Śniadanie w Radiu Gdańsk

Prowadzi: 

09:05

poniedziałek,

30 września 2019

O zrównoważonym budżecie, sytuacji stoczni oraz małych przedsiębiorcach. Przedwyborcza debata w Radiu Gdańsk

Obecny stan gospodarki i wyzwania przed nią stojące to tematy kolejnej debaty przedwyborczej w Radiu Gdańsk. Gośćmi Artura Kiełbasińskiego byli posłowie Tadeusz Aziewicz z Koalicji Obywatelskiej, Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości oraz Andrzej Kobylarz z PSL-Kukiz'15.

Po raz pierwszy w historii mamy projekt zrównoważonego budżetu. Czy jest on realny i możliwy do wykonania przy zapewnieniu finansowania wszystkich projektów społecznych, a także w obliczu wyzwań stojących przed światową gospodarką?

- Nikt w sposób odpowiedzialny nie może prognozować, jaka będzie sytuacja w światowej gospodarce za rok. Według obecnych wskaźników budżet jest zrównoważony, a nawet gdyby nie był, mówilibyśmy o minimalnym deficycie rzędu paru dziesiątych procent PKB. Polskie finanse publiczne są w znakomitej kondycji, zadłużenie w stosunku do produktu krajowego spada co roku, jest już poniżej 50 proc., podczas gdy po naszych poprzednikach odziedziczyliśmy zadłużenie dochodzące do 60 proc. To udało się połączyć z ogromnym zwiększeniem wydatków budżetowych. Gdybyśmy prowadzili taką politykę antyspołeczną, jak rząd PO-PSL, gdybyśmy nie wprowadzili programu 500+, nie obniżyli wieku emerytalnego i podatków, to mielibyśmy dziesiątki miliardów nadwyżki budżetowej. Ale co z tego? Budżet nie jest celem samym w sobie. Finanse muszą być zdrowe, ale muszą służyć społeczeństwu. Podjęliśmy decyzję, że utrzymujemy bardzo zdrowe finanse publiczne w kryteriach konwergencji z Maastricht, spłacamy stopniowo zadłużenie, a jednocześnie obniżamy podatki i uruchamiamy programy społeczne. Gospodarka i budżet są po to, żeby służyć ludziom - powiedział Marcin Horała.

 

DSC 4508 copy

Marcin Horała (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)

 

- To dobrze, że ktoś chce równoważyć budżet, tylko żeby to robił na poważnie. Oby to nie były sztuczki księgowe, a realna zmiana, jeśli chodzi o nasze finanse. Zwracam uwagę na to, że budżet państwa to jest tylko fragment finansów publicznych. Nie powinno tak być, że obniża się obciążenia budżetu państwa, ale przerzuca się je na samorządy czy inne podmioty. Zwracam uwagę na różnicę pomiędzy deficytem a deficytem strukturalnym. Ten drugi różni się tym, że zawiera w sobie pewne elementy korekty, związane z wpływem na równoważenie finansów jednorazowych wpływów do budżetu - a jeżeli chodzi o ten budżet, który przygotował rząd PiS, to tak dokładnie jest - i wahania cyklu koniunkturalnego. Wszyscy się chyba zgodzimy, że przed nami zmiana cyklu. I tak powinno się prowadzić politykę gospodarczą państwa, żeby w czasie dobrym, kiedy pieniądze łatwo wpływają do budżetu, przygotowywać się na czasy trudniejsze. Zwracam uwagę na bardzo niski poziom inwestycji w Polsce. Inwestorzy z różnych względów boją się inwestować. Mamy w stosunku do świata i Europy kiepskie wskaźniki. Jednym z wyzwań polityki strukturalnej, polityki gospodarczej naszego państwa jest zwiększenie inwestycji pozabudżetowych. Warto wspólnymi siłami szukać dobrych rozwiązań - przekonywał Tadeusz Aziewicz.

- Jeszcze dużo się dowiemy odnośnie do budżetu, bo na razie to tylko projekt. Zapowiedź budżetu zrównoważonego jest optymistyczna. Przedsiębiorcy jednak do końca nie są z tego zadowoleni, bo wpływy do budżetu państwa generują małe firmy. Uważam, że dziś polityka progospodarcza jest na niskim poziomie. Powinniśmy bardziej patrzeć na to, żeby Polacy, którzy są za granicami kraju, wracali do Polski i otwierali tu firmy, a nie prowadzić politykę kosztem obywateli, którzy dziś są tu, a jutro ich może nie być. Wtedy gospodarka może tąpnąć. Trzeba będzie powiedzieć słowo: sprawdzam - zapowiadał Andrzej Kobylarz.

