Bądź zdrów

Prowadzi: 

19:31

czwartek,

19 lipca 2018

Ordynator "porodówki" na Zaspie: Poród fizjologiczny trwa trzy dni. Nie ma sensu przyjeżdzać do szpitala po pierwszych skurczach

Kobieta ciężarna nie powinna przyjeżdżać do szpitala zaraz po pierwszych skurczach. - Poród fizjologiczny, to coś do czego dążymy i on musi trwać długo. Zwykle to trzy dni- mówił dr n. med. Maciej Socha, specjalista położnictwa i ginekologii, perinatologii i ginekologii onkologicznej, kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w szpitalu św. Wojciecha Copernicus w Gdańsku.
W rozmowie z Joanną Matuszewską wyjaśniał, że jeśli ciąża przebiegła prawidłowo, przyszła mama była pod opieką położnej i lekarza, to nie powinna zjawiać się na oddziale we wstępnej fazie porodu.

- Od tzw. dnia zero, kiedy pojawia się pierwsza czynność skurczowa, do momentu w którym dziecko przychodzi na świat, mija czasem kilka dni. Te pierwsze skurcze zwykle przechodzą, potem kolejnego dnia wracają i zwykle w trzeciej dobie są już nasilone. To moment, żeby na spokojnie udać się do szpitala. Nie róbmy tego jednak w panice - apelował lekarz.

socha3fot. Maria Anuszkiewicz/Radio Gdańsk

Tłumaczył, że jeśli pacjentka dotrze na oddział z dużym rozwarciem, to urodzi dziecko w ciągu półtorej do dwóch godzin. - Natomiast jeśli dotrze do nas w tzw. dniu zero, spędzi na porodówce kilkanaście godzin i będzie tym zmęczona. Potem na spotkaniach rodzinnych będzie opowiadać, że jej poród był ciężki i długi - mówił dr Socha.

Lekarz informował, że kobiety w czasie akcji porodowej nie muszą leżeć na łóżku. Mogą przyjąć każdą wygodną pozycję, na przykład kolankowo- łokciową albo kucać. - Te pozycje są dużo lepsze, bo urodzić pomagają siła grawitacji i siła parcia. Nie nacinamy pacjentkom krocza, bo nie ma takiej konieczności w 90 procentach przypadków- tłumaczył kierownik oddziału położniczo-ginekologicznego.