Ludzie i Pieniądze

Prowadzi:  Artur Kiełbasiński

09:30

środa,

03 czerwca 2020

Największy na świecie kontenerowiec wpłynął do Rotterdamu. "Załadowanie takiego statku to wyzwanie logistyczne"

Największy na świecie kontenerowiec HMM Algericas właśnie wpłynął do portu w Rotterdamie. Ma 400 metrów długości i 61 metrów szerokości. Takich statków koreański armator zamówił więcej, będzie ich co najmniej 12. Co to może znaczyć dla terminali kontenerowych? W audycji także o kalendarzu przypłynięć do DCT i kłopotach, związanych z logistyką w czasie pandemii.
Gośćmi Artura Kiełbasińskiego w audycji Ludzie i pieniądze byli Adam Żołnowski, wiceprezes DCT i Wioletta Kakowska-Mehring z Trójmiasto.pl

- Jest tendencja, że statki rosną, jeśli chodzi o możliwość załadowania większej liczby kontenerów, ale myślę, że granica powoli jest osiągana. Te statki praktycznie się nie wydłużają, a rośnie ich szerokość. To oczywiście powoduje, że koszt jednostkowy przewiezienia kontenerów maleje. Pamiętajmy jednak, że załadowanie takiego statku to wyzwanie logistyczne - mówił Adam Żołnowski.

Największy kontenerowiec można śledzić >>>TUTAJ.


Trwały także spekulacje, że kalendarz przypłynięć do DCT będzie mocno zdewastowany, a zamiast większych jednostek, pojawią się mniejsze.

- Nie jest tak źle, jak myśleliśmy. Wolumeny malały o kilka punktów procentowych w stosunku do ubiegłego roku. Już widzimy jednak odbicie i zakładamy, że ten rok będzie całkiem niezły. Jeśli chodzi o liczbę zawinięć, do DCT statki zawijały praktycznie bez zmian, bez przerwy - dodał Adam Żołnowski.

SYTUACJA W PORTACH

- To, co teraz się dzieje w trójmiejskich portach, to inwestycje zaplanowane wcześniej. I całe szczęście, że są realizowane, bo w sytuacjach kryzysowych rynek zatrzymuje się na chwilę i przygląda się temu, co się dzieje - zaznaczyła Wioletta Kakowska-Mehring.

- Trzeba przyjrzeć się funkcjonowaniu pod kątem inwestycyjnym portów: zewnętrznego Gdyni i centralnego w Gdańsku. Różnie może być z rynkiem przewozów kontenerowych. Mówi się, że będzie spadek globalny o 11 proc. Po kryzysie w 2009 r. był spadek o 20 proc. i odrobiono go. Mówi się o dużych przetasowaniach, jeśli chodzi o podejście do gospodarki i produkcji. "Pompowanie" Chin jako dużej fabryki świata może się zmienić - dodała.