Śniadanie w Radiu Gdańsk

Prowadzi: 

09:05

poniedziałek,

07 października 2019

Kolejna debata przedwyborcza w Radiu Gdańsk. Kandydatki trzech komitetów o edukacji, służbie zdrowia i polityce społecznej

Kolejna debata w Radiu Gdańsk była okazją do tego, by zapytać kandydatki w zbliżających się wyborach o to, jak chcą poprawić jakość życia Polaków. Rozmawialiśmy m.in. o edukacji i służbie zdrowia. Gośćmi Artura Kiełbasińskiego były Jolanta Banach - Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej w Gdańsku, Małgorzata Chmiel - Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni oraz Małgorzata Zwiercan - lista Prawa i Sprawiedliwości w okręgu gdyńskim.

Co zdecyduje o sukcesie reformy zdrowia? Czy jest to kwestia zmian organizacyjnych w systemie czy dodatkowych środków?

 
Jolanta Banach (SLD): 

Potrzebny jest pakt społeczny, czyli przeświadczenie wszystkich komitetów, że zdrowie jest priorytetem. Jeśli mamy w budżecie pieniądze, to w pierwszej kolejności przeznaczajmy je na opiekę zdrowotną. Decydujące znaczenie ma wzrost nakładów. Wydajemy najmniej w Unii Europejskiej na służbę zdrowia, zaledwie 4,5 proc. PKB. Musimy zmieścić się w standardach unijnych, czyli 6,8 proc. PKB. Trzeba właściwie ułożyć priorytety budżetowe, a być może trzeba dodatkowo podjąć decyzję o opodatkowaniu wielkich korporacji osiągających wysokie dochody, a objętych 19-procentowym podatkiem liniowym. Brakuje nam około 50 tysięcy lekarzy, bo zmniejszono limity naboru na studia. Trzeba też doprowadzić do prostszej nostryfikacji dyplomów lekarzy, którzy do nas przyjeżdżają i chcą pracować w Polsce. Należy też uporządkować wynagrodzenia w opiece zdrowotnej. Tam jest potworny bałagan. Rezydenci zarabiają 3100-3500 złotych brutto. To są ludzie, którzy mają za sobą dziesięć lat studiów, kilka lat specjalizacji, rok stażu w szpitalu. Studenci, a później rezydenci, powinni być zachęcani np. wysokimi stypendiami - tak, aby w krótkim czasie zyskać odpowiednią liczbę lekarzy i uporządkować wynagrodzenia w opiece zdrowotnej, np. poprzez układy zbiorowe z ministrem zdrowia.

Małgorzata Zwiercan (PiS):

 

Szczególnie ważną kwestią dla Prawa i Sprawiedliwości jest zdrowie Polaków i to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął ustawę, tak zwaną sześcioprocentową, która gwarantuje wzrost nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6 procent PKB do 2024 roku. Wcześniej, w czasach naszych poprzedników, zdarzały się lata, w których środki na zdrowie spadały. Rok 2019 jest rokiem inwestycji w zdrowie Polaków. Po raz pierwszy w historii publiczne nakłady na ochronę zdrowia przekroczyły poziom 103 miliardów złotych i to wzrost w stosunku do roku 2014 aż o 30 miliardów złotych. Skróciliśmy kolejki do lekarzy, inwestujemy w personel medyczny i to opozycja doprowadziła do tego, że nakłady na służbę zdrowia były tak niskie, a personel medyczny, polscy lekarze wyjeżdżali z naszego kraju. To my dopiero wprowadziliśmy podwyżki dla specjalistów rezydentów i na dzień dzisiejszy to nie jest kwota 3100 złotych, tylko z 3890 doszliśmy do 5300 zł. Teraz wprowadzamy "Piątkę dla zdrowia", czyli wzrost od 70 miliardów do 160 miliardów, fundusz modernizacji szpitali, pakiet badań dla każdego Polaka, koordynowana opieka nad seniorami i osobami niesamodzielnymi w każdym powiecie i miliard złotych na najnowocześniejsze centrum onkologii.

