Wiadomości
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zeznaje przed sejmową Komisja śledczą ds. Amber Gold Fot. PAP/Tomasz Gzell

wtorek,

12 września 2017

12:08

Prezydent Adamowicz wyjaśnia "trzy sprawy" przed komisją ds. Amber Gold. [PEŁNA TREŚĆ OŚWIADCZENIA]

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz skorzystał z prawa do swobodnej wypowiedzi i wygłosił oświadczenie przed komisją śledczą ds. Amber Gold, zanim zaczął odpowiadać na pytanie członków komisji. Podkreślił, że nigdy nie miał kontaktów z Marcinem P. i nigdy o nie zabiegał. Publikujemy pełną treść oświadczenia.

"Pani przewodnicząca, szanowna komisjo, bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość pomocy w zbadaniu wszelkich okoliczności ze sprawą, która pokrzywdziła wielu Polaków, w tym mieszkańców Gdańska, mojego miasta, któremu mam zaszczyt służyć.

Z przebiegu komisji, wypowiedzi poszczególnych jej członków, domyślam się, że trzy sprawy mogą być w kręgu zainteresowania komisji. Po pierwsze, sprawa zdjęcia z samolotem, po drugie, sprawa darowizny na rzecz ogrodu zoologicznego w Gdańsku i trzecia sprawa filmu fabularnego Wałęsa."

CIĄGNIĘCIE SAMOLOTU

"Jeśli chodzi o pierwszą sprawę, to zdjęcie nie zostałoby szerzej zauważone, gdyby nie wystąpienie pana posła Antoniego Macierewicza, który czy z sympatii dla mnie, czy z sympatii dla mojego brata Piotra Adamowicza, z którym w stanie wojennym w jednej celi spędził wiele miesięcy, to zdjęcie przedstawił w Sejmie.

To zdjęcie zostało wykonane na początku grudnia 2011 roku w czasie uroczystości związanych z oddaniem do użytku inwestycji na terenie portu lotniczego Gdańsk. Polska przygotowywała się do finału mistrzostw europy w piłce nożnej - największego w dotychczasowych dziejach wydarzenia sportowego – i zobowiązaniem polskiego rządu oraz miast-gospodarzy Euro 2012 było przygotowanie infrastruktury transportowej i sportowej.

Na Gdańsku leżał m.in. obowiązek rozbudowy lotniska. Na lotnisku realizowano pięć inwestycji o wartości ponad 80 mln zł. I właśnie w grudniu 2011 roku nastąpiło ukończenie pięciu z tych zadań. Jak to bywa, zarząd lotniska zorganizował uroczystość związaną z oddaniem tych inwestycji do użytku. Do tej pory na gdańskim lotnisku, myślę, że na innych lotniskach jest podobnie, odbywały się uroczystości, takie jak: fetowanie milionowego pasażera razem z liniami Wizzair czy dwumilionowego pasażera razem z międzynarodowym przewoźnikiem LOT-em, czy oddanie do użytku bardzo nowoczesnego terminalu pasażerskiego.

Prawdopodobnie, kierując się pragmatyzmem, by nie przecinać pięciu wstęg, zarząd lotniska wykorzystał samolot jako atrybut uroczystości oddania inwestycji do użytku."

DOTACJE DLA OGRODU ZOOLOGICZNEGO

"Druga sprawa. Ogród zoologiczny w Gdańsku jest jednostką budżetową miasta Gdańska. Nie ma osobowości prawnej, ale zgodnie z ustawą o finansach publicznych ma szereg praw i obowiązków, dyrektor tej placówki podobnież.

Nigdy nie zabiegałem o pomoc dla ogrodu zoologicznego. Latem 2012 roku z informacji medialnych, jak i z bezpośredniej informacji dyrektora zoo dowiedziałem się po raz pierwszy o darowiźnie na rzecz inwestycji w ogrodzie zoologicznym. Poleciłem wtedy prawnikom miejskim – z Urzędu Miejskiego w Gdańsku – przeanalizowanie sytuacji od strony formalnoprawnej. Ta analiza zbiegła się z wnioskiem syndyka masy upadłościowej Amber Gold o zwrot tej darowizny. Podjąłem decyzję i ta darowizna została natychmiast zwrócona i przelana na konto syndyka."

