Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi: 

08:30

wtorek,

12 marca 2019

Matka mordercy Pawła Adamowicza ostrzegała przed synem. Nic z tym nie zrobiono. Sprawą zajmie się toruńska prokuratura

Prokuratura Okręgowa w Toruniu będzie prowadziła śledztwo w sprawie prawidłowości działań policji i służby więziennej dotyczącej zabójcy prezydenta Gdańska - ujawniła Gość Dnia Radia Gdańsk prokurator Grażyna Wawryniuk.

Chodzi o wątek, który dotyczy informacji od matki Stefana W. Mężczyzna do niedawna siedział w więzieniu za napady na banki. Przed zakończeniem odbywania kary, na policję zgłosiła się matka skazanego. Powiedziała, że syn zamierza zrobić coś złego. Mimo to, mężczyzna po wyjściu na wolność nie był pod nadzorem policji.

 


- Niezbędne dokumenty związane z działaniami policji, jak i jednostek penitencjarnych, zostały zabezpieczone, byli przesłuchiwani świadkowie - wyjaśniała Grażyna Wawryniuk w rozmowie z Grzegorzem Armatowskim. - W tej chwili ten materiał został wyłączony do odrębnego postępowania. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła do jednostki nadrzędnej o wyłączenie nas od prowadzenia tego postępowania, ten wniosek został pozytywnie rozpoznany. Tym wątkiem zajmuje się inna prokuratura.

Do tej pory Stefan W. przeszedł jednorazowe badanie wykonane przez biegłego psychologa i psychiatrę, które okazało się niewystarczające do wydania opinii. Do sądu trafił wniosek o obserwację psychiatryczną napastnika. - Mamy już termin rozpatrzenia tego wniosku, ale będziemy musieli poczekać na decyzję sądu. Obserwacja może potrwać maksymalnie 4 tygodnie. Potem będziemy czekać na opracowanie opinii - mówiła prokurator Grażyna Wawryniuk. - Ta opinia będzie miała bardzo istotne znaczenie, kwestia poczytalności również. Jeżeli biegli stwierdzą, że jest poczytalny, w takim wypadku postępowanie może zakończyć się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu. Jeżeli biegli stwierdzą, że podejrzany jest niepoczytalny, to taka osoba nie popełnia przestępstwa, nie odpowiada tak, jak osoba poczytalna w chwili czynu.

Do podobnej sytuacji doszło 4 lata temu. Mężczyzna, który staranował 23 osoby na "Monciaku" w Sopocie, został uznany przez biegłych za niepoczytalnego. - Wówczas został skierowany wniosek do sądu o umorzenie postępowania i zastosowanie przymusowego leczenia oraz środków izolacyjnych - dodawała prokurator.