn (Lewica):

- Obecnie rządzący PiS chce wszystko przejąć, a jeżeli tego nie może zrobić, wówczas tworzy instytucje dublujące. Muzeum Getta Warszawskiego dubluje Muzeum POLIN, Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 Roku dubluje Muzeum II Wojny Światowej, Instytut Dziedzictwa Solidarności to dubler Europejskiego Centrum Solidarności. Jeżeli chodzi o Westerplatte, to przykra historia zaczęła się od tego, że minister Macierewicz postanowił odczytać przy Apelu Poległych nazwiska tych, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Doszło do żenujących sytuacji, odpychania harcerza. Przy moście w Tczewie jest problem, czy samorząd jest w stanie to finansować. Zasadnicze pytanie jest takie, czy państwo nie może dawać pieniędzy na inwestycje samorządowe, czy musi je faktycznie przejmować, żeby to dziedzictwo narodowe ratować? 

senyszyn

fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka


Grzegorz Furgo (KO):

- Najpierw trzeba sobie przypomnieć, czym jest polityka historyczna. Można powiedzieć, że to taka własna interpretacja wydarzeń z przeszłości do osiągnięcia bieżących celów politycznych. I teraz jest fundamentalne pytanie - czy my uważamy, że historia to jest fakt i z faktami się nie dyskutuje, czy też co zmiana władzy w Polsce będziemy interpretować tę historię na nowo. W przypadku PiS ta polityka historyczna jest integralną częścią ich projektu, który najpierw służył im w walce o władzę, a teraz służy utrwaleniu tej władzy. Ja bardzo negatywnie oceniam całą kadencję ministra Glińskiego. A propos tego mostu, to perła światowej architektury, ale na coś musimy się zdecydować. Samorząd nie może dokończyć tej inwestycji, bo potrzebne jest sto milionów złotych. A państwo może w każdej chwili jedną ręką, jednym podpisem załatwić taką sprawę natychmiast. Jeżeli jest w stanie dotować Telewizję Polską przez trzy lata kwotą prawie trzech miliardów złotych, to sprawa mostu powinna być natychmiast załatwiona przez władze centralne.

Jarosław Sellin (PiS):

- Polityka historyczna, prowadzona przez władzę publiczną, jest ważna, bo każde poważne państwo przez instytucje czyni, żeby polityka historyczna była efektywna, skuteczna i propagowała prawdę, bo to o to na samym końcu chodzi. W ostatnich 25 latach III RP właściwie zbudowano tylko IPN i Muzeum Powstania Warszawskiego. Instytucji dedykowanych polityce historycznej było bardzo niewiele. My postanowiliśmy to zmienić i jednak najważniejsze wątki naszej historii opowiedzieć przez trwale działające instytucje. Bo te muzea, to nie tylko wystawy stałe i czasowe, ale również konferencje, seminaria, debaty, publikacje czasopism i książek, a nawet produkowanie filmów dokumentalnych czy fabularnych. I w związku z tym pytanie - czy w Polsce nie jest potrzebne Muzeum Westerplatte, które przypomni światu, gdzie zaczęła się II wojna światowa? Moim zdaniem, jest potrzebne. Czy Polsce nie jest potrzebne Muzeum Getta Warszawskiego, które przypomni światu dramat Żydów i początek Holokaustu? Moim zdaniem, jest potrzebne. Czy Polsce nie jest potrzebna instytucja, która będzie opowiadała prawdę o fenomenie "Solidarności" z lat 80.? Moim zdaniem, jest potrzebne, bo świat też często zapomina, że taki fenomen miał miejsce i doprowadził do wyzwolenia całej Europy Środkowo-Wschodniej i rozpadu imperium zła.

