Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi:  Andrzej Urbański

17:10

piątek,

09 kwietnia 2021

Poruszający dokument na rocznicę katastrofy smoleńskiej. Autor: "Film stawia gorzką i trudną do przełknięcia diagnozę"

Na dokument "Obcy", poświęcony katastrofie smoleńskiej, składają się cytaty z materiałów wideo, wywiadów, artykułów, zdjęć oraz produkcji filmowych, które powstały w ciągu ostatnich 11 lat. Niektóre są znane opinii publicznej, inne kompletnie zapomniane, wygrzebane z odmętów internetu. Tomasz Rakowski, publicysta zajmujący się od lat sprawą tragedii smoleńskiej i autor filmu, był popołudniowym "Gościem Dnia Radia Gdańsk". O filmie "Obcy" rozmawiał z nim Andrzej Urbański.


- Film stawia gorzką i trudną do przełknięcia diagnozę dotyczącą kondycji polskiego społeczeństwa. Taką diagnozę, o której boimy się głośno mówić, a której realne efekty widzimy coraz częściej w życiu publicznym. Wynika ona z obserwacji postaw i zachowań, z którymi mieliśmy do czynienia bezpośrednio po 10 kwietnia, ale i we wszystkich kolejnych latach. Bo jakże inaczej określić zachowania ludzi, wyśmiewających się ze śmierci osób, które zginęły w Smoleńsku, którzy szydzą z tego, żartują, naigrywają się z tych, którzy próbują dojść do prawdy i próbowali na przestrzeni tych wszystkich lat wyjaśnić okoliczności tej tragedii? Dla mnie osobiście jest to jakieś odczłowieczenie, zezwierzęcenie - powiedział Tomasz Rakowski.


Jak informują twórcy, dzięki zebraniu rozproszonych źródeł w jedną całość, "Obcy" pokazuje w pigułce postawy, decyzje i zachowania zbiorowego bohatera tego dokumentu.

- Chciałem tę postawę nazwać. Pokazać zdradę, tchórzostwo, kłamstwo, oszczerstwa, konformizm, barbarzyństwo, które sączyły się od samej góry, od najwyższych czynników władzy, poprzez różnego rodzaju wsparcie medialne, wsparcie środowiska naukowego, które przez swoją tchórzliwą postawę chowania głowy w piasek de facto wspierało system kłamstwa. Schodząc niżej, świat celebrycki, świat ludzi znanych z tego, że są znani, ludzi wpływowych, osoby publiczne, które swoją twarzą, swoimi wypowiedziami, dołączeniem do tego ogólnego rechotu, do tych żartów z tupolewa, ze śmierci, podłączyły się do tego, że tak należy się zachowywać, tak trzeba myśleć Smoleńsku, o tych wszystkich ludziach w trumnach, którzy tam zginęli - wyjaśnił autor filmu.

Rakowski porównuje zachowania po katastrofie smoleńskiej z zamachem na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych.

- Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuacji, że Amerykanie, politycy amerykańscy, kpią z tego wydarzenia i przesuwają je w obszar absurdu. To jest ciężkie do wyobrażenia w cywilizowanym świecie, co się wydarzyło w Polsce - ocenia.

Autor filmu zwraca uwagę na postawę polskich polityków tuż po katastrofie.

- Poczynając od samej góry, pan Tusk i jego świta na miejscu katastrofy w Smoleńsku przejmujący się tylko PR-em, jak dobrze wypaść, gdzie uścisnąć rękę, gdzie będą dziennikarze, gdzie zdjęcia, co zrobić, gdyby pojawił się pan Jarosław Kaczyński, zupełnie nie zwracając uwagi na meritum sprawy, czyli zabezpieczenie prawne i faktyczne śledztwa i miejsca katastrofy. Jaka to jest postawa? Jak to nazwać? Wiem, że się mówi, że przecież Tusk to Tusk, że on kopie piłkę, że wiemy, jaki on jest. Ale, na Boga, nazywajmy rzeczy po imieniu. To była zdrada. Oddanie śledztwa, oddanie dowodów, potraktowanie tej sprawy, jakby była incydentem wybicia szyby w konsulacie w Trynidadzie. Ktoś o tym zadecydował, nie róbmy z  dorosłych ludzi małych dzieci. Kończąc, Tusk wysyłający do Moskwy przedstawiciela Polski pana Edmunda Klicha bez pieniędzy, bez tłumacza, bez prawników, bez wsparcia, bez kontaktu z Polską. Ten człowiek musiał prosić o pomoc stronę rosyjską, a w końcu wrócił do Polski samolotem rejsowym. No jak nazwać taką postawę premiera? - pyta Rakowski.

