Sport
Fot. Agencja KFP/Krzysztof Mystkowski

czwartek,

10 sierpnia 2017

09:11

Lechia jeszcze bardziej regularna. Kompromitacja w Pucharze Polski to już tradycja?

Drutex-Bytovia dołączyła do zaszczytnego grona drużyn z niższych lig, które wyeliminowały Lechię Gdańsk z Pucharu Polski. Awans zespołu prowadzonego przez Adriana Stawskiego kosztem biało-zielonych, to najmniejsza z niespodzianek, które w ostatnich latach gdańszczanie sprawili swoim kibicom. Wcześniej odpadali po pojedynkach z drużynami z trzeciego i czwartego poziomu rozgrywkowego.
Drutex-Bytovia, pomimo że aktualnie jest liderem I ligi (sześć punktów w dwóch meczach) nie powinna mieć wiele do powiedzenia w starciu z czwartą drużyną poprzedniego sezonu w ekstraklasie. Tymczasem Lechia znów nie potrafiła strzelić gola (bez celnego strzału w pierwszej połowie) i kolejny raz dała przeciwnikowi trafić do siatki. Przegrana z pierwszoligowcem nie jest jednak sensacją w porównaniu do tego, co biało-zieloni potrafili zaprezentować na przestrzeni ostatnich kilku lat.

TRZECIA LIGA MAŁOPOLSKO-ŚWIĘTOKRZYSKA

Pierwszą w ostatnich latach kompromitacją Lechii był wyjazdowy mecz z Limanovią. Klub, który wówczas należał jeszcze do Andrzeja Kuchara i nie miał tak dużych ambicji w ekstraklasie, nie miał prawa przegrać z trzecią siłą trzeciej ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Na tym etapie rozgrywek Lech Poznań, Legia Warszawa, Śląsk Wrocław i nawet Podbeskidzie Bielsko-Biała strzelały swoim przeciwnikom trzy, cztery gole i spokojnie wracały do domów. Tymczasem biało-zieloni stracili bramkę w 19. minucie i do końcowego gwizdka nie potrafili trafić do siatki rywali. Podobną kompromitację zaliczyła wówczas tylko Jagiellonia Białystok, która odpadła po meczu z drugoligowym Ruchem Zdzieszowice.

SIÓDMA DRUŻYNA DRUGIEJ LIGI

Kolejne dwa sezony nie wyglądały jednak tak źle. Lechia dwukrotnie odpadała po tym, jak trafiła na Jagiellonię - najpierw po rzutach karnych w 1/8 finału, a rok później po przegranym dwumeczu w ćwierćfinale. Rozgrywki 2014/15 przyniosły jednak kolejną porcję negatywnych emocji gdańskim kibicom. Biało-zieloni zagrali tylko jeden pucharowy mecz, bo już w 1/16 finału trafili na siódmą drużynę drugiej ligi - Stal Stalowa Wola. Jeszcze przed przerwą rywale wyszli na prowadzenie, a po powrocie na boisko podwyższyli na 2:0. Lechiści próbowali odrabiać straty i kontaktowego gola zdobył Piotr Grzelczak, ale na nic więcej nie było ich stać. Kolejny rywal z niższych lig okazał się za mocny.

TRZECI ZESPÓŁ TRZECIEGO POZIOMU

W kolejnym sezonie gdańszczanie nie mogli mieć sobie nic do zarzucenia, bo przegrali 1:4 z Legią Warszawa, a wcześniej wypełnili swój obowiązek pokonując Puszczę Niepołomice 5:1. Jednak już rok później ten sam zespół okazał się zbyt wymagającym rywalem. Drużyna Piotra Nowaka długo prowadziła 1:0, ale w końcówce dała sobie strzelić gola, doprowadzającego do dogrywki. W niej zabrakło rozstrzygnięcia, więc o awansie decydowała seria rzutów karnych, w której lepsi okazali się piłkarze Puszczy. Trzeciego zespołu II ligi, który w kolejnej rundzie łatwo dał się pokonać Pogoni Szczecin.

PIERWSZOLIGOWIEC, CZYLI JEST PROGRES

Patrząc na historię Lechii w ostatnich latach w Pucharze Polski, środowa porażka z bytowianami nie wygląda tak źle. Drutex-Bytovia to lider I ligi, a widać też, że za każdym razem gdańszczanie odpadają z coraz mocniejszymi zespołami z niższych lig. Kto wie, może w przyszłym roku pożegnają się z rozgrywkami po porażce nawet ze spadkowiczem z ekstraklasy.

Tymoteusz Kobiela