Sport
fot. PAP/Adam Warżawa

poniedziałek,

17 kwietnia 2017

20:10

37. derby Trójmiasta dla Lechii. Arka odważniejsza pod wodzą nowego trenera

Lechia lepsza od Arki w piłkarskich derbach Trójmiasta. Podopieczni Piotra Nowaka pokonali żółto-niebieskich 2:1. Bramki dla Lechii strzelali Marco Paixao i Sławomir Peszko. Na dwa trafienia biało-zielonych odpowiedział Dominik Hofbauer. Mecz nie należał do porywających. Piłkarze obu drużyn bardziej niż na piłce skupili się uprzykrzaniu życia rywalowi. 
Niespodziewanie od początku spotkania inicjatywę przejęła Arka, która już w 7. minucie mogła objąć prowadzenie. W niezwykle korzystnej okazji znalazł się Dariusz Formella. Wypożyczony z Lecha pomocnik dostał piłkę na 16. metr boiska i oddał świetny techniczny strzał. Niestety piłka uderzyła w poprzeczkę. To był bardzo intensywny początek piłkarskich derbów Trójmiasta.

SZYBKA PIŁKA

Piłka bardzo szybko wędrowała pomiędzy jednym, a drugim polem karnym. Chwilę po akcji Formelli, Lechia mogła skutecznie odpowiedzieć. Tym razem futbolówka trafiła pod nogi obdarzonego mocnym strzałem Ariela Borysiuka. Pomocnik Lechii trafił jednak nad poprzeczką. Z biegiem czasu biało-zieloni odzyskiwali inicjatywę i budowali przewagę nad Arką. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego po dobrym początku cofnęli się na własną połowę i próbowali zaskoczyć Lechię grą z kontry. 

Im dalej w mecz, tym groźniej robiło się pod bramką żółto-niebieskich. Gdańszczanie zdominowali oba skrzydła, rzadko korzystając z usług piłkarzy ustawionych w środku pola. W 23. minucie doskonałą okazję zmarnował Marco Paixao. Portugalczyk dostał dośrodkowanie z lewej strony boiska, a jego strzał głową z 5. metra minimalnie minął bramkę Konrada Jałochy. Lechia po nieudanych akcjach nie spuszczała z tonu.

4. minuty później podopieczni Piotr Nowaka byli już na prowadzeniu. Zamknięta na własnej połowie Arka nie potrafiła odebrać piłki rozpędzonej Lechii. Kolejną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Flavio Paixao. Portugalczyk dośrodkował idealnie, a piłkę do bramki z najbliższej odległości skierował jego brat Marco. Po straconej bramce Arka zaczęła odpowiadać dominującej Lechii. Chwilę później mógł być remis. Akcję w środku pola rozpoczął Hofbauer, który dograł do wychodzącego na wolne pole Siemaszki. Napastnik Arki nieco spowolnił akcję i ostatecznie zdecydował się na strzał. Ten został zablokowany przez Mario Malocę, ale nieszczęśliwie dla biało-zielonych piłka trafiła pod nogi stojącego na wolnej pozycji Formelli. Pomocnik gdynian zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, ale świetną interwencją popisał się Dusan Kuciak. Pod koniec pierwszej połowy Lechia zamknęła gdynian na własnej połowie. Podopieczni Ojrzyńskiego nie mieli pomysłu na dobrze ustawionych piłkarzy Lechii. Biało-zieloni uspokoili grę i szukali okazji. Pierwsza połowa ostatecznie zakończyła się prowadzeniem Lechii 1:0.

PONOWNA DOMINACJA

Od początku drugiej odsłony derbowego pojedynku Lechia podobnie jak w pierwszej zaczęła dominować nad żółto-niebieskimi. Arka jednak nie odstawiała nogi, a gra toczyła się głównie w środku pola. Gdynianom brakowało przede wszystkim rasowego rozgrywającego, który mógłby posłać piłkę w pole karne Lechii. Wśród biało-zielonych w środku dominowali przede wszystkim Borysiuk i Krasić, który często podłączał się pod akcje ofensywne Lechii. Gdańszczanie grali mądrze. Zaczynali budowanie akcji już od linii defensywnej i szukali dziury w ustawieniu żółto-niebieskich. Taką znalazł w 62. minucie Sławomir Peszko. Filigranowy pomocnik zabrał się z piłką po fatalnym wybiciu Marcjanika. Zbiegł w pole karne i starał się dograć wzdłuż linii bramkowej. Niestety dla Arki kolejny raz w złym miejscu znalazł się Marcjanik, który trącił dośrodkowaną piłkę, a ta zmyliła Jałochę i wpadła do bramki.

Po stracie gola Arka stanęła, co starała się natychmiast wykorzystać Lechia. Minutę później pod bramką gdynian znowu się zagotowało. Tym razem nonszalancko zachował się Flavio Paixao, który zamiast podawać do wchodzących partnerów zdecydował się na strzał i chybił. Nie wykorzystane sytuacje się mszczą - to stare piłkarskie porzekadło sprawdziło się i tym razem.

Piłkarze Ojrzyńskiego odpowiedzieli w 70. minucie. Sędzia spotkania Tomasz Musiał dopatrzył się ręki tuż przed polem karnym w wykonaniu jednego z obrońców Lechii. Do rzutu wolnego na 17. metrze podszedł Dominik Hofbauer. Pomocnik Arki przymierzył fantastycznie i pokonał bezradnego Kuciaka. Po bramce Arka dostała wiatru w żagle. Żółto-niebiescy na poważnie zaczęli zagrażać Lechii, która po utracie gola cofnęła się do defensywy. Arce jednak zabrakło kreatywności i armat w ataku.

Lechia utrzymała prowadzenie i zdobyła cenne trzy punkty. Arka nie musi się wstydzić. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zagrali otwarte i wyrównane spotkanie. Lechia pokonała Arkę Gdynia w 37. derbach Trójmiasta 2:1. Mecz nie należał jednak do najciekawszych. Dużo było brudnej i nieciekawej gry. Piłkarze skupili się głównie na nogach rywali, a nie na wyniku meczu.

Wojciech Luściński