Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi:  Beata Gwoździewicz

17:10

wtorek,

11 sierpnia 2020

Leśnicy wciąż pracują nad przywróceniem drzewostanu na terenach ponawałnicowych. "Zostało jeszcze ok. 2600 hektarów do zalesienia"

Od niszczycielskiej nawałnicy, która przetoczyła się przez Pomorze, minęły trzy lata. Od tego czasu leśnicy intensywnie pracują nad przywróceniem uszkodzonego drzewostanu. O wysiłkach Beata Gwoździewicz rozmawiała z popołudniowym Gościem Dnia Radia Gdańsk Bartłomiejem Obajtkiem, dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku.

- To była największa klęska, jaka wydarzyła się w dziejach polskiego leśnictwa i w Europie. Szacowana wielkość szkód drzewostanu w naszym regionie wynosiła 18 tysięcy hektarów. To są ogromne powierzchnie. Wzięliśmy się szybko do pracy i na tę chwilę połowę terenów odnowiliśmy. Zostało nam jeszcze około 2600 hektarów do zalesienia. W tej chwili wszystko jest już dawno uprzątnięte i zajmujemy się wyłącznie pracami odnowieniowymi - powiedział Bartłomiej Obajtek.

- Nie tylko uporządkowaliśmy kwestię drzewostanową, ale pomogliśmy też w infrastrukturze. Ponad 20 milionów złotych z samych pieniędzy Lasów Państwowych poszło na budowę nowych dróg, często w lepszym standardzie niż kiedyś. Bardzo duża była też pomoc rządu, wojewody. Na tę chwilę to sama przyjemność przyjechać do Borów Tucholskich i zobaczyć efekty naszej pracy - dodał dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, przypominając, że tak sprawne prace na terenach ponawałnicowych nie byłyby możliwe, gdyby nie ogromna praca leśników, samorządów, strażaków, harcerzy i wojsk obrony terytorialnej.

Po nawałnicy niektórzy przyrodnicy twierdzili, że powalone i gnijące pnie powinno się zostawić, ponieważ wzbogacą biosferę. 

- Włos się na głowie jeży, kiedy osoby posiadające jakieś autorytety naukowe opowiadają takie bzdury. Oczywiście rozkładające się drewno jest częścią biotopu, gdzie mogą występować organizmy rozkładające i cała masa gatunków towarzyszących. Ale nie może się to odbywać na tak dużej powierzchni. To jest myślenie fachowca, który zna jeden temat, np. zajmuje się porostami i chciałby, żeby w całej Polsce był las w fazie rozkładu i było najwięcej porostów. My jako leśnicy myślimy całościowo, nad całym organizmem przyrodniczym. Mamy każdą fazę drzewostanu, bo musi istnieć w przyrodzie zróżnicowanie wiekowe, gatunkowe i powierzchniowe. Musi być cały system, który umożliwi ratowanie w przypadku klęsk ekosystemu - wyjaśnił Obajtek.