Śniadanie w Radiu Gdańsk

Prowadzi:  Jarosław Popek

09:05

poniedziałek,

04 stycznia 2021

"To sytuacja wybitnie żenująca". Pomorscy politycy ostro, choć niejednomyślnie, o szczepieniach celebrytów przeciw COVID-19

Warszawski Uniwersytet Medyczny poinformował, że z puli dodatkowych 450 dawek szczepionek, które otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych, zaszczepił m.in. 300 pracowników szpitali WUM oraz grupę 150 osób, obejmującą rodziny pracowników, pacjentów będących pod opieką szpitali i placówek WUM, w tym 18 znanych postaci kultury i sztuki, które zgodziły się zostać ambasadorami powszechnej akcji szczepień.

O tym, że został zaszczepiony przeciw COVID-19 ujawnił m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD Leszek Miller. W grupie osób spoza środowiska medycznego, które otrzymały szczepionkę, znaleźli się też m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski, satyryk i reżyser Krzysztof Materna oraz dyrektor programowy TVN Edward Miszczak. W grupie tej znalazł się też aktor i piosenkarz Michał Bajor.

 

W "Śniadaniu Polityków" goście Jarosława Popka - Michał Urbaniak (Konfederacja), Kazimierz Smoliński (PiS), Andrzej Kobylarz (Solidarna Polska) i Jerzy Borowczak (KO) - dyskutowali właśnie na temat kontrowersyjnych szczepień celebrytów.

 


- To środowisko, które wulgarnie atakowało rząd, teraz biegnie po szczepionki, które ten sam rząd kupił. Mamy pewne zasady, jest wiele osób, które bardziej ich potrzebują i nagle ktoś się szczepi "po znajomości" - powiedział Kazimierz Smoliński.

 

- To sytuacja wybitnie żenująca. Niektórzy chyba uważają się za obywateli lepszej kategorii, bo mają znajomości, pieniądze itd. To nie powinno mieć miejsca. Sprawa pokazuje, jakie mamy w Polsce "celebryckie elity" - dodał Michał Urbaniak.

 

- Robimy z tego aferę, jakby ci ludzie się włamali do szpitala i nawzajem zaszczepili. Jeśli ktoś mówi "możecie przyjechać i się zaszczepić", to nie wiem, jak każdy z nas by się zachował, mając ponad 70 lat - uznał Jerzy Borowczak.

 

- Nie wiem, dlaczego osoba, która doprowadziła do tego, że zaszczepiono tych konkretnych ludzi, nie wysłała na przykład do mojego taty, który ma 87 lat, pisma, że może przyjść się zaszczepić. Co to za porządek? - pytał Andrzej Kobylarz.