Rozmowa kontrolowana

Prowadzi: 

08:30

czwartek,

09 lutego 2017

Prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej: "Nie miałam zastrzeżeń do mojego zastępcy. Dopóki bardziej się nie przyjrzałam"

- Rzeczą, która bardzo mnie irytuje, jest podejście do ludzi. Zawsze powtarzam, że pycha kroczy przed upadkiem i tak było w tym przypadku - mówiła na antenie Radia Gdańsk prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Aleksandra Jankowska była gościem Rozmowy Kontrolowanej. Wywiad przeprowadziła Agnieszka Michajłow.

Niedawno prezes Aleksandra Jankowska podsumowała rok 2016. Zaznaczała, że udało się zmaksymalizować zysk, zredukować koszty do 40 proc., a także zbudować fenomenalny zespół. Po tym roku został odwołany jej zastępca Andrzej Marszk.

- Nie ja jestem upoważniona do komentowania tego, czego wymaga właściciel spółki, a przypomnę, że jest nim Skarb Państwa reprezentowany przez ministra rozwoju. Ja mogę tylko potwierdzić, że ubiegły rok był bardzo dobry, jednak były jakieś zastrzeżenia do pracy mojego zastępcy. Ja zastrzeżeń nie miałam do momentu, gdy zaczęłam się temu mocno przyglądać. Rzeczą, która mnie bardzo irytuje, jest podejście do ludzi. Zawsze powtarzam, że pycha kroczy przed upadkiem i tak było w tym przypadku.

Niedawno "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że planowano również odwołać prezes Jankowską. Powodem miała być utrata zaufania regionalnych władz Prawa i Sprawiedliwości. W artykule można było przeczytać, że przedstawiciele PSSE i partii ze sobą nie rozmawiają. Według gazety władze PiS mają zastrzeżenia, że Strefa nie pozyskuje nowych inwestorów, a do tego weszły w konflikt ze związkowcami Stoczni Gdańsk.

- Doszłam do 1/4 tego artykułu. Do tego momentu znalazłam sześć kłamstw. Trudno mi się odnosić do tego, co pisze "Gazeta Wyborcza", chyba nawet "Fakty i mity" przedstawiają więcej prawdy. Dlatego nie będę tego w ogóle komentowała. Myślę, że spotkamy się w sądzie - zaznaczała.

Agnieszka Michajłow przytoczyła słowa Janusza Śniadka, szefa PiS na Pomorzu, który wypowiedział się dla "Gazety Wyborczej". "Moje oczekiwania zmian w zarządzie Strefy wyrażałem decydentom w Ministerstwie Rozwoju już we wrześniu. To, co mi się nie podobało, to brak komunikacji i generalnie złe relacje z całym naszym środowiskiem. Przekazałem swoją opinię i od tamtej pory Strefą się nie zajmowałem" - czytamy w artykule.

- Też tego nie mogę komentować. Pytania o te słowa powinny być kierowane do Janusza Śniadka lub do "Gazety Wyborczej". Mam poczucie, że bardzo dużo współpracujemy. Telefon zawsze mam przy sobie. Kto chce mieć ze mną kontakt, ten ma. Mój mail jest również publicznie znany. Współpraca z całym zarządem pomorskiego PiS układa się bardzo dobrze. Inwestycji oczekujących również mamy bardzo dużo. Jeśli ktoś chciałby, żeby po roku, gdzie trzeba było wejść do Strefy, zrobić audyty, i posprzątać bałagan po poprzednim zarządzie, pojawili się inwestorzy, to nie zna procesu inwestycyjnego i plecie bzdury - wyjaśniała Aleksandra Jankowska.

 

mili