Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi: 

08:30

piątek,

27 listopada 2020

Prezes Stowarzyszenia Godność oburzony szkalowaniem Jana Pawła II: "Nawet za komuny nie było takiego ataku na Kościół"

Sąd Apelacyjny w Gdańsku 1 grudnia wyda wyrok w precedensowej sprawie odszkodowania za zakaz pracy w stanie wojennym. Wilczy bilet uniemożliwiał w PRL pracę aktywnym opozycjonistom oraz pracownikom zaangażowanym w działalność w obronie praw pracowniczych. Sprawa dotyczy działaczki "Solidarności", gdynianki Reginy Jung. Czesław Nowak, prezes Stowarzyszenia Godność, wierzy, że ma ona szansę na zadośćuczynienie. Mówił o tym w audycji "Gość Dnia Radia Gdańsk", którą prowadziła Olga Zielińska. Jasno sprzeciwił się też szkalowaniu papieża Polaka. - My, ludzie "Solidarności", byliśmy cichymi żołnierzami Jana Pawła II. To on nas wyprowadził z niewoli komunistycznej - przypomniał.
- Znałem panią Reginę Jung. Kiedy zaczął się strajk 13 grudnia w porcie gdańskim, przyjechali do mnie koledzy, zabrali mnie, ponieważ część tych, których nie internowano, znalazło się w porcie. Wśród osób, które tam były, znalazła się też pani Regina Jung. Poszła do Stoczni Gdańskiej, gdzie formował się komitet strajkowy. Tam ją aresztowano. Dostała wyrok trzech lat więzienia i trzech lat pozbawienia praw publicznych. Siedziała 19 miesięcy, do lipca 1983 roku. To jeden z najdłuższych wyroków, jakie kobieta odbyła w czasach Polski Ludowej - przypomniał Czesław Nowak. - Później wyszła z więzienia i nie mogła się dostać do swojego poprzedniego miejsca pracy. 16 dużych zakładów pracy miało zakaz przyjmowania do pracy ludzi, którzy siedzieli za sprawy związane z "Solidarnością" - wyjaśnił.

- Wierzę, że są jeszcze mądrzy sędziowie w Gdańsku i myślę, że wyrok będzie dla pani Jung pomyślny. Nie wiem, jak to jest, ale do tej pory sądy kierowały się dewizą, że należy wypłacić odszkodowanie tylko za okres spędzony w więzieniu. Władza ludowa miała jednak różne możliwości, żeby dręczyć człowieka - nie dostawał pracy, wielu wyjeżdżało za granicę, emigrowało, bo z czegoś trzeba było żyć. Pani Jung dziesięciokrotnie występowała do zakładu, żeby ją przyjąć. Uczyniono to dopiero trzy lata przed emeryturą, po Okrągłym Stole. To pokazuje, w jakich czasach żyliśmy. Jeśli ktoś mówi, że dziś jest gorzej niż za komuny, to nie wie, o czym mówi - podkreślił Gość Dnia Radia Gdańsk.

Czesław Nowak apelował też o zaprzestanie prób deprecjonowania dokonań św. Jana Pawła II i obniżania jego autorytetu. Stowarzyszenie Godność wydało oświadczenie w sprawie szkalowania papieża Polaka.

- Jeśli udało nam się wytrwać i doczekać wolnej Polski, to tylko dzięki naszej świętej religii i serdecznej opiece, jaką otoczył nas Kościół katolicki, kierowany przez męża opatrznościowego, dziś świętego Jana Pawła II. Najwyższy dostojnik Kościoła katolickiego najpiękniejszą polszczyzną przekazywał nam naukę Chrystusa. Mówił do nas: „Codziennie się za was modlę, tam w Rzymie i gdziekolwiek jestem, codziennie się modlę za moją Ojczyznę, za ludzi pracy i za to szczególne, wielkie dziedzictwo polskiej „Solidarności”. Modlę się za ludzi, którzy są związani z tym dziedzictwem, w szczególny sposób za tych, którym wypadało czy wypada ponosić ofiary z tego powodu” - cytował Czesław Nowak.

- Pamiętam te czasy, bo byliśmy, my, ludzie "Solidarności", cichymi żołnierzami Jana Pawła II. To on nas wyprowadził z niewoli komunistycznej. Dziś słyszymy, jak to serce się rozrywa. My, jako byli więźniowie, postawiliśmy pomnik Janowi Pawłowi II, po to, żeby w sercach narodu i przestrzeni publicznej był z nami Ojciec Święty. Któż wychował tych ludzi, którzy teraz niszczą pomniki? Kto doprowadził do takiego zdziczenia w narodzie? - pytał przewodniczący Stowarzyszenia Godność. - Nadal jesteśmy żołnierzami Kościoła i będziemy bronić Jana Pawła II - dodał.

- Nawet za komuny nie było takiego ataku na Kościół jak teraz. Komuna działała podstępnie, cicho, zniewalała również księży, ale nie było takiego ostentacyjnego podejścia do Kościoła. Szczególnie atak na papieża to coś niebywałego. W naszej wyobraźni jest to nie do przyjęcia - zaznaczył.

Gość Dnia Radia Gdańsk odniósł się też do zachowania prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, która nie potępiała niszczenia - w trakcie strajków kobiet - budynku, w którym mieszczą się biura polityków Prawa i Sprawiedliwości.

- Nie rozumiem prezydent Dulkiewicz, która idzie pod ten budynek, podpisuje się, jakby akceptowała ten rodzaj protestu przeciwko posłom i radnym, pisząc bzdury na ich budynkach. Nie przystoi to prezydentowi Gdańska. To, jak i to proniemieckie nastawienie i wywiady, których udziela, nie są dobre dla gdańszczan. Radzę pani Dulkiewicz, żeby poczytała "Gazetę Gdańską" z okresu międzywojennego i zobaczyła, jak Polacy byli traktowani przez gdańskich Niemców, faszystów. Polecam zapoznać się z historią rodziny Anastazego Wiki-Czarnowskiego, założyciela Poczty Polskiej na przejętym przez Polskę terytorium. Jako radny postarałem się, by upamiętnić jego postać małą uliczką na Przymorzu. Warto, by pani Dulkiewicz chociaż o tym przeczytała. Znałem jej ojca, był bardzo porządnym człowiekiem. Niech pani Dulkiewicz się opamięta, nie mówi i nie robi bzdur, bo to jest działanie przeciwko narodowi polskiemu, przeciwko gdańszczanom, takim jak my, byli ludzie "Solidarności". My od pani niczego nie chcemy, ale niech uszanuje Jana Pawła II i tych, którzy razem z nim walczyli, np. księdza Bogdanowicza. Jego pomników jeszcze nie niszczono, ale napadanie na kościoły, obrażanie papieża - to jest niepojęte, żeby to się działo 30 lat po 1989 roku - grzmiał Czesław Nowak.