Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi:  Piotr Kubiak

08:30

czwartek,

21 października 2021

Wiceminister infrastruktury Marcin Horała: Komisja Europejska wywiera presję na Polskę, odkładając przyjęcie KPO

Odkładanie przyjęcia Krajowego Planu Odbudowy przez Komisję Europejską to próba wywierania nacisku na Polskę - uważa wiceminister infrastruktury Marcin Horała. Dokument został złożony zgodnie z terminami i został on zatwierdzony od strony technicznej. Szefowa Komisji Europejskiej mówiła ostatnio o "pogorszeniu się stanu praworządności" w Polsce, wymieniła też możliwe kroki prawne i finansowe, które komisja może podjąć. Marcin Horała wierzy, że do tego nie dojdzie.

- Nie zgadzam się na to, aby politycy szantażowali i straszyli Polskę. Uważam, że niedopuszczalne jest rozszerzanie kompetencji, działanie metodą faktów dokonanych, narzucanie innym swoich decyzji bez podstawy prawnej. Tym bardziej niedopuszczalne jest używanie szantażu finansowego, mówienie o karach czy używanie dalej idących słów wobec niektórych państw członkowskich – napisał w środę 20 października w mediach społecznościowych Mateusz Morawiecki.

Słowa te zostały napisane w przeddzień zaczynającego się w czwartek 21 października dwudniowego szczytu Rady Europejskiej. Czy zatem podczas tego szczytu może dojść do jakiegoś przełomu, do uspokojenia relacji państw UE z Polską, czy raczej kolejnych ataków na nasz kraj?

- Mam nadzieję, że te problemy zostaną rozwiązane, że zostanie, jak to zwykle bywa w Unii Europejskiej, zawarty pewien kompromis. Może nie będzie idealny i satysfakcjonujący dla wszystkich stron, ale przynajmniej akceptowalny. Czy się tak stanie? Przyszłość pokaże – mówił Marcin Horała.

Prowadzący program przypomniał, że Angela Merkel apelowała wcześniej o rozmowy z Polską. - Tymczasem w Parlamencie Europejskim było inaczej, niemieccy politycy "odgrywali pierwsze skrzypce" w atakach na Polskę. Czy przedstawiciele Rady Europejskiej posłuchają zatem kanclerz Niemiec, czy jednak nie? - zastanawiał się Piotr Kubiak.

- W PE zasiadają politycy w skali europejskiej mniejszej rangi. Ta instytucja w sprawach, o których rozmawiamy, nie ma uprawnień do decydowania, tylko do opiniowania. PE to arena parlamentarnej potyczki werbalnej. Natomiast Rada Europejska, czyli spotkanie szefów państw to miejsce, gdzie tak naprawdę zapadają decyzje, gdzie jest prawdziwa władza. Myślę, że jest duża szansa, że tam dyskusja będzie znacznie bardziej racjonalna, a znacznie mniej medialnie emocjonalna - odpowiedział Horała..

Gość i prowadzący zastanawiali się na antenie Radia Gdańsk, czy po obradach mogą zostać podjęte decyzje dotyczące zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy. Wiceminister przypomniał, że kompetencje do tego ma Komisja Europejska, a nie Rada Europejska.

- Wszystkie wymogi merytoryczne, dotyczące zatwierdzenia polskiego KPO, zostały spełnione, nie ma zastrzeżeń do jego treści. Jest wprawdzie jeszcze formalnie czas i KE nie musi go jeszcze zatwierdzić. Ale według mnie to jest próba politycznego przeciągania liny, budowania nacisku na Polskę. Ponieważ jednak brak jest merytorycznych podstaw do negatywnej decyzji, ostatecznie ta próba będzie musiała się skończyć i plan zostanie zatwierdzony – podkreślał Horała.

Piotr Kubiak przypomniał także, że po burzliwej debacie w Parlamencie Europejskim został przygotowany projekt rezolucji, w której eurodeputowani wzywają m.in. do uruchomienia mechanizmu warunkowości i do wstrzymania zatwierdzania KPO, jeśli Polska nie wypełni wyroków TSUE. Kwestionowane jest też prawo istnienia Trybunału Konstytucyjnego. Wśród eurodeputowanych, którzy pod tym się podpisali, są tacy politycy, jak Marek Belka, Robert Biedroń, Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz, Sylwia Spurek. Czy te stwierdzenia w rezolucji nie idą za daleko?

- To zbyt delikatnie powiedziane. Te zapisy są oburzające, również merytorycznie. Nie jest tak, że praworządność w Polsce jest zagrożona czy naruszona. Wręcz przeciwnie. Na przykład to, że konstytucja jest najwyższym źródłem prawa wynika wprost z artykułu ósmego. A to, że Trybunał Konstytucyjny orzeka o zgodności ustaw i ratyfikowanych umów międzynarodowych z konstytucją, jest zapisane wprost w artykule 188. Co do samego faktu: to jest coś, co jest zupełnie poza kognicją instytucji europejskich, a już Parlamentu Europejskiego zwłaszcza. I jeszcze pod tym się podpisują Polacy. Pod tym, aby na koniec była szkoda dla Polski, żeby polscy obywatele nie dostawali należnych im pieniędzy, żeby polskie firmy nie dostawały należnych im pieniędzy, bo oni chcą politycznie powalczyć sobie z rządem polskim. I nawet do tej walki używają zagranicy i napuszczają zagraniczne ośrodki do ataku na polski rząd. Tu nawet w pełnym wymiarze słowo "zdrada" nie byłoby nadużyciem - podkreślił wiceminister.

W programie oceniano też wystąpienie Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim oraz wypowiedzi niemieckich polityków.

- Było to wystąpienie niezwykle dojrzałego i merytorycznego polityka klasy europejskiej, który odwoływał się do wartości ogólnoeuropejskich. Tak naprawdę Polska w tym sporze, co niektórym może się wydać paradoksem, jest obrońcą Unii Europejskiej: takiej, jaka była zatwierdzana, jaka była w traktatach, na jaką państwa Europy i obywatele się zgadzali. A po drugiej stronie jest próba uzurpacji. Jest próba tego, aby bez podstaw traktatowych, metodą faktów dokonanych, przesuwać te granice, odbierać państwom kompetencje w sprawach, co do których w traktatach nie godziły się, aby je przekazywać. A jeśli chodzi o kwestie związane z Niemcami, to jest to najsilniejsze w wielu wymiarach państwo w EU. Ale długo dokonywały samoograniczenia przez wzgląd, jaki w historii odegrały. Niestety te hamulce już puszczają. I jest chyba w kulturze politycznej tego państwa jakaś taka buta, arogancja, poczucie, że można innych pouczać, że jest się od innych lepszych. Podczas gdy naprawdę po XX wieku w Europie chyba wszyscy uznamy, że kto jak kto, ale Niemcy nie mają żadnego prawa, żeby inne narody europejskie pouczać, czym jest nacjonalizm, wolność, i w wielu innych sprawach - podsumował.


raf