Wiadomości
Mieszkańcy ul. Legnickiej żyją w fatalnych warunkach. Fot. Radio Gdańsk/Joanna Stankiewicz

środa,

01 marca 2017

19:05

W sercu Gdańska mieszkają w tragicznych warunkach. "Włożyliśmy pieniądze w remonty, teraz miasto chce się nas pozbyć"

Stare baraki z zapadającą się podłogą, jedna toaleta na kilka rodzin, ciemne korytarze, obdrapane ściany... Tak mieszka się w centrum Gdańska przy ulicy Legnickiej.

Rodziny mają jednak kolejny problem. Część osób wyremontowała na własny koszt mieszkania socjalne lub komunalne. Włożyli w modernizacje nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Teraz okazuje się, że będą musieli się wynieść, bo miasto zamierza sprzedać działkę.

TRAGICZNE WARUNKI


- Warunki mamy tragiczne. Ja mam 20 metrów kwadratowych. Nie mam toalety. Wodę musiałam dociągnąć sobie sama w 2002 roku. Czynsz mam jak w mieszkaniu komunalnym - mówi pani Beata. - Wszędzie jest wilgoć, smród na korytarzach, wiele osób nie sprząta. Do tego jest ogrzewanie elektryczne, co generuje dodatkowe koszty - dodaje pani Joanna.

- W ubiegły czwartek pojawiła się pani z administracji z wnioskami, które trzeba było wypełnić do poniedziałku. Nie powiedziano nam jaki jest cel składania przez nas tych dokumentów. Trzeba było wpisać imię i nazwisko oraz dołączyć zaświadczenie o zarobkach. Nie dostaliśmy żadnego pisma, nie wiemy o co chodzi - mówi pani Beata.

MIESZKAŃCY BEZ INFORMACJI

Większość osób wniosków nie wypełniła. - Ja nie zamierzam się stąd wyprowadzać. Przeprowadziłam kosztowne remonty - mam wymienioną podłogę, zrobioną elektrykę, kanalizację. Nie jestem jedyna. Sąsiad wydał na remonty 50 tysięcy złotych. Płacimy czynsz jak na Głównym Mieście, czyli 9,60 zł za metr, a mieszkamy w kiepskich warunkach. Dlaczego mam sama pisać wniosek o przeniesienie? Jeżeli miasto coś planuje, to powinniśmy dostać jakieś pismo i propozycje. Pewnie miasto liczy, że nie będzie musiało rekompensować poniesionych przez nas kosztów - żali się pani Katarzyna.

Zarząd Dzielnicy Siedlce wysłał zapytanie do miasta. - Skandaliczne jest to, że mieszkańców zostawiono bez żadnej informacji. Teraz są wrabiani w pozbywanie się swoich mieszkań. Chcemy dowiedzieć się wszelkich szczegółów dotyczących tej inwestycji. Liczymy, że urząd wyjdzie do mieszkańców z jakąś ofertą. Niedopuszczalne jest to, że dostaną lokale na obrzeżach miasta, skąd będą musieli dojeżdżać do pracy czy szkoły. To są dodatkowe środki finansowe, poza tym rodziny są ze sobą zżyte. Można zaproponować inwestorowi, by przeznaczył część wybudowanych przez siebie lokali na mieszkania komunalne. To są normalne praktyki - mówi Jędrzej Włodarczyk, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Siedlce.

MIASTO USPOKAJA

Miasto przyznaje, że teren zamierza sprzedać. - Mieszkańcom zaproponujemy nowe lokale. Obecne działania mają na celu zapoznanie się z sytuacją mieszkańców, by przygotować dla nich konkretną ofertę. Na przykład ktoś, kto posiada mieszkanie socjalne, może postarać się o komunalne. Będziemy to z mieszkańcami konsultować i propozycje dostosujemy do ich potrzeb. Na pewno zostanie im przedstawionych kilka mieszkań do wyboru - mówi Michał Piotrowski z urzędu miasta.

Gdańsk chce sprzedać teren jeszcze w tym roku. Mieszkańcy prawdopodobnie będą musieli opuścić lokale do końca czerwca.


Posłuchaj reportażu Joanny Stankiewicz:

Joanna Stankiewicz/mili


Zobacz Galerię