Gdynia Głowna Osobista

Prowadzi: 

11:05

piątek,

06 lipca 2018

Kocham pana, panie Sułku... w Gdyni Głównej Osobistej

Za młodu zanosił się na uroczego tenora operetkowego, co jest o tyle zabawne, że nie lubił śpiewać, bo się bał. Generalnie był dosyć strachliwy i nieśmiały. Mimo to został aktorem. Krzysztof Kowalewski o garderobie teatralnej mamy, początkach swojego aktorstwa i żonie, Agnieszce Suchorze.

- Na festiwalu w Gdyni nigdy nie byłem, zapraszano mnie, ale nie miałem czasu, nie miałem jak, a potem już chyba... nie byłem zapraszany. Z Piotrkiem Frączewskim graliśmy tu "Słonecznych chłopców" - mówił aktor.

- W momencie kiedy musiałem dokonać wyboru w życiu, co będę robić i w pewnym momencie z rozpaczy pomyślałem "matka aktorka, to i ja będę aktorem"... no i się wpakowałem. No i jeszcze musiałem z tym lękiem walczyć i tak dalej. To wszystko było irracjonalne, bo jeżeli byłem nieśmiały i się bałem, to po co pchałem się w tym kierunku - dodał Kowalewski.


Fot. Agencja KFP/Andrzej J. Gojke