SPONSOROWANIE FILMU FABULARNEGO

"Film fabularny... Jak wiemy, jednostki samorządu terytorialnego pełnią fundamentalną rolę w zakresie kultury, życia społecznego, sportowego i wiadomo jest, że dla większości jednostek zawsze brakuje środków finansowych wystarczających na różne przejawy aktywności. Dlatego praktycznie każdy wójt, burmistrz, prezydent co roku występuje do firm, przedsiębiorstw, osób fizycznych o wspieranie kultury, sportu itd.

Miasto Gdańsk było pierwszym w Polsce samorządem, który już w 2005 roku wszedł w produkcję filmu fabularnego „Wróżby kumaka” na podstawie powieści laureata literackiej Nagrody Nobla, gdańszczanina Güntera Grassa. Był to film w reżyserii Roberta Glińskiego, brata premiera Piotra Glińskiego, ministra kultury. Film był bardzo dobrze obsadzony, wystąpiła w nim m.in. Krystyna Janda i Marek Kondrat.

Kiedy producent i św. pamięci Andrzej Wajda poinformowali mnie o pomyśle przygotowania filmu o Lechu Wałęsie - to miała być III część kończąca Tryptyk Gdański: „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z Żelaza”, „Człowiek z nadziei”, nie miałem wątpliwości, że Miasto Gdańsk powinno się włączyć w tę inicjatywę. Z dwóch naturalnych powodów: po pierwsze, Lech Wałęsa, pierwszy prezydent niepodległej RP – niezależnie, jakie mamy do niego sympatie czy antypatie – jest to dzisiaj jedyny tak rozpoznawalny Polak w świecie, jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie gdańszczaninem i obywatelem honorowym Miasta Gdańska.

Po drugie, te wydarzenia miały być ekranizowane wokół niezwykłej, pozytywnej historii i sierpnia 1980 roku, powstania NSZZ Solidarność, gdzie Gdańsk zagrał swoją rolę w historii globalnej, powszechnej. Powstała lista firm pomorskich w urzędzie miejskim. Jednobrzmiące, podobnej treści listy mówiące o pomyśle filmu, o zamyśle filmu, zostały skierowane różnych firm pomorskich, również do firmy Amber Gold. Na tym rola moja, urzędu miejskiego, się zakończyła. Pozostałe spotkanie i negocjacje odbywały się już poza mną między prawdopodobnie producentem a samą firmą. Nie wiem, jakie kwoty wchodziły w grę, natomiast już z informacji medialnych, jak i od samego producenta później, latem 2012 roku dowiedzieliśmy się, że producent całą kwotę sponsoringu filmu zwrócił."

"NIE MIAŁEM ŻADNYCH KONTAKTÓW Z MARCINEM P."

"Szanowna pani przewodnicząca, wysoka komisjo, chciałem bardzo wyraźnie podkreślić, że nie miałem żadnych kontaktów z Marcinem P., nie zabiegałem o żadne kontakty z nim, nie odwiedziłem nigdy siedziby tej spółki i nie lokowałem żadnych środków w produktach oferowanych przez tę firmę. Nie chcę, z uwagi na powagę wysokiej komisji, komentować słów wypowiedzi Marcina P. jakobym latem w płaszczu, w czarnym kapeluszu miał odwiedzić recepcję z korespondencją.

Jestem prezydentem miasta blisko półmilionowego, mam do dyspozycji aparat pracowniczy, urząd miejski o 1100 etatach i na pewno nie muszę osobiście wchodzić w rolę kuriera, mam do tego współpracowników.

Powtarzam, nie miałem z nim żadnych kontaktów, ani o nie nigdy nie zabiegałem. Jestem do dyspozycji..."

puch