Ludzie i Pieniądze

Prowadzi: 

13:43

wtorek,

06 grudnia 2016

Te firmy chcą zdobyć fachowców, ale w pobliżu żadnych nie ma. Znalazły nietypowe rozwiązanie

Expom oraz Jawor-Parkiet - firmy z Nowego Miasta Lubawskiego w województwie warmińsko-mazurskim - rozpoczynają współpracę. W jej ramach zamierzają zatrudniać nie tylko pojedynczych pracowników, ale całe rodziny.

O tej współpracy pisze portal next.gazeta.pl. W artykule czytamy, że bezrobocie w tamtejszym regionie jest bardzo wysokie. Na początku tego roku wynosiło 16,5 proc. Firmy próbują zdobywać nowych napływowych pracowników i wyciągają do nich rękę. Jeśli plan się uda, będą oni mogli przyjechać do pracy razem z całymi rodzinami. - To jeden ze sposobów zachęcania ludzi do podejmowania pracy. Czy to idealny model? Raczej nie. To się różnie układa. Jednak dzięki temu może udać się firmie pozyskać pracowników - ocenia Wiesław Szajda, prezes Hydromechaniki i Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

WCIĄŻ NISKA MOBILNOŚĆ


Grunt pod "ściąganie" pracowników z innych miast tworzą już firmy na Zachodzie. Głównym powodem jest brak specjalistów w konkretnej dziedzinie w mniejszych miejscowościach. Dlatego ci, którzy przyjeżdżają z innych regionów, mogą liczyć na lepsze traktowanie. W Nowym Mieście Lubawskim mówi się, że w przyszłości mogą powstać nawet mieszkania pracownicze.

- Dzisiaj mamy do czynienia z inną sytuacją niż jeszcze parę lat temu. To podstawowa przyczyna rozmów i o wzroście płacy, i o różnego rodzaju benefitach, które mają związać pracownika z firmą. Jak mamy do czynienia z rynkiem pracownika, a nie pracodawcy, to tego rodzaju instrumenty będą się coraz częściej pojawiały. Oczywiście nie wiem na ile one będą skuteczne. Takie zachęty muszą też trafiać w możliwości firm. Np. dzisiaj nie mamy takiego wolnego wynajmu rynku mieszkaniowego. Jeśli jest, to w zbyt wysokich cenach dla dużej części pracowników. Dlatego mobilność się zwiększa, ale wciąż jest relatywnie niższa w stosunku do innych krajów - twierdzi Stanisław Szultka, dyrektor w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową.

KŁOPOTLIWA REALIZACJA


Pomysł obu firm jest o tyle zaskakujący, że w Polsce nie ma kultury częstego zmieniania pracy i miejsca zamieszkania. Poza tym to może tworzyć problemy zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Wystarczy wspomnieć o pozostawieniu znajomych czy zapewnieniu dzieciom nowej szkoły.

- To mi przypomina, jak parę ładnych lat temu Stocznia Gdańska szukała spawaczy. Pojechałem na południe i prosiłem, by przyjechali tu górnicy. Tam jednak usłyszałem, że bez rodzin nie przyjadą. Cały pomysł jest zależny od zasobności portfela firmy. Wynająć komuś mieszkanie, w zasadzie ułożyć mu życie, to ogromne pieniądze. Nie wszystkich na to stać. Poza tym to wciąż pozostaje trudną decyzją. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do przenoszenia się z pracy do pracy, a co dopiero z miejsca na miejsce. To nie jest Ameryka, gdzie każdy w ciągu życia 6 razy zmienia miejsce pracy i zamieszkania. Ale w tym kierunku idziemy - zaznacza Wojciech Kodłubański, szef komisji rewizyjnej Krajowej Izby Gospodarczej.

O zatrudnianiu całych rodzin mówili eksperci w audycji Ludzie i Pieniądze. Program poprowadziła Iwona Wysocka. Jej gośćmi byli: Wiesław Szajda - prezes Hydromechaniki i Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Stanisław Szultka - dyrektor w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową oraz Wojciech Kodłubański - szef komisji rewizyjnej Krajowej Izby Gospodarczej.

Posłuchaj audycji:

mili