Samorządowy Piątek

Prowadzi:  Joanna Stankiewicz

09:05

piątek,

08 listopada 2019

System roweru metropolitalnego MEVO okazał się klapą. Kto ponosi winę za jego upadek? Nasi goście komentują

System roweru metropolitalnego MEVO okazał się klapą i jest zawieszony od 28 października. Powodem było niedotrzymywane terminów w dostawach rowerów i usterki. Kto ponosi winę za upadek systemu? Jakie błędy popełniono już przy organizacji projektu?
Gośćmi Joanny Stankiewicz byli: Tomasz Larczyński - Lepszy Gdańsk, Jakub Ubych - radny Gdynia Samorządność oraz Dawid Krupej - gdański radny PiS.
 
- Winę ponosi przede wszystkim Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot  - mówił Tomasz Larczyński. - To z uwagi na to, że w momencie, w którym ten przetarg został ogłoszony, został skazany już na upadek z uwagi na kompletny brak zbalansowania ceny za abonamenty oraz deklarowanej szacunkowej kwoty dofinansowania ze strony Obszaru. Oferty zostały przedstawione, z nich została wybrana oferta najtańsza, jeżeli chodzi o rowery elektryczne, i ona została prześwietlona w trybie artykułu 90. prawa zamówień publicznych. To oznacza, że Obszar wziął całkowitą odpowiedzialność za konstrukcję ekonomiczną tej firmy, a więc tę odpowiedzialność powinien teraz ponieść.

- Sytuacja jest bardzo skomplikowana - mówił Dawid Krupej. - Mamy przykład w innych miastach w Polsce i na świecie, że system bike-sharingu nie jest skonstruowany tylko na podstawie rowerów elektrycznych, ale także na podstawie rowerów konwencjonalnych. Osoby, które były odpowiedzialne za przeprowadzenie tego przetargu, powinny zdawać sobie sprawę, że taka sytuacja, że taki model może się w Gdańsku nie sprawdzić, że pociągnie olbrzymie koszty. Wybór spółki o kapitale zakładowym 5 tysięcy złotych też nie był najwłaściwszym rozwiązaniem. W jaki sposób więc odzyskać pieniądze, które firma jest winna Obszarowi, a w zasadzie też mieszkańcom, jeżeli nie ma takiej możliwości? - pytał radny.

- Radni Miasta Gdyni jako pierwsi i chyba jako jedyni zaprosili na specjalną komisję przedstawicieli firmy, która wygrała przetarg - mówił Jakub Ubych. - Dokonaliśmy tego już w maju tego roku, gdy widzieliśmy, że po początkowym okresie system ma olbrzymią ilość problemów. Bardzo solidnie przygotowaliśmy się do tego spotkania, jak i z drugiej strony otrzymaliśmy wiele bardzo precyzyjnych danych, które pokazywały, że już po dwóch miesiącach działania, system osiągnął swoje dno. Natomiast widać było procesy biznesowe, które wskazywały, że system może iść w dobrym kierunku. Niestety mimo zapewnień, niedotrzymywanie konkretnych ustaleń sprawiło, że firma nie była gotowa.