Samorządowy Piątek

Prowadzi:  Joanna Stankiewicz

09:05

piątek,

18 grudnia 2020

Budżet, nieporozumienia, deficyt i zbędne wydatki. Gdańscy radni komentują ostatnią sesję w tym roku

Gdański budżet na rok 2021 przegłosowany. Zapowiadany jest deficyt w wysokości ok. 565 milionów złotych, a kluby nie są zgodne w wielu kwestiach. Radni Prawa i Sprawiedliwości szukają oszczędności, dzięki którym niedomiar nie będzie bardzo odczuwalny i wskazują na zbędne wydatki miasta. W jaki sposób będzie kształtowała się dalsza współpraca i co z takich nieporozumień może wyniknąć? O tym rozmawiała Joanna Stankiewicz ze swoimi gośćmi - Beatą Dunajewską (Wszystko dla Gdańska) oraz Przemysławem Majewskim (PiS) w "Samorządowym Piątku".

 

- Jako radni PiS, kilka dni przed sesją zabraliśmy głos. Zorganizowaliśmy konferencję prasową, na której wskazaliśmy kilka głównych zarzutów skierowanych przeciwko budżetowi. Jednym z nich jest zła gospodarka zasobami komunalnymi. Widzimy, że środki przeznaczane są również na remonty, ale mamy poważne zastrzeżenia co do jakości wykonywanych prac. Na to wielokrotnie zwraca uwagę m.in. radny Andrzej Skiba. Problem dotyczy Gdańskich Nieruchomości i środków, którymi dysponują. Drugi zarzut to kontrowersyjne wydatki na edukację. Uważamy, że finansowanie partnerstwa publiczno-prywatnego dla budowy szkół i przekazywanie ich prywatnym operatorom jest błędne. Również i w sferze społecznej zauważalne są programy typu "Zdrovve Love", a to wydatki, które dla wielu gdańszczan są nieakceptowalne. Kolejna rzecz to przeznaczanie środków na promocję i marketing miasta. Widzimy wzrosty tych wydatków, a można byłoby te pieniądze przeznaczyć na inwestycje, których potrzebują mieszkańcy - chociażby na oświetlenie miasta, gdy pani prezydent zdecydowała o wyłączeniu oświetlenia - stwierdził Przemysław Majewski, radny Prawa i Sprawiedliwości.

- Każdy grosz wydany i zainwestowany w promocję miasta przynosi wymierne korzyści. Przyjeżdżają turyści, inwestorzy. To jest oczywista i jasna sprawa. Wzrosty wydatków wynikają ze wzrostu wszystkich cen. To, co kosztowało dwa złote, kosztuje obecnie pięć. Wszystko drożeje. Każdy, kto kiedyś robił remont ma świadomość, że nie zawsze kosztorys wstępny jest taki sam, jak wynikowy. Nie uważam, że Gdańskie Nieruchomości źle gospodarowały środkami przeznaczonymi na remonty, ale jako radna znam kilka przykładów nie najlepiej ich wykonanych. Tutaj kłaniają się wykonawcy. O dobrego obecnie naprawdę trudno. Co do wygaszenia światła w części Gdańska - pan radny wie, że to było w ramach pewnego protestu w związku z tym, co się dzieje na arenie ogólnopolskiej - wyjaśniła Beata Dunajewska, radna Wszystko dla Gdańska.