Ludzie i Pieniądze

Prowadzi:  Iwona Wysocka

09:35

czwartek,

12 grudnia 2019

Polacy nie boją się technologicznego bezrobocia. Słusznie? "Kiedyś ludzie nie wyobrażali sobie, jak obsłużyć windę bez windziarza"

Bankowość, ubezpieczenia, księgowość, inżynieria i produkcja oraz logistyka i magazynowanie - te branże w największym stopniu uległy dotąd automatyzacji i związanej z nią redukcji miejsc pracy. Jednak jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę rekrutacyjną Devire, tylko 8 proc. respondentów obawia się, że automatyzacja może pozbawić ich pracy. 82 proc. pracowników czuje się bezpiecznie. Czy jest się czego bać? Na to pytanie starali się odpowiedzieć goście Iwony Wysockiej w audycji Ludzie i Pieniądze: Tomasz Rakowski z firmy FNX i Marek Trojanowicz z CTA.

- Czy będziemy się bali, czy nie, automatyzacja i tak nastąpi. Lepiej się nie bać, tylko przygotować. Jeżeli spojrzymy na piramidę w dowolnym zawodzie, to na jej szczycie mamy super-specjalistów, a na dole początkujących. Automatyzacja we wspomnianych dziedzinach, zresztą w innych również, nie dotknie tych dwóch fragmentów. Eksperci zawsze będą potrzebni, choćby po to, by tworzyć i weryfikować algorytmy, a tych na samym dole nie opłaca się zastępować. Natomiast "środek" będzie wycinany i zastępowany. Automatyzacja zabierze jedno, ale dzięki niej pojawią się inne zawody. Warto o tym myśleć już teraz i patrzeć szerzej na edukację, przygotowując młodych do zmian, które mają nastąpić - podkreślił Marek Trojanowicz.

- Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że bez względu na to, czy rozwój technologiczny postępuje szybko, czy nie, trzeba się uczyć i edukować. Ludzie dobrze wykształceni na pewno nie będą mieli problemów ze znalezieniem pracy. Nie jest też żadnym novum, że pewne zawody po prostu przestają być potrzebne i mogą być zastępowane przez maszyny. Jest taka anegdota sprzed wielu lat o zawodzie windziarza. Kiedyś ludzie nie wyobrażali sobie, jak można obsługiwać windę bez człowieka. Dziś wydaje się to śmieszne. Żyjemy w czasach, kiedy nawet kierowcy w samochodach stają się zbędni. To natomiast wygeneruje multum innych zawodów, które będą potrzebne do tego, by cały ten system obsłużyć - zauważył Tomasz Rakowski.