Wiadomości
Posłowie Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Marcin Horała oraz radny Michał Bełbot Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment

czwartek,

16 lutego 2017

16:09

Uchodźcy w Gdyni? Politycy PiS apelują do władz: "Najpierw potrzeby mieszkańców"

Władze miasta powinny przede wszystkim zajmować się sprawami lokalnymi, a nie prowadzić międzynarodową politykę imigracyjną. Taki apel do włodarzy Gdyni wystosowali podczas konferencji posłowie i radni Prawa i Sprawiedliwości.

Posłowie PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Marcin Horała oraz radny Michał Bełbot zorganizowali przy urzędzie miasta spotkanie, w trakcie którego zarzucali władzom Gdyni, że koncentrują się na kwestii imigrantów, a zapominają o mieszkańcach miasta.

PROWOKACJE POLITYCZNE

- Od 2009 roku Gdynia nie wybudowała ani nie oddała do użytku żadnego mieszkania socjalnego, ani komunalnego, a tymczasem jest kilkaset osób, które czeka na przyznanie takiego mieszkania. W związku z tym zaniepokoiła nas informacja o tym, że miasto chce przeznaczyć mieszkania komunalne osobom spoza naszego miasta – mówił radny Gdyni Michał Bełbot.

W Rozmowie Kontrolowanej Radia Gdańsk Michał Guć powiedział, że Gdynia, podobnie jak Sopot, jest gotowa pomóc imigrantom. – To, co dzieje się na Bliskim Wschodzie to katastrofa, który dotyczy także nas. Stąd wystąpienie Sopotu i Gdyni wobec rządu, któremu nie śpieszy się z udzielaniem tego wsparcia - mówił Guć.

GDYNIA WYCHODZI PRZED SZEREG

Zdaniem posła PiS Marcina Horały miasto w tej kwestii ma ograniczone możliwości. - Musimy pamiętać o kilkuset rodzinach, którzy tę władzę wybierali i takich mieszkań potrzebują. Podstawowym zadaniem władz miasta nie jest prowadzanie międzynarodowej polityki imigracyjnej tylko zaspokajanie potrzeb mieszkańców Gdyni - podkreślał Marcin Horała.

Politycy PiS wystosowali do władz miasta interpelację, w której zapytali na jakich zasadach i zgodnie z jaką procedurą mają być przyznawane mieszkania osobom "spoza Gdyni".

- Deklaracja miasta to kolejny raz, kiedy nasza władza wychodzi przed szereg po to, aby budować emocje, które potem wpływają na spory polityczne – dodał radny Michał Bełbot.

Jacek Klejment/mmt