Komentarze Radia Gdańsk

Prowadzi:  Andrzej Urbański

09:05

wtorek,

14 września 2021

Kardynał Stefan Wyszyński i matka Elżbieta Czacka jako wzory do naśladowania. "Niezależnie od momentu historycznego potrzebne są takie postacie"

Wysłannik papieski Marcello Semeraro powiedział, że prymas Stefan Wyszyński i matka Elżbieta Czacka "pozostawili wzór służby konkretnemu potrzebującemu człowiekowi". Jego wypowiedź komentowali prof. Krzysztof Kornacki, historyk i filmoznawca z Katedry Kultury i Sztuki Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego oraz Lech Makowiecki, kompozytor, scenarzysta i felietonista.


Profesor Krzysztof Kornacki w audycji "Komentarze Radia Gdańsk" stwierdził, że współcześni ludzie potrzebują wzorów postaw, jakie pozostawili nowi błogosławieni.

- Niezależnie od momentu historycznego potrzebne są postacie, które dbają o dobrostan innych. Myślę, że zwłaszcza matka Elżbieta Czacka była postacią, z której można brać wzór, bo moim zdaniem prymas Wyszyński, chociaż ci, którzy znali go bliżej, wiedzą, że też był człowiekiem wielkiego serca i spolegliwości, to jednak kojarzymy go przede wszystkim jako "symbol antykomunistyczny", już historyczny i w tym sensie dziś może trochę mniej atrakcyjny pod względem wzorca osobowego. A matka Czacka jednak całe życie poświęciła niewidomym. Sama będąc niewidoma, doskonale rozumiała ich potrzeby. Oczywiście obie postaci mogą być, zwłaszcza dla katolików, wzorem osobowym i dobrze się stało, że w końcu są błogosławione - podkreślał.

Z kolei Lech Makowiecki wskazywał, że kardynał Stefan Wyszyński i matka Elżbieta Czacka mieli różne role do odegrania. - Warto pamiętać o tym, że matka Czacka jest osobą z przełomu wieków XIX i XX. Urodziła się w bardzo zamożnej rodzinie i prawdopodobnie przez to, że spotkało ją ogromne nieszczęście, zaczęła tracić wzrok, co po upadku z konia przerodziło się w całkowitą ślepotę, zrozumiała, że jej posłannictwo jest w zupełnie innym miejscu. Zaczęła, w tamtych trudnych czasach, pomagać tym, o których wszyscy zapomnieli, czyli niewidomym, którzy byli odsunięci od normalnego życia. Samo upowszechnienie czytania brajlem i nauczenie ludzi niewidomych jakiegoś zawodu było ogromnym wyzwaniem. Natomiast prymas Wyszyński miał zupełnie inne zadanie. Musiał ratować cały naród, mówię oczywiście o komunistycznym zniewoleniu, w którym przyszło mu działać. Mówił, i oczywiście miał rację, że jeśli komuna zechce zwalczać Polskę, to zacznie od Kościoła. I tak się stało - mówił.