Sport

środa,

13 września 2017

20:28

Hokeiści pokazali klasę. Wysoko przegrywali, ale w końcówce odwrócili losy meczu

Udana inauguracja sezonu w wykonaniu hokeistów MH Automatyki. Podopieczni Andreja Kowaliowa pokonali przed własną publicznością Orlika Opole 4:3. Gdańszczanie przegrywali 0:3, ale potrafili odwrócić losy spotkania i zainkasować pierwsze trzy punkty w sezonie.
Inauguracyjne spotkanie w Gdańsku lepiej rozpoczęli goście, którzy już w pierwszych pięciu minutach meczu kilkukrotnie zagrozili bramce gdańszczan. Groźnie było m.in. po strzale Przygodzkiego, ale na posterunku był Maxim Gorodecki, który zastępował w tym spotkaniu kontuzjowanego Tomasza Witkowskiego. Pod koniec pierwszej tercji gdańszczanie zaczęli odzyskiwać inicjatywę. Zwłaszcza dzięki osłabieniom rywali. Przewagi jednego zawodnika nie udało się jednak przekuć na bramkę. Swoje okazje zmarnowali m.in. Josef Vitek i Maciej Rompkowski. Górą z tych sytuacji wychodził były bramkarz Automatyki - Michał Kieler. Niestety gdańszczanom pod koniec tercji zabrakło koncentracji. Zamieszanie pod bramką wykorzystał Lorek, który na minutę przed końcem wyprowadził Orlika na prowadzenie.

DWA MOCNE CIOSY

Od początku drugiej części gry przewagę miała MH Autoamtyka, która przez kilka pierwszych minut dominowała w Olivii. Niestety raziła też nieskutecznością. Kolejny raz doskonałą okazję zmarnował Rompkowski, a takie lubią się mścić. Pod koniec znowu zabrakło koncentracji. Na 6. minut przed końcem było już 2:0 dla Orlika. Kolejne zamieszanie w tercji gdańszczan wykorzystał Przygodzki. MH Autoamtyka nie zdążyła otrząsnąć się po drugiej bramce, a Orlik wyprowadził kolejny cios. Świetnym uderzeniem popisał się Stopiński i na 5. minut przed końcem Automatyka przegrywała 0:3. Gdańszczanie jednak się nie poddali. Chwilę później trójkową akcje gospodarzy celnym strzałem zakończył Vitek. To jednak nie był koniec strzelania w Olivii. Na szczęście czynili to już tylko gospodarze. Na 2. minuty przed końcem kolejną składną akcję przeprowadzili podopieczni Andreja Kowaliowa, a celnie z podania Jana Stebera przymierzył Petr Polodna.

WALKA DO KOŃCA I PIĘKNY STRZAŁ

Przez większość trzeciej tercji obie drużyny wymieniały się ciosami, ale dopiero pod koniec Automatyce udało się wyrównać. Kunsztem wykazał się Jan Steber, który świetnie wypatrzył wjeżdżającego Adam Skutchana, a ten pokonał bezradnego Michała Kielera. Do końca stroną przeważającą byli gdańszczanie. Na dwie i pół minuty przewagę przekuli na gola. Świetnym uderzeniem z pod niebieskiej linii popisał się Sebastian Wachowski. Krążek trafił prosto w okienko bramki gości. Do końca spotkania już nic się nie zmieniło i po fantastycznej walce Automatyka zdobyła pierwsze trzy punkty w tym sezonie. Podopiecznym Andreja Kowaliowa należą się wielkie brawa za walkę do samego końca i odwrócenie losów meczu w samej końcówce spotkania.
lus