Wiadomości
Na Pomorzu jest ciasno na porodówkach. Rodzi się więcej dzieci fot.pixabay.com

poniedziałek,

04 września 2017

17:24

Tłok na porodówkach na Pomorzu. "Lekarz znalazł miejsce dla rodzącej w... Elblągu"

Szpitalne porodówki na Pomorzu pękają w szwach. Coraz więcej kobiet ma problem z urodzeniem dziecka w wybranej placówce, mimo że mają prawo zdecydować o miejscu porodu. W praktyce jednak rodzą tam, gdzie akurat jest... wolne łóżko.

Brak miejsc na oddziałach położniczych to problem, który pojawił się jakiś czas temu - mówią doświadczeni lekarze położnicy i dodają, że od około roku sytuacja stale się pogarsza.

LEKARZ DZWONIŁ I ...NIC

Kilka dni temu w szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku lekarz dyżurny nie miał miejsca dla dwóch rodzących kobiet. - Kolega wydzwaniał po wszystkich oddziałach w regionie. Nie mógł przecież odesłać tych kobiet do domu, albo kazać im rodzić na ulicy - mówi dr Marek Kowalski, p.o ordynatora Oddziału Położnictwa i Ginekologii w placówce.

Dzwoniącemu odmówiono we wszystkich szpitalach w Trójmieście, także w Wejherowie, Tczewie, Kościerzynie i Kartuzach. - Znalazł wolne miejsca dla pacjentek dopiero w... Elblągu - opowiada lekarz.

kowalski marek ordynator poloznictwo 22Na zdjęciu dr Marek Kowalski, położnik ze szpitala na Zaspie. Fot. Joanna Matuszewska

Dr Kowalski dodaje, że tłok na porodówkach ma również wpływ na kolejki pacjentek oczekujących na planowane zabiegi ginekologiczne. - Jeśli w nocy jest poród, to pacjentka która rano zgłosi się na operację nie może być przyjęta, bo łóżko zostało zajęte i  nie ma jej gdzie położyć - wyjaśnia dr Kowalski.

WIĘCEJ PORODÓW, MNIEJ POŁOŻNYCH

Od ubiegłego roku wzrosła liczba porodów na Pomorzu. Tylko w szpitalu na gdańskiej Zaspie będzie ich w tym roku, jak szacują lekarze, o pół tysiąca więcej, niż w ubiegłym roku, czyli około 4 tysięcy. Do tego dochodzi problem z brakiem personelu. Nie ma chętnych do pracy w zawodzie położnej. - Na dziś gotowi jesteśmy natychmiast przyjąć do pracy siedem położnych. Ale nie ma chętnych, bo praca jest trudna i bardzo nisko płatna - dodaje ordynator.

Położne i pielęgniarki coraz częściej rezygnują z pracy w Trójmieście i wybierają szpitale w regionie. Placówki niejednokrotnie proponują lepsze warunki płacy, ale też lepszą organizację pracy. - To dla nas ważne, żeby traktowano nas po partnersku. Pieniądze są ważne, ale liczy się też satysfakcja z tego, co się robi - mówi położna, która niedawno zmieniła miejsce zatrudnienia.

Zarządzający placówkami zdrowia mówią, że tłok na porodówkach wynika z tego, że rodzi się więcej dzieci a do Trójmiasta przyjeżdża duża liczba kobiet z całego Pomorza, które chcą urodzić w szpitalach o wyższym stopniu referencyjności. Takimi placówkami są gdańskie szpitale na Klinicznej i na Zaspie. Kolejny powód to większa liczba stwierdzonych ciąży zagrożonych, które kończą się porodem w specjalistycznym ośrodku.

SZPITAL XXI WIEKU

Tłok nie oznacza, że nikt niczego nie robi, żeby poprawić warunki. - Staramy się, żeby pacjentki miały jak najlepszy komfort pobytu w szpitalu, ale proszę pamiętać, że szpital św. Wojciecha został zbudowany kilkadziesiąt lat temu. Wtedy planowano część położniczą w taki a nie inny sposób - tłumaczy Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus, w skład której wchodzi m.in szpital na Zaspie.

Dodaje, że od kilku lat trwają starania, aby warunki pobytu młodych mam i ich dzieci były coraz lepsze. - Robimy modernizacje, do sal dobudowywane są łazienki. Chcemy żeby szpital św. Wojciecha funkcjonował jak placówka z XXI wieku. Ostatni rok to remont, na który przeznaczyliśmy prawie 2 miliony 800 tysięcy złotych - wyjaśnia prezes.

poloznicywo zaspa 1W szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku po rocznym remoncie otwarto 16-łóżkowy oddział położniczy. Fot. Joanna Matuszewska

"MUSIMY DOSTAWIAĆ ŁÓŻKA"

Wspomniana kwota wydana została na remont części oddziału położniczo- ginekologicznego. Są na nim teraz jedno i dwuosobowe sale z łazienkami dla mam i ich maluchów, w sumie 16 łóżek. - Pierwsze pacjentki trafią tu za dwa tygodnie. To dobra informacja, bo to powinno nieco rozładować tłok - uważa ordynator dr Marek Kowalski. Dodaje jednak, że nie załatwi to całkowicie problemu.

- Te panie, które trafią do części wyremontowanej, będą miały dobre warunki pobytu. Ale w pozostałej części nadal będzie ciasno. Ten tłok jest trochę wymuszony aktualną sytuacją. Porodów jest tyle, że po prostu musimy dostawiać łóżka - podsumował lekarz.

Joanna Matuszewska
Napisz do autorki: j.matuszewska@radiogdansk.pl