 

DSC 4894

 Małgorzata Zwiercan (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)

 

Małgorzata Chmiel (KO):

To powinien być temat ponadpartyjny. Wszystkie ugrupowania powinny się zaangażować. Są trzy podstawowe działy w przywracaniu ochrony zdrowia tak, jakbyśmy chcieli. Są to: kadry, pieniądze i organizacja. Wiele oddziałów i szpitali jest teraz likwidowanych. Na pomoc lekarską czeka się nieprawdopodobnie długo. Sieć szpitali, którą wprowadził minister Radziwiłł, spowodowała jeszcze większe zadłużenie szpitali. Kolejne szpitale zamykają oddziały pediatryczne, położnicze i chirurgiczne. Brakuje lekarzy. Koalicja Obywatelska proponuje uwolnienie lekarzy od biurokracji. To zajmuje im około 80 proc. czasu pracy. Trzeba powołać asystentów lekarzy i uruchomić taki kierunek na studiach. Proponujemy przywrócenie dyżurów nocnych i świątecznych podstawowej opieki zdrowotnej. Trzeba też przywrócić szpitale geriatryczne, oddziały, które za czasów PiS zostały likwidowane.

 

DSC 4906

Jolanta Banach (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)

 

Jak powinna wyglądać szkoła? Czy w szkole powinna być religia i edukacja seksualna? Czy rodzic powinien mieć wpływ na to, czego uczą się jego dzieci?

 

Małgorzata Chmiel (KO):

Reforma edukacji przeprowadzona przez rządy PiS nie powiodła się. Dzieci uczą się w przepełnionych salach, pomieszczeniach administracyjnych, przepychają się na korytarzach. Zajęcia trwają od rana do późnego wieczora. Nie o taką szkołę walczyliśmy. Koalicja Obywatelska obiecuje, że uporządkuje sytuację w szkołach. Zajmiemy się też podwyżką dla nauczycieli - chcemy, żeby to było 1000 złotych. Rząd obiecał wzrost płac o 9,6 proc. W Gdańsku obliczono, że brakuje na to 6 milionów złotych. Nie można kolejnych reform przeprowadzać przez rząd kosztem samorządów. Samorządy będą musiały ograniczać zajęcia, wyjścia na basen czy opiekę nad dziećmi w czasie ferii. Proponujemy też koniec z ciężkimi tornistrami i pracami domowymi. Chcemy, żeby dzieci miały szanse odrobić lekcje w szkole z nauczycielem, a w domu wypoczywać. A o tym, czy dzieci powinny uczęszczać na religię czy zajęcia z wychowania seksualnego, powinni decydować rodzice.

  

Małgorzata Zwiercan (PiS):

 

Wprowadzane właśnie zmiany, których oczekiwali rodzice dzieci uczących się, to jest bardzo dobra reforma edukacyjna. Za kilka miesięcy przekonamy się o tym. Mamy pieniądze na podwyżki dla nauczycieli, samorządy mają właściwe zabezpieczenie finansowe, nie spełnił się żaden czarny scenariusz, którym Polaków straszyła totalna opozycja i Związek Nauczycielstwa Polskiego. Przyjęliśmy przepisy, wprowadzające podwyżki dla nauczycieli, wynegocjowane przez "Solidarność". I ta nowelizacja zakłada podniesienie średniego wynagrodzenia nauczycieli od września, wprowadzenie świadczenia na start dla nauczycieli stażystów, określenie minimalnej wysokości dodatku za wychowawstwo i skrócenie ścieżki awansu zawodowego. To poprawi sytuację nauczycieli, tylko nauczyciele powinni być odpowiedzialni. To oni kształtują świadomość naszych dzieci w większości. Nasze dzieci, nasze wnuki przebywają w szkołach wiele godzin, więc to kształcenie zależy również od nauczycieli. Oczywiście to rodzice powinni decydować o tym, jaka powinna być szkoła, razem z nauczycielami. Nie może być tak, że to sam Związek Nauczycielstwa Polskiego wprowadza chaos w szkole z częścią nauczycieli, która należy do tego związku.

