Ludzie i Pieniądze

Prowadzi:  Iwona Wysocka

09:30

piątek,

29 maja 2020

Nissan zamyka fabrykę w Hiszpanii, zagrożony jest byt nawet 25 tys. rodzin. "Europa powinna zrewidować swoje myślenie o gospodarce"

Nissan zamyka europejska fabrykę samochodów w Hiszpanii. Twierdzi, że decyzja jest nieodwołalna. Przez to zagrożony jest byt nawet 25 tysięcy rodzin. Od czwartku w Barcelonie trwają protesty, a premier tego kraju jest przekonany, że uda się inwestycję utrzymać. Z Polski z kolei wycofuje się francuska sieć odzieżowa Camaieu. Jak się zabezpieczyć przed wycofywaniem się zagranicznych koncernów?
Między innymi o tym rozmawialiśmy w audycji Ludzie i Pieniądze. Gośćmi Iwony Wysockiej byli Jacek Rybicki, publicysta oraz Artur Kiełbasiński z Radia Gdańsk.

- Ta sytuacja pokazuje, że Europa powinna zrewidować swoje myślenie o gospodarce - komentował Jacek Rybicki. - Mówię tutaj o krajach Unii Europejskiej, w których często wypychano część produkcji na zewnątrz. Dziś okazuje się, że przerwanie pewnych łańcuchów dostaw powoduje potężne kłopoty europejskich koncernów. Europa i Polska powinny postawić na rozwój produkcji - zaznaczył.

- Nie jest tak, że to się dzieje tylko teraz. My w ten sposób dekadę temu straciliśmy część produkcji Fiata - przypomniał Artur Kiełbasiński. - Fabryka w Tychach była jedną z najlepszych, ale duża część produkcji poszła do Włoch, żeby tam ratować miejsca pracy. Mimo że racjonalność ekonomiczna zdawała się przemawiać za Polską, to okazało się, że ta racjonalność polityczna w czasach kryzysu zwycięża - mówił dziennikarz Radia Gdańsk.

W audycji komentowaliśmy także pomysł wiceministra aktywów państwowych Artura Sobonia, który powiedział, że rząd nie wyklucza utworzenia państwowej sieci sklepów spożywczych.

- Jeżeli ten pomysł miałby wpłynąć na stabilizację cen produktów rolnych i spożywczych, to należy się nad nim pochylić - powiedział Jacek Rybicki.

- To jest rzeczywiście ogromny problem, że droga od pola do stołu jest bardzo długa, jest kilku pośredników, którzy na tym zarabiają. Natomiast ja bym nie chciał, żeby państwo, czy agendy państwowe zajmowały się także handlem pietruszką i marchwią. Wolałbym, żeby stworzyć warunki pozwalające utrzymać równowagę, żeby te marże nie były tak wysokie i żeby to się przełożyło na spadek cen - odpowiadał Artur Kiełbasiński.