W ocenie autora dokumentu tragedia z 2010 roku odsłoniła mocno serwilistyczną postawę polskich polityków.

- Mamy przykład pani Ewy Kopacz, która na spotkaniu w Moskwie właściwie składała hołdy dziękczynne panu Putinowi, dziękując za wzorową współpracę. Zaś w Polsce kłamie w sejmie, że przeszukano teren katastrofy, że polscy lekarze uczestniczyli w sekcjach zwłok, następnie idzie w zaparte, twierdząc, że tak nie mówiła, tłumacząc, że przecież przyjechaliśmy 11 kwietnia. Jak można nazwać taką postawę? Na przykład marszałek Bronisław Komorowski pełniący obowiązki prezydenta, odznaczający oficerów rosyjskiego OMON-u miesiąc po katastrofie, rozpływający się nad symboliką współpracy polsko-rosyjskiej. Pan Seremet, prokurator generalny - funkcja przeznaczona do ścigania, do rozwiązywania spraw, pyta na antenie radiowej, co mieli zrobić polscy prokuratorzy, którzy po przyjeździe do Rosji zostali postawieni przed faktem zakończenia sekcji zwłok. Martwi się, że otwarcie trumien i powtórzenie sekcji godziłoby w zasadę zaufania między Polską a Rosją, a w końcu umycie wraku nazywa odświeżeniem wynikającym z dobrych intencji. Bezradny? Naiwny? - wylicza Tomasz Rakowski.

- Tam były wszędzie nieprawidłowości. Z tych wszystkich słów wyziera niesamowita serwilistyczna postawa, taka bezradność. Z drugiej strony nie chce się w to wierzyć, że to tylko bezradność. Przecież to są ludzie wykształceni, z wieloletnią karierą urzędniczą w aparacie państwa. I nagle się okazuje, że oni nie wiedzą, co mają zrobić. Nie wiedzą, że mogliby przeprowadzić jeszcze raz sekcję zwłok, mimo tego, że w tej samej wypowiedzi pan prokurator Seremet tłumaczy, że żeby zrobić jeszcze raz sekcję, żeby otworzyć trumny, należałoby mieć jakieś wątpliwości co do rzetelności ich wykonania. A chwilę wcześniej mówi, że prokuratorzy byli trochę zaskoczeni tym, że w ciągu kilku godzin udało się dokonać tych wszystkich sekcji, ale co mieli zrobić - zauważa autor filmu "Obcy".

Rakowski podkreśla, że "Obcy" nie jest dziełem skończonym. Odszukanie i zebranie w całość wypowiedzi i zachowań wszystkich kluczowych postaci tej tragedii to ogromna praca. Dokument ma być inspiracją dla tych, którzy chcieliby się tego ważnego i potrzebnego dzieła podjąć w przyszłości.

- Liczę się z tym, że film wywoła dyskusję, ale przede wszystkim liczę na refleksję. Kiedy zobaczymy na ekranie te niezwykle serwilistyczne postawy najwyższych polityków i urzędników ówczesnej Polski, połączymy z butą i arogancją, zobaczymy jak na dłoni kłamstwo, wypaczenia, zaniechania, kapitulacje, zobaczymy - dosłownie - zdrajców, tchórzy, łotrów, ogłupiały motłoch, to warto zadać sobie pytanie, czy ja stoję lub stałem kiedykolwiek po tej stronie - konkluduje Tomasz Rakowski.