 

Jolanta Banach (SLD): 

Związek Nauczycielstwa Polskiego nie destabilizuje sytuacji, nie on jest przyczyną tego, co się dzieje w szkołach. Wynagrodzenia dla nauczycieli w Polsce są najniższe w Europie. Musimy podnieść płace, bo bez tego mamy do czynienia z selekcją negatywną do zawodu. Przez to mamy brak nauczycieli dzisiaj. Powinny to określać układy zbiorowe, w których stroną jest minister, a nie dyrektor placówki, bo on nie ma wpływu na wynagrodzenia. Lewica proponuje też szkołę cyfrową, w której nie nosi się tornistrów. Trzeba też objąć subwencją oświatową żłobki i przedszkola, bo tym sposobem samorządy zostaną zwolnione z dość dużych wydatków, które będą mogły przeznaczyć na organizację i logistykę wynikającą z podwójnego rocznika. Są szkoły w Gdańsku, w których uczniowie kończą lekcje o godz. 18 czy 20. To jest tylko wina tej nieszczęsnej, nieudanej reformy. Jeśli tylko zwolnilibyśmy trochę środków, to samorządy stać będzie na to, by wynajmować, budować nowe sale i przede wszystkich rozlokować te przeładowane klasy.

 

Jaki powinien być model świadczeń społecznych? Czy należy coś poprawiać w tym systemie?

 

Małgorzata Zwiercan (PiS)

 

Chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że polityka społeczna w Polsce jest obecnie na bardzo wysokim poziomie. Działania realizowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości pokazują, że najważniejsi są ludzie i podczas czterech lat swoich rządów Prawo i Sprawiedliwość tak jak zapowiadało w poprzedniej kampanii wyborczej, zadbało przede wszystkim o dzieci, rodziny, osoby starsze. Program 500+, od pierwszego lipca również na pierwsze dziecko, program Maluch+, wspierający rozwój inwestycji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, żłobków i klubów dziecięcych. Maluch+ to wydatki rzędu 450 milionów złotych. Program Dobry start, czyli 300 zł jednorazowego wsparcia dla wszystkich uczniów, rozpoczynających rok szkolny. Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie tylko widzi dzieci, inwestycje w to najmłodsze pokolenie, ale również zauważa osoby starsze. To podniesienie najniższej emerytury do 1100 zł, obniżenie wieku emerytalnego z 67 lat na 60 dla kobiet i 65 dla mężczyzn, program Leki 75+ dla naszych najstarszych seniorów to ponad 700 milionów złotych. W tym roku już osoby starsze nie odchodzą od okienka aptecznego z niewykupionymi lekarstwami. Mogą się faktycznie świadomie leczyć. Tych programów po prostu jest mnóstwo.

 

Jolanta Banach (SLD):

Przy niepodwyższaniu progów dochodowych od lat, jeśli chodzi o zasiłki rodzinne, świadczenie 500+ było niezbędne. Te zasiłki nie pełniły żadnej roli w dochodach rodzin. Osobiście mam zastrzeżenia, że jeżeli brakuje dla niepełnosprawnych, to dlaczego również bogaci dostają 500+? Trzeba jednak utrzymać wsparcie dochodowe rodzin. Tylko że w polityce społecznej na czele hierarchii dochodów stoi praca. Ciągle zapominamy o tym, że kwestie podwyżek płac w Polsce, zwłaszcza w usługach publicznych, wyszarpuje się protestami i strajkami. To jest haniebne i niedopuszczalne, bo zaburza ład społeczny. Od lat nie podwyższa się progów dochodowych. To proponowałabym zmienić, dlatego że instytucje opieki opiekuńczej, senioralnej, pobierają opłaty za opiekę nad starszymi ludźmi, a jako społeczeństwo się starzejemy. Progi z pomocy społecznej nie są podwyższane, co powoduje, że rodzina szybko wchodzi we współpłacenie. Usługi publiczne trzeba naprawdę zreformować i myśleć o nich poważnie.

 

Małgorzata Chmiel (KO):

Program 500+ utrzymamy i nikomu nie zamierzamy tego odbierać. Polityka społeczna to oczywiście nie tylko ten program, to również mieszkalnictwo chronione. Obecny rząd w ogóle nie zajmuje się tematem mieszkań dla osób niepełnosprawnych. Przyznano maksymalne 500 złotych dla niepełnosprawnych, ale tylko przy pewnym dochodzie. Dlaczego wszyscy rodzice dostają pieniądze na dzieci bez ograniczenia dochodowego? To jest niesprawiedliwe. Brakuje pieniędzy na leki dla seniorów, brakuje żłobków, przedszkoli. Nie ma programu w tej dziedzinie. 500+ załatwia dużo, bo za te pieniądze rodzice zaczęli kupować usługi medyczne - jest zapaść w tych dziedzinach.

 DSC 4896

Małgorzata Chmiel (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)