 
Wyniki portów wyglądają znakomicie, z drugiej strony odbudowa przemysłu stoczniowego nie idzie tak dobrze, jak byśmy chcieli. Co zrobić, by wzmocnić pozytywny trend w portach i wygenerować go w branży okrętowej?


- Porty biją rekordy w wymiarze wielkości przeładunków i efektów ekonomicznych. Jest to zasługa wszystkich ekip, które zarządzały naszymi portami. Zwracam uwagę na fakt, że efekt inwestycji, które zostały wykonane w porcie, przychodzi z opóźnieniem. W tej chwili mamy dwie wielkości - wysoka koniunktura gospodarcza i dobrze zaprojektowane przez poprzedników inwestycje, co daje rzeczywiście bardzo duże możliwości naszym portom. Głównym wyzwaniem staje się rozbudowa infrastruktury lądowej. W przypadku Gdyni jest to budowa Drogi Czerwonej. Zwracam uwagę na kompletnie zmarnowane trzy lata, bo ta inicjatywa pojawiła się w końcu ubiegłej kadencji. Pamiętam, że na początku ówczesny wiceminister, pan Smoliński, wykazywał entuzjazm, jeżeli chodzi o to przedsięwzięcie, a później przez trzy lata nic się nie działo i dopiero w końcu kadencji, przed wyborami, po wielu konferencjach prasowych opozycji, została przez Sejm przyjęta słuszna ustawa o możliwości finansowania tej inwestycji z budżetu państwa. Jeżeli chodzi o stocznie, to Stocznia Remontowa Nauta w końcu rządów PO osiągała zysk na poziomie 5 milionów, teraz ma stratę 58 milionów. To jest wymierny przykład tego, jak wygląda tzw. odbudowa przemysłu stoczniowego, którą postrzegam jako psucie tego przemysłu i gospodarki morskiej - atakował Tadeusz Aziewicz.


DSC 4504

Tadeusz Aziewicz (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)


- Te przeładunki to na pewno sukces. Mamy do czynienia z dużym wzrostem wpływów do budżetu państwa - z 17 miliardów do 40,6 miliarda złotych. Uważam, że rozwijanie portów, to jest ten kierunek, którym powinniśmy pójść. Dzisiaj, wszystkim tym, którzy mówią, że przekop Mierzei Wiślanej jest czymś złym, chciałbym powiedzieć, że to też się przyczyni do zwiększenia przeładunków. Będzie można to robić mniejszymi transportami z Elbląga do Gdańska czy Gdyni, ale zrzucając transport kołowy, obciążający bardzo Trójmiasto. Mamy bardzo zakorkowaną obwodnicę i wjazdy do portów. Chciałbym zauważyć, że jedna nieduża barka, 1000-tonowa, to 40 tirów mniej na trasie z Elbląga do Gdańska czy Gdyni. To najlepszy kierunek, jaki możemy obrać. To ekologiczne, dochodowe i właściwe, jeśli chodzi o gospodarkę morską - zauważył Andrzej Kobylarz.

- W zrepolonizowanej Stoczni Gdańskiej prowadzone są duże inwestycje, przywracające jej zdolności techniczne. W Stoczni Marynarki Wojennej, która była wystawiona na licytację, została odkupiona przez Polską Grupę Zbrojeniową. Sytuacja nie jest tam różowa, ale będzie wychodziła na prostą. Mam duży żal do pierwszej ekipy zarządzającej stocznią Nauta za rządów PiS, która nie zerwała z decyzjami podjętymi za rządów PO, które pociągnęły ją na dno. Co do portów - znakomity rozwój. Jako gdyński patriota lokalny mam duży żal, że Gdynia utraciła duże szanse rozwojowe i palmę pierwszeństwa na rzecz Gdańska. Szkoda, że to, co teraz się dzieje - powiększanie obrotnicy, pogłębianie kanału portowego - nie działo się dziesięć lat temu. Teraz Port Gdynia te straty nadrabia. Niedługo odbędzie się wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę nowego terminalu promowego i w perspektywie port zewnętrzny - wspaniała inwestycja, która otworzy zupełnie nowy rozdział. Pozostaje jeszcze kwestia Drogi Czerwonej, w której przez osiem lat rządów PO nic się wydarzyło, poza podpisaniem listu intencyjnego na miesiąc przed wyborami. Mamy nadzieję, że w kolejnym programie budowy dróg krajowych i autostrad ta trasa już się pojawi - stwierdził Marcin Horała.


