Nieznane głosy świadków historii

Prowadzi: 

22:05

czwartek,

19 stycznia 2017

Pijani ubecy torturowali Mietka, by wydobyć z niego, gdzie ukrywa się Kazimierz. Janina Erikson opowiada o tragicznym losie swych braci

Janina Erikson mieszka w Sztokholmie, ale zarówno jej nazwisko, jak i miejsce zamieszkania mogą być mylące. Pochodzi z Podlasia, z rodziny Wyrozębskich.

Jej bratem był podoficer AK i Zrzeszenia WiN, żołnierz wyklęty Kazimierz Wyrozębski pseudonim "Sokolik".

"SOKOLIK" CHCIAŁ CHRONIĆ RODZINĘ

W powiecie Sokołów Podlaski zyskał opinię nieuchwytnego dla NKWD-UB i KBW. Potrafił też jako dowódca patrolu dywersyjnego skutecznie atakować ubeków. Dla komunistów cały powiat Sokołów Podlaski był siedliskiem "reakcji" i "bandytów". Nic dziwnego, bo do dziś kultywuje się tu pamięć o ks. Stanisławie Brzósce, kapelanie i dowódcy ostatniego oddziału Powstania Styczniowego - zamordowanego przez Rosjan na szubienicy w Sokołowie.



"Sokolik" wiedział, że nie może narażać rodziny na represje. Trzymał się z dala od rodzinnego domu, choć bardzo pragnął spotkania z bliskimi. Młodszemu bratu Mietkowi zakazał jakichkolwiek kontaktów z konspiracją, miał być odpowiedzialny za rodzinę.

NIELUDZKI SKOWYT I PŁACZ BRATA ROZCIĄGNIĘTEGO NA KOLE

Kazimierz Wyrozębski nie przewidział okrucieństwa i determinacji bezpieki, która nieustannie nachodziła jego dom i terroryzowała rodzinę. Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia 1946 roku pijani ubecy i "żołnierze" KBW urządzili w stodole Wyrozębskich katownię dla Mietka. Byli przekonani, że musi wiedzieć, gdzie jest brat. Do dziś śni się Jance - wówczas 14-letniej dziewczynie - nieludzki skowyt i płacz brata rozciągniętego na kole. - Chyba wbijali mu gwoździe w dłonie, nigdy tego nie zapomnę - opowiada Janina Erikson.

Półżywego Mietka "sąd doraźny" skazał potem na śmierć. "Wyrok" wykonano. Kazimierz, ranny w leśnej potyczce z patrolem milicyjno-ubeckim, poprosił przyjaciela, by pomógł mu umrzeć - po żołniersku, od kuli.

NIEZNANY LOS SZCZĄTKÓW OBU BRACI

Mimo znacznej odległości, Janina Erikson, ze swoim mężem Bosse Eriksonem, co roku jeździ na Podlasie. Nie traci nadziei, że kiedyś odnajdą się szczątki jej braci - męczenników w walce o Polskę "wolną i czystą jak łza". Oddała swój materiał genetyczny do identyfikacji. Bosse Erikson, uroczy starszy pan, uwielbiający polskie pierogi z kapustą i grzybami, zawsze towarzyszy żonie w dalekich podróżach na Podlasie. Jest zafascynowany polską historią i determinacją takich ludzi jak "Sokolik". Zaciszny hostel w Gdańsku jest zawsze etapem w tej podróży.

W roku 2007 Prezydent RP odznaczył "Sokolika" pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej". Dla Janiny bohaterem na miarę "Sokolika" był także jego młodszy brat.

 

 

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów IPN.


Piotr Szubarczyk

 

Zobacz Galerię