Gość Dnia Radia Gdańsk

Prowadzi:  Mariusz Roman

17:15

wtorek,

14 stycznia 2020

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: "Sprawy trudne w Kościele zawsze będą, ale tylko na prawdzie można go oczyścić"

Przed laty był znany przede wszystkim z tego, że tropił agentów wśród księży i znalazł się niejako na indeksie, także wśród hierarchów kościelnych. O kryzysie w Kościele, kwestiach agentury esbeckiej i lobby homoseksualnym wśród księży z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, prezesem Fundacji im. Brata Alberta, historykiem kościoła, duchownym katolickim obrządków ormiańskiego i łacińskiego, rozmawiał Mariusz Roman.

- Mogę powiedzieć, że Kościół przeżywa kryzys od 2000 lat, dlatego że pierwszy taki kryzys był tuż przed śmiercią Chrystusa. Była to zdrada Judasza i zaparcie się świętego Piotra. Po zmartwychwstaniu też nie było dobrze, bo na przykład święty Tomasz nie uwierzył w zmartwychwstanie - mówił gość Radia Gdańsk.

- Kiedyś byłem na spotkaniu autorskim z Joachimem Gauckiem, późniejszym prezydentem Niemiec, a wcześniej szefem takiego niemieckiego IPN-u, który przeglądał i badał akta komunistycznej Stasi, czyli bezpieki NRD. Na pytanie "po co w ogóle o tym mówić?", odpowiedział "popatrzmy na Apostołów, popatrzymy także na ewangelistów. Ewangeliści wszystko to opisali. Nie bali się pisać o zdradzie Judasza". I sam sobie zadał pytanie retoryczne: "Jeżeli napisali, to po co?", a później sam sobie na nie odpowiadał, że byli wierni prawdzie, ale również pokazali bardzo dobrze różnice między Judaszem a świętym Piotrem. Jeden i drugi zdradził, ale Judasz popełnił jeszcze większy grzech, bo odebrał sobie życie, natomiast Piotr odnalazł drogę do pojednania z Jezusem - podkreślał ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Dodał, że Chrystus przyjął świętego Piotra, a co więcej, uczynił go pierwszym papieżem. - To jest dla mnie też wskazówka, że sprawy trudne w Kościele będą, ale trzeba znaleźć drogę do pojednania, do powiedzenia prawdy i tylko na prawdzie można odbudować, oczyścić Kościół. I wtedy iść dalej, bo sprawy nierozwiązane, niedopowiedziane, wstydliwe, gdzieś tam chowane, później wybuchają po wielu latach, tak jak akta dawnej Służby Bezpieczeństwa. I myślę, że źle się stało, że Kościół 30 lat temu nie podjął tego trudu w Polsce i nie rozwiązał tej sprawy, nie odsunął pewnych osób, bo później był taki zarzut, że jest to ukrywane - powiedział gość Radia Gdańsk.