Małe przedsiębiorstwa generują ponad połowę polskiego PKB, jednak ich właściciele skarżą się, że nie ma dobrej oferty dla tej sfery gospodarki. Co powinno się w tym zakresie wydarzyć w ciągu najbliższych czterech lat, by jak najbardziej wzmocnić ten segment?


- Chciałbym przypomnieć o dobrowolności prowadzenia ZUS, bo to jest największy problem tych małych przedsiębiorstw, bardzo często rodzinnych. Tutaj nie ma pomocy państwa, oni są traktowani jak duże podmioty gospodarcze, nie mają żadnych preferencji. Ktokolwiek, kto chciałby dziś założyć firmę, na początku, jeszcze nie zarabiając nawet złotówki, już ma obciążenia, które wynikają z przymusowego płacenia ZUS, a także inne koszty, związane z produkcją czegokolwiek. Nie będzie lepszej sytuacji w gospodarcze, jeśli nie zadbamy o tych "małych", którzy generują 50 procent PKB. Wsparcie musi być jak najmocniejsze - przekonywał Andrzej Kobylarz.

 

DSC 4487

Andrzej Kobylarz (fot. Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka)

 

- Nie jest tak, że ledwo kto założy firmę, ten od razu musi płacić składkę, bo właśnie wprowadziliśmy pół roku zwolnienia z tego obowiązku dla nowo zakładanych firm. Wprowadziliśmy obniżkę CIT-u do poziomu najniższego w Europie - 9 proc. Jeśli chodzi o jednoosobową działalność, wprowadzimy udogodnienia, pozwalające tym o najmniejszych przychodach płacić proporcjonalną stawkę ZUS, a nie liniową, która wzrasta nie w wyniku decyzji rządu, a wskutek dynamicznie rosnącej średniej pensji. Wprowadziliśmy też szereg zmian w konstytucji dla biznesu czy w pakiecie 100 zmian dla firm, które same w sobie są drobne, ale w dużej masie znacznie usprawniają prowadzenie działalności gospodarczej. Mówi się, że przedsiębiorcy nie popierają PIS-u. Podkreślam, że takie kaszubskie gminy jak Sierakowice, w których jest najwyższy przyrost naturalny, przodują też w liczbie zakładanych działalności, a Prawo i Sprawiedliwość ma tam nieraz poparcie rzędu 60 proc. - przypomniał Marcin Horała.


- Małe i średnie przedsiębiorstwa były, są i będą wspierane. Dużo się w tej materii wydarzyło dzięki środkom unijnym. To naprawdę potężny zastrzyk, który został skonsumowany. Odwiedzam też małe firmy i słyszę o niepokojach, jakie wiążą się z obietnicami PiS dotyczącymi podwyższenia płacy minimalnej. Oczywiści w PKN Orlen nie będzie problemów, jeżeli rząd narzuci tego rodzaju ramy regulacyjne, natomiast kłopoty będą mieli mali przedsiębiorcy. Piekarz pyta, jak ma zapłacić sprzątaczce 4 tys. złotych, jeśli go na to nie stać. A jeśli ją zwolni, to ona na tym straci. Zwracam więc uwagę na niebezpieczeństwa związane z przeregulowaniem gospodarki, realizowaniem celów politycznych w oparciu o podmioty gospodarcze. Wydaje się, że małe i średnie przedsiębiorstwa więcej zyskają, jeżeli państwo przestanie się wtrącać w ich aktywność - ocenił Tadeusz Aziewicz.

 

W kolejnych częściach debaty kandydaci zadawali sobie pytania wzajemnie. Odnosili się też do zagadnień przesyłanych przez słuchaczy. Zachęcamy do odsłuchania całej dyskusji.