Gdynia Głowna Osobista

Prowadzi:  quellio_cron

11:05

środa,

19 października 2016

Gdyńskie wątki w biografii Wajdy. Tu debiutował jako reżyser teatralny. Ostatnia taka rozmowa [POSŁUCHAJ]

- Aktor najbardziej liczy na oczy. W czasie zbliżenia opowie oczami wszystko, co myśli - mówił w 2014 roku Andrzej Wajda. Reżyser był gościem Piotra Jaconia w audycji Gdynia Główna Osobista.
W środę w Krakowie odbędzie się ceremonia pogrzebowa Andrzeja Wajdy. Z tej okazji przypominamy wywiad, który z reżyserem przeprowadził prowadzący audycję Gdynia Główna Osobista.

DEBIUTOWAŁ W GDYNI

Andrzej Wajda debiutował w 1959 r. jako reżyser teatralny w Gdyni. Na scenie przy ul. Bema, która wówczas należała do Teatru Wybrzeże, reżyserