Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski, archiwum prywatne

piątek,

10 marca 2017

09:57

Kornelek z Wielkiego Klincza wraca do domu. Jednak to nie koniec walki

Chory na siatkówczaka Kornelek z Wielkiego Klincza koło Kościerzyny jutro wraca do domu. Jego historia poruszyła naszych słuchaczy - pieniądze na leczenie dziecka zbierała cała Polska. W trzy miesiące uzbierano ponad milion osiemset tysięcy złotych.
Chłopczyk w klinice w Nowym Jorku przeszedł udaną operację oka. Jednak to nie koniec leczenia, tylko dopiero wygrana bitwa. Wojna wciąż trwa.

GUZ SIĘ ZMNIEJSZA

Doktor Abramson zamroził jednego guza i dzięki temu nie ma go już w oku. Drugi, ten bardziej rozwinięty ma zwalczyć płytka radioaktywna. Dziecku wszczepiono ją na dwa dni, ale ona wciąż działa. Guz jest nieaktywny i wyraźnie się zmniejsza. Kornel z rodzicami jutro wieczorem czasu polskiego przyleci do Gdańska. Kolejna kontrola w nowojorskiej klinice za dwa miesiące. Mama chłopca - Patrycja Woźna nie kryje radości.

kornelekwraca
Fot. archiwum prywatne

- Na tym etapie cieszymy się bardzo, bo to co było niemożliwe, stało się faktem. Nie ma żadnych skutków ubocznych operacji, nie ma nawet śladów krwi w oku, wszystko się dobrze goi. Kolejna kontrola za siedem tygodni, mamy nadzieję, że będzie dobrze. Po raz kolejny dziękujemy wszystkim naszym przyjaciołom i każdej osobie, która nam pomogła. Dziękujemy, za tę szansę i nadzieję - mówi mama Kornelka.

LEKARZE NIE DAWALI SZANS


Lekarze w Polsce nie dawali dziecku już żadnych szans - chcieli usunąć oko. Rodzice Kornelka nie poddali się, a w zbiórkę pieniędzy na jego leczenie włączyli się sportowcy, aktorzy i tysiące ludzi z całej Polski. Wiara czyni cuda - dodają rodzice chłopca.

Co ciekawe zbiórka na Kornelka już się zakończyła, ale ludzie cały czas wpłacają pieniądze na konto fundacji. Uzbierało się już ponad milion dziewięćset tysięcy złotych.

Grzegorz Armatowski/mar