2. Spory dotyczące obchodów i instytucji upamiętniających "Solidarność". Europejskie Centrum Solidarności i powołanie Instytutu Dziedzictwa Solidarności w Gdańsku w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przez władze NSZZ "Solidarność" i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Grzegorz Furgo (KO):

- ECS od początku jest solą w oku władzy tego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wspólny mianownik do powoływania nowych instytucji łącznie z Instytutem Solidarności jest jeden. Wszystkie dotychczasowe instytucje, które powoływał PiS, powoływane są w momencie, kiedy okazuje się, że przejęcie kontroli nad istniejącymi, jest poza jego zasięgiem i władze nie mogą kształtować linii programowej zgodnie ze swoją polityką historyczną. Ministerstwo ma tylko jeden argument do dyspozycji w tej całej sprawie, czyli pieniądze. To pieniądze publiczne, a nie pana Glińskiego i ministerstwa. Czy w interesie publicznym jest stworzenie dwóch osobnych ośrodków "Solidarności" w Gdańsku i utrzymywanie ich z państwowej kasy? Przecież historia "Solidarności" jest jedna. Nie da jej się opowiedzieć innymi argumentami. Dla mnie to ewidentne dzielenie tego środowiska. Nie da się wygumkować z pamięci gdańszczan nazwiska Lech Wałęsa i wielu innych. A ku temu idzie.

furgo

fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka


Joanna Senyszyn (Lewica):

- Oczywiście, że to rząd powołuje różnego rodzaju instytucje, ale ECS też nie narodziło się samo. Natomiast rząd PiS nie uznaje tej państwowej ciągłości. Zapominają, że kiedy inne partie miały większość, także powoływały instytucje. Instytut Dziedzictwa Solidarności został powołany w kontrze do ECS. To kolejny etap dzielenia społeczeństwa. Ale my przecież wiemy, jaką prawdę chce przedstawiać PiS. Z podręczników szkolnych został wykreślony Lech Wałęsa. Uczniowie dowiadują się, że "Solidarność" tworzyli Lech i Jarosław Kaczyńscy. Są konflikty na tle fałszowania historii, dlatego że politycy PiS mają wręcz przymus fałszu historii, i nie tylko historii. Popatrzymy na premiera Morawieckiego, który ma sądowe potwierdzenie, że kłamał - to chyba jedyny taki polityk w cywilizowanych krajach, który po takich wyrokach sądowych i nakazie przeprosin w dalszym ciągu się utrzymuje na stanowisku. Nie czarujmy się, że to będzie jakaś prawdziwa historia "Solidarności". To zupełnie jak "Rok 1984 Orwella". Nie zdziwię się, jak będą nowe dokumenty stworzone i okaże się, że z tym wielkim długopisem to był nie Lech Wałęsa, tylko Lech Kaczyński.

Jarosław Sellin (PiS):

- Mamy prawo powoływać instytucje, które będą właściwie czynić politykę historyczną, bo mamy mandat demokratyczny do tego. Problem z ECS, którego współwłaścicielem jest miasto Gdańsk, marszałek pomorski oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ze względu na trwałość polityczną jednego obozu politycznego dominującego na Pomorzu, polega na tym, że ta instytucja została złamana przez Platformę Obywatelską i jej akolitów. Ona od lat nie jest niezależna. Odbywają się tu briefingi prasowe, konferencje polityków Platformy Obywatelskiej i jej akolitów. Odbywają się nawet wiece o charakterze agitacyjno-propagandowym czy wyborczym. Nigdzie takie zjawisko nie ma miejsca. To jest po prostu "złamana instytucja". Również jeśli chodzi o narrację opowieści o "Solidarności", to wielu rzeczy tam brakuje. Instytut Dziedzictwa Solidarności będzie przypominał prawdziwe dzieje "Solidarności" lat 80. z prawdziwą symboliką, która wówczas miała miejsce, z prawdziwymi wartościami, o które wolnościowy ruch "Solidarności" walczył, jakich miał wówczas bohaterów.

3. Finansowanie kultury. Instytucje zdaniem jednych dostają za dużo, zdaniem innych za mało pieniędzy. Są współfinansowane lub finansowane przez jeden podmiot. Jak być powinno?

