Śniadanie w Radiu Gdańsk

Prowadzi:  Olga Zielińska

09:05

poniedziałek,

13 września 2021

Szesnaście lat minęło. Politycy oceniają wpływ rządów kanclerz Angeli Merkel na Polskę i Unię Europejską

11 września premier Mateusz Morawiecki po raz ostatni spotkał się z Angelą Merkel jako kanclerzem Niemiec. Jaki wpływ na Polskę i Unię Europejską miało szesnaście lat jej rządów? Przemyśleniami w "Śniadaniu Polityków" dzielili się: Kazimierz Smoliński (Prawo i Sprawiedliwość), Andrzej Kobylarz (Solidarna Polska), Małgorzata Chmiel (Platforma Obywatelska) oraz Krzysztof Trawicki (Polskie Stronnictwo Ludowe).

Małgorzata Chmiel określiła czas rządów Angeli Merkel jako "erę zmarnowanych szans dla Polski". - Przypominam, że dzięki pomocy kanclerz Angeli Merkel profesor Buzek został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, potem Donald Tusk, a Polska miała dodatkowe miliardy bezzwrotnych dotacji z Unii Europejskiej. Chciałabym zwrócić uwagę, że życzliwość pani Merkel w stosunku do Polski również brała się z tego, że w młodości była zafascynowana Marią Curie-Skłodowską, w czasie stanu wojennego jeździła nawet na wakacje do Polski, skąd w tajemnicy przywoziła do NRD ulotki "Solidarności". Dziadek pani Angeli Merkel urodził się w Poznaniu. W związku z tym to była najbardziej propolska kanclerz Niemiec w historii wspólnej. Oczywiście można różne rzeczy mówić, ale wygląda na to, że następcą może być pan Olaf Scholz i ten rząd może być dużo mniej tolerancyjny niż odchodząca koalicja chadeków. Będziemy jeszcze tęsknić za panią Angelą Merkel - sugerowała.

Również Krzysztof Trawicki odwoływał się do osobistych doświadczeń ustępującej kanclerz Niemiec. - Na pewno "czuła" naszą sytuację z racji tego, że mieszkała i dorastała w NRD, czyli państwie socjalistycznym, więc doskonale znała nasze problemy z przemian i z własnych doświadczeń. W wielu przypadkach było to z jej strony spostrzegane i dostrzegane. Natomiast polityka jest polityką, a gospodarka gospodarką. Jeżeli chodzi o polityczne sprawy, wsparcie nas w wielu dyskusjach na forum Unii Europejskiej było widoczne. Natomiast cieniem kładzie się Nord Stream 2. Pamiętam dyskusję, kiedy były plany budowy. Ja też byłem wtedy w trakcie dyskusji na różnych forach i do dziś zastanawiam się, czy my wtedy, będąc bardzo przeciwni i nic nie zyskując, nie mogliśmy próbować dogadać się z Niemcami i podłączyć się do tego. Nie wiem, czy Rosja by na to pozwoliła, ale gdyby Niemcy postawili taki warunek, może sytuacja byłaby trochę inna. To, że kanclerz Angel Merkel przyjechała, jest bardzo dobrym gestem, bo odwiedziła sąsiedni kraj, z którym jest największa wymiana handlowa i w procesie przemian którego uczestniczyła przez szesnaście lat. Spotkała się z premierem. Z migawek i notatek dyplomatycznych wiemy, że dyskusja nie była "cukrowana", a rzeczowa. Zobaczymy, jak dalej się to potoczy. Sumując, myślę, że plusów dodatnich, jak mówił nasz wieszcz Lech Wałęsa, jest więcej niż ujemnych - zakończył żartobliwie.

Zdecydowanie inaczej ocenił Angelę Merkel Andrzej Kobylarz. - Ukraina miała obiecaną suwerenność terytorialną za wyzbycie się atomu. Dzisiaj widzimy, jak przebiegała aneksja Krymu. Nie wierzę w żadne takie słowa, to jest polityka, a przede wszystkim interes Niemiec. Jeżeli chodzi o samą panią Merkel, ona dba o interesy Niemiec, co widzimy na przykładzie Nord Stream 2. Przecież wszyscy wiemy, że trzema najważniejszymi źródłami energii są dzisiaj gaz, węgiel i atom (mówimy o elektrowniach jądrowych). Z czym mamy do czynienia? Nam w Polsce zakazuje się węgla, nie wiemy, jak będzie rozwijał się atom i na co jesteśmy skazani? Na rosyjski gaz przekazywany przez Nord Stream 2. I tyle w temacie. A jeżeli chodzi o nominacje polityków Platformy Obywatelskiej, to właśnie za to, że Polska nie mogła przekazać środków publicznych na ratowanie stoczni. A już w Niemczech można było. Byliśmy straszeni przez panią Merkel, że będziemy karani 250 tysiącami euro za nieprzyjęcie jednego imigranta, to kolejny krok miłości w stronę Polaków. Oczywiście się nie ugięliśmy, tak jak teraz nie ugniemy się pod presją Brukseli, jeżeli chodzi o tak zwaną praworządność, która z praworządnością nie ma nic wspólnego. Gdybyśmy nawet zrobili inaczej, to też byłyby krzyki, że robimy inaczej niż Niemcy, bo to właśnie sąd w Karlsruhe powiedział, że prawo niemieckie jest ważniejsze od unijnego. Więc widzimy duże rozbieżności i atak na Polskę w momencie, kiedy już nie ma kto zakładać marynarki Fransowi Timmermansowi. Przypomnę, że robił to Donald Tusk i dobrze mu to wychodziło - mówił.

Z kolei Kazimierz Smoliński analizował bilans rządów kanclerz Niemiec w odniesieniu do zmian, które zaszły w Unii Europejskiej. - Szesnaście lat kanclerz Merkel w Unii Europejskiej ma różne oblicza. Jednym z podstawowych jest to, że zdecydowanie zwiększyła się hegemonia Niemiec. Wstępowaliśmy do trochę innej Unii, która była zdecydowanie bardziej konserwatywna, a chrześcijańscy demokraci mieli duży wpływ na to, co dzieje się w Unii Europejskiej. W tej chwili słowo "chrześcijańscy" musimy wziąć w bardzo duży nawias czy cudzysłów, ponieważ tam już opiłowano - tak samo jak chce opiłowywać poseł Nitras - katolików czy chrześcijan, choćby przez przyjmowanie tysięcy imigrantów, którzy w tej chwili mają zdecydowanie większe prawa niż rodowici Niemcy. Dokładnie pamiętam 2008 rok, kiedy Polska decydowała się na zamykanie stoczni państwowych. W tym samym czasie szła pomoc do niemieckich stoczni - wspominał.