Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi:  Piotr Kubiak

08:30

poniedziałek,

23 sierpnia 2021

Tadeusz Cymański o słowach Władysława Frasyniuka: smutne, że ludzie Sierpnia wypowiadają takie kalumnie pod adresem munduru

Władysław Frasyniuk, jeden z guru opozycji, nazwał polskich żołnierzy strzegących granicy z Białorusią nazwał "śmieciami" i "watahą psów". Do tych słów odniósł się poseł Solidarnej Polski Tadeusz Cymański, który był "Gościem Dnia Radia Gdańsk". Piotr Kubiak rozmawiał z nim też m.in. o powrocie Donalda Tuska do krajowej polityki i atakach na Polski Ład.

- Problemem nie jest karanie, bo to jest oczywiste. Smutne jest to, że takich słów używają legendy opozycji, co by nie mówić o Frasyniuku, ludzie Sierpnia, ludzie, którzy mają wszelkie dane, by przeprowadzić przez trudne czasy całe społeczeństwo - "swoich" i "naszych", bo ten podział jest ogromny. Puściły mu nerwy, bo przecież nikt nie jest tak głupi, by wypowiadać takie kalumnie wobec munduru. Dla mnie mundur to rzecz święta. Historia pokazała, że polskie mundury zawsze stawały na wysokości zadania - wojsko, policja, straż, również Straż Graniczna. Warto przypomnieć, że we wrześniu 1939 roku dowódcą Korpusu Ochrony Pogranicza była legenda, Stefan Grot Rowecki. Byłem strasznie zszokowany. To nie wymaga komentarza - stwierdził Tadeusz Cymański.

Odniósł się także do meritum sprawy, a więc do sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. - Nie jest tajemnicą, że jest pewne napięcie między naszym rządem a Unią Europejską. Mamy pewne sporne rzeczy. Za naszymi plecami, w tej sprawie, jak w mało której, Komisja Europejska idzie z nami ręka w rękę, broni nas, czujemy jej poparcie. Unia Europejska blokuje loty Bagdad-Mińsk, wie, co robi Łukaszenka. I w tej sytuacji opozycja występuje przeciw Komisji Europejskiej. Teraz zaczyna się wycofywać, bo to przecież jest skrajna głupota - ocenił.

- Ubolewam nad tym, że ci, którzy na pierwszej linii walki z kościołem, chrześcijaństwem, klerem, Watykanem, powołują się na Ewangelię. Szkoda, że nie znają całego Pisma Świętego. W jednym z listów św. Paweł prosi o mądre oczy serca. Nie możemy rezygnować z myślenia. Rozum jest też darem bożym - stwierdził poseł Solidarnej Polski. - Mamy tu granie litością nad ludźmi, którzy nie przyszli tu, by pocałować ziemię i powiedzieć "żyć, nie umierać". To nie ta historia. To nie są uchodźcy. Oni chcą na zachód, do Berlina. To jest szyte grubymi nićmi. Naszym obowiązkiem jest robić to, czego oczekują Polacy, a znakomita większość nie chce, by zrobić wyłom. Jeśli nawet chcielibyśmy wpuścić tych ludzi, to co zrobić z kolejnymi 30 tysiącami, które mogą przyjść? Też wpuścić? - pytał retorycznie.

- Donald Tusk ma trzypunktowy program: 1. wyrzucić PiS, 2. wyrzucić PiS, 3. wyrzucić PiS. Jeździ po Polsce i nakręca tę atmosferę. Smuci mnie, że ktoś, kto był premierem i wrócił po tylu latach praktyki europejskiej, ma taki brak refleksji - zaznaczył Tadeusz Cymański. - Musimy się przygotować do kampanii. Główne starcie będzie stare w nowym wydaniu. Są dwie wizje państwa. Donald Tusk to jest z krwi i kości liberał. Jego poglądy się nie zmieniły, ale zauważył, gdzie jego partia przegrała i czego chcą ludzie. Wydaje mi się, że to wyrachowanie. My musimy przygotować Polski Ład w taki sposób, żeby każdy obywatel mógł to przeliczyć i się przekonać, kto na tym zyska, a kto straci. A zyska albo nie straci 85-90 proc. Polaków. Tusk broni możnych tego świata, front obrony najbardziej bogatych, jego elektoratu, jest silny. Wszystkie siły się sprzysięgły, żeby atakować Polski Ład, bo narusza to interesy finansowe wąskiej grupy, a oni nie chcą dać nawet złotówki na polskie sprawy - podkreślił.

- Marzę o tym, żeby kilka milionów przedsiębiorców zarabiało miesięcznie na rękę 10-12 tysięcy złotych. Ale setki tysięcy ludzi pracują na styk i o nich myślimy. Oni się boją, bo uwierzyli liberalnej propagandzie, że stracą. Ręka moja do góry nie pójdzie, jeśli stracić będzie miał ktoś, kto jest fryzjerem i zarabia 6-8 tysięcy złotych miesięcznie - zapowiedział. - To, co robimy w Polskim Ładzie, to jest branie wzorców europejskich w kwestii sprawiedliwości społecznej. Nikt nie chce oddać i odpuścić. Jaki krzyk był, gdy braliśmy 4 proc. od tych, którzy mieli ponad milion - przypomniał Gość Dnia.