Nasze stare porachunki

Prowadzi: 

17:35

środa,

21 marca 2018

Mieszkańcy się boją, a urzędnicy mówią, że skarpa jest bezpieczna. Co musi się stać, by wreszcie doszło do remontu ul. Biskupiej?

Mieszkańcy ulicy Biskupiej w Gdańsku o remont drogi prosili od lat. Tydzień temu pękły mury oporowe i na kamienice przy ulicy Na Stoku osunęła się części skarpy. To między innymi przez przejeżdżający ciężki sprzęt, który pracuje przy umacnianiu sąsiedniego zbocza. Na miejscu była miejska komisja, ale na razie nic się w tej sprawie nie dzieje.

- Byłam wtedy w domu i nie wiedziałam, co się dzieje. Myślałam, że coś wali mi się na głowę. To był przerażający huk. Po chwili zobaczyliśmy, co się stało. Przez pierwszą noc wielu z nas nie mogło spać, bo baliśmy się o swoje bezpieczeństwo. Uważamy, że ziemia nadal będzie się obsuwać. Filary są popękane, tu jest mnóstwo cegieł i ziemi. To wszystko może spaść na nasze domy. Nie czujemy się w nich bezpiecznie. Wcześniej, jak przejeżdżał koło naszych kamienic ciężki sprzęt, to drżały wszystkie szyby - mówią mieszkańcy.


"TRZEBA CZEKAĆ"

Magdalena Kamrowska, radna dzielnicy Śródmieście i przedstawicielka Stowarzyszenia Biskupia Górka mówi, że o zagrożeniu ze strony skarpy mieszkańcy informowali miasto wiele razy. - Dobrze, że skarpy, które są, dalej są umacniane, ale widać, że warunki, które są nieco niżej, nie pozwalają na prowadzenie tak ciężkich robót i wprowadzanie tu ciężkiego sprzętu. Mieszkańcy składali pisma, w których pisali, że mur oporowy jest nadwyrężony i pęka. Ostanie pismo w tej sprawie zostało wysłane we wrześniu 2017 roku do Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. W odpowiedzi poinformowano, że na remont tego odcinka drogi ze skarpą trzeba poczekać do 2019 roku. Mimo zagrożenia 40-tonowy transport, pracujący przy umacnianiu sąsiedniego zbocza, jeździł ulicą. Druga sprawa jest taka, że od przynajmniej roku ze szczytu Biskupiej płynął strumyk, który podczas deszczów zamieniał się w rzekę. Na ulicy Biskupiej nie ma studzienek i żadnych odpływów, więc woda wsiąkała w ziemię, bruk i skarpę. Przyszedł mróz, roztopy i ziemia się osunęła. To była tylko kwestia czasu - tłumaczy.

- To jest zabezpieczone na pięć minut. A jak przyjdą deszcze, to zagrożone są budynki, które położone są wyżej i obok. Od kiedy osunęła się zmienia, trzaski w oknach są częstsze i głośniejsze - relacjonują mieszkańcy.

"MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE"

Gdański Zarząd Dróg i Zieleni twierdzi, że skarpa jest bezpieczna. - Natychmiast po zdarzeniu na miejsce pojechali inspektorzy GZDiZ. Wygrodzili miejsce zdarzenia. Dla ruchu kołowego został zamknięty fragment Biskupiej od skrzyżowania z ulicą Na Stoku. Zlecono też ekspertyzę, która ma określić dlaczego skarpa się osunęła, sposób użytkowania fragmentu drogi do czasu docelowej naprawy oraz wskazać sposób naprawy tego miejsca. Na razie czekamy na wynik ekspertyzy. Specjaliści byli na miejscu kilka razy. Do tego każdego dnia pracownicy GZDiZ kontrolują osuwisko. Mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Teren zabezpieczony jest prewencyjnie - mówi Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni.

Na piątek miasto zaplanowało spotkanie z mieszkańcami okolicznych kamienic. Natomiast na kompleksowy remont ulic Na Stoku, Salwator i Biskupiej, przy których osunęła się skarpa, trzeba poczekać do przyszłego roku. Prace zostaną wykonane w ramach rewitalizacji Biskupiej Górki i Chełmu.