Jarosław Sellin (PiS):

- Musi być silny mecenat państwa, bo mecenat prywatny w Polsce cały czas jest słaby. W związku z tym państwo musi gros odpowiedzialności za wspieranie finansowe polskiej kultury brać na siebie. W ostatnich czterech latach wydatki państwa przeznaczone na kulturę wzrosły o 34 proc., czyli średnio o ponad 10 proc. rocznie. Dziś to jest prawie pięć miliardów złotych rocznie, które wydajemy na mecenat państwowy w kulturze, utrzymywanie wielu instytucji. Na prośbę samorządów wzięliśmy też współodpowiedzialność za dwadzieścia kilka instytucji samorządowych. Po prostu prowadzimy je razem z samorządami, co oznacza, że od 2015 roku podwoiliśmy liczbę instytucji, współprowadzonych przez ministerstwo. Ważne są też zabytki. W zeszłym roku do Polski przybyło 20 milionów turystów - najwięcej w historii. Pytanie, po co przyjeżdżają do Polski? Okazuje się, że przyciąga ich kultura i zabytki - tak odpowiada 70 proc. z nich. Ten zasób jest bardzo ważny, więc zwiększyliśmy kwoty na ochronę zabytków o 60 proc. w porównaniu z naszymi poprzednikami. Spowodowaliśmy też, że na prezydenckiej liście pomników historii mamy nie 60, a 105 obiektów. No i artyści - policzyliśmy ich poprzez specjalne ankiety i konferencje. W Polsce jest ok 65 tys. osób, żyjących wyłącznie z działalności artystycznej. I myśmy oddali im to, co zabrała Platforma, czyli 50-procentowe odliczenie kosztów uzyskania przychodów.

sellin

fot. Archiwum Radia Gdańsk


Grzegorz Furgo (KO):


- Od 25 lat w Polsce nic się nie zmieniło. Instytucje funkcjonują wyłącznie dzięki operatywności ludzi. Bardzo boleję, że Teatr Muzyczny, na który trzeba kupować bilety na 2022 rok, jest jakby karany, bo dostaje jedną z mniejszych dotacji od marszałka. Rzeczywiście nie dorobiliśmy się prywatnego sponsoringu, przed nami jest długa droga, ta klasa bogacąca się musi najpierw spełnić swoje pragnienia i wtedy może dopiero spojrzy łaskawym okiem na kulturę. Ale ten sponsoring powinien być doceniony, np. jeśli daje się pieniądze na kulturę, to państwo powinno dać pewne możliwości odliczeń od podatku. Takim wzorem dojrzałego społeczeństwa w tej kwestii są Stany Zjednoczone. Jest tam mnóstwo fundacji prywatnych, które wspierają dużo wydarzeń kulturalnych.

Joanna Senyszyn (Lewica):

- Kultura musi być finansowana z różnych źródeł. Istotnie z prywatnym finansowaniem jest poważny kłopot, dlatego państwo i samorządy muszą wziąć na siebie finansowanie kultury. W tej chwili dostęp do kultury wysokiej jest znacznie ograniczony przez ceny biletów. Jeśli bilety na premierę kosztują 200 czy 250 zł, to jeżeli rodzina 4-osobowa chce się na nią wybrać, to jest to wydatek rzędu tysiąca zł. To dla Polaka jest w zasadzie kultura niedostępna. Bardzo ważnym problemem jest cenzura, dlatego że państwo daje czasem niemałe pieniądze, ale równocześnie chce się wtrącać. My uważamy, że nie może następować upartyjnienie teatrów, sztuki, że dyrektorami nie mogą być partyjni nominacji, którzy będą ingerować w repertuar. Jest bardzo dużo do zrobienia. To, że policzono artystów, to bardzo dobrze, ale musimy sobie uświadomić, że wielu artystów, ze względu na małe składki, jakie odprowadzali, będzie miała wręcz humorystyczne emerytury. Być może na przyszłość trzeba o to zadbać, żeby jednak był inny system finansowania składek emerytalnych, dlatego że artyści powinni mieć emerytury przyzwoite, tak jak reszta społeczeństwa.