Wiadomości
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz przed komisją ws. Amber Gold Fot. PAP/Marcin Obara

wtorek,

12 września 2017

16:53

"Miałem przeczucie, ale się nim nie dzieliłem". Najważniejsze wątki z przesłuchania prezydenta Gdańska przez komisję ds. Amber Gold

- Nie miałem kontaktów z Marcinem P. O sprawie Amber Gold dowiedziałem się z mediów - mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz przed sejmową komisją ds. Amber Gold.

Podczas blisko pięciogodzinnego przesłuchania Paweł Adamowicz wielokrotnie podkreślał, że nigdy nie miał kontaktów z Marcinem P. oraz że nigdy nie był w siedzibie spółki. Twórca Amber Gold podczas swojego przesłuchania mówił z kolei, że prezydent Adamowicz telefonował do niego w sprawie dofinansowania filmu o Lechu Wałęsie. Dopytywany przez posłów Paweł Adamowicz wiele razy odcinał się od słów głównego podejrzanego.

Prezydent Gdańska zaprzeczył również, że zna Wojciecha Dworakowskiego, byłego pracownika Amber Gold, który zdaniem Marcina P. miał rozmawiać z Pawłem Adamowiczem na temat produkcji filmu o Lechu Wałęsie. - Ktoś ze strony sponsora był, ja tych rozmów nie pamiętam. Mogły być podziękowania z mojej strony. To było spotkanie publiczne, transparentne, w którym uczestniczyli dziennikarze - odpowiadał Paweł Adamowicz. Dodał, że po ujawnieniu skali oszustw producent filmu zwrócił należność syndykowi.

PODZIĘKOWANIE ZA WSPARCIE FINANSOWE FILMU

W ramach podziękowań, w imieniu prezydenta Gdańska zaproszono grupę kilkudziesięciu osób, polityków i lokalnych przedsiębiorców, na rozgrywany w Gdańsku mecz EURO 2012. Wśród zaproszonych był również Marcin P. Najpierw Paweł Adamowicz zeznał przed komisją, że nie pamięta czy Marcin P. został zaproszony. - Nie pamiętam czy proponowano mu te zaproszenia. Na pierwszy mecz w czerwcu 2012 roku z klucza protokolarnego zaprosiłem jako prezydent miasta posłów oraz przedsiębiorców, którzy w ostatnim czasie wspierali Gdańsk. Marcin P. mógł się wśród nich znaleźć, ale nie pamiętam - mówił prezydent Paweł Adamowicz. - Jak wiemy nie skorzystał z tego zaproszenia. Dziękowałem w ten sposób wielu osobom, to był normalny ludzki gest. Gdybym miał wtedy tę wiedzę, którą dziś mam po pięciu latach, to bym go wtedy nie zaprosił. Uczestniczyłem w tym meczu. Nie pamiętam czy zaproszenie było imienne lub czy było na firmę. Nie jestem sekretarką, nie kleję kopert.

Paweł Adamowicz zapewniał, że było to podziękowanie za finansowe wsparcie filmy Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie. Prezydent mówił, że o środki finansowe na film zwracał się do wielu różnych lokalnych firm.

"NIE DZIELIŁEM SIĘ PRZECZUCIAMI"

Prezydent Gdańska wiele razy podkreślał, że o sprawie Amber Gold dowiedział się z mediów. Pytany przez posłów, powiedział, że nie dostawał żadnych sygnałów od swojego ówczesnego rzecznika prasowego na temat podejrzanych działań spółki Amber Gold. Podobnie w przypadku miejskiego rzecznika konsumentów. Pytany przez posła Witolda Zembaczyńskiego z Nowoczesnej prezydent powiedział, że rzecznik nie składał sprawozdania z działalności spółki Amber Gold. Paweł Adamowicz niejednokrotnie mówił, że miał złe przeczucia względem Amber Gold w połowie roku 2012. - Czy magistrat zrobił coś, żeby zapobiec skali oszustwa, szczególnie, że miał pan przeczucia? - pytał Witold Zembaczyński.

- Proszę odróżnić wiedzę od intuicji. Gdybym miał wiedzę, to prawdopodobnie by mnie tu nie było z państwem - odpowiedział prezydent. Dodał, że z nikim nie dzielił się swoimi przeczuciami.

W odpowiedzi na pytanie posła Tomasza Rzymkowskiego z Kukiz '15 o to, kto zdaniem prezydenta jest odpowiedzialny za aferę Amber Gold Paweł Adamowicz milczał. Dopytywany przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann z PiS, o to kto nie dopełnił obowiązków, powiedział, że czeka na zakończenie prac komisji.

SAMOLOT

Prezydent Adamowicz był również pytany o słynne ciągnięcie samolotu linii OLT Express na gdańskim lotnisku w towarzystwie innych samorządowców oraz lokalnych polityków Platformy Obywatelskiej. - Ciągnąc samolot po płycie gdańskiego lotniska, nie reklamowaliśmy linii OLT Express, świętowaliśmy zakończenie wielkiej inwestycji, sukces Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy - mówił prezydent.

Poseł Marek Suski przypomniał zdjęcie prezydenta Gdańska oraz innych pomorskich polityków ciągnących samolot na gdańskim lotnisku. Po kolei pytał, czy prezydent zna osoby ze zdjęcia. - Tak to ja. A pan ponumerował ładnie (osoby na zdjęciu), świetne rozeznanie. Dobra robota operacyjna - stwierdził Paweł Adamowicz.

- Dziękuję za uznanie, w końcu jesteśmy komisją śledczą - odparł poseł Suski. - To są osoby, które ciągnęły samolot OLT na lotnisku, jeśli się pan tak odżegnuje od jakiegokolwiek wsparcia dla firm Marcina P., to zdjęcie pokazuje, że to wsparcie nie tylko pan, ale cała gdańska Platforma ciągnie ten samolot, jako promocja - kontynuował poseł PiS.

- Proszę zobaczyć, jaka tu jest nazwa (na samolocie), to bardzo ważne, to Jet Air. Wtedy nie było OLT Express - zauważył Adamowicz. Dodał, że zdjęcie to upublicznił w Sejmie polityk PiS Antoni Macierewicz, wskazując, iż był to samolot OLT Express, co - jak zaznaczył Adamowicz - było nieprawdą.

Pytany przez posła Jarosława Krajewskiego z PiS czy nie uważa, że jest to nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych w Gdańsku odpowiedział, że nie dostrzega nierównego traktowania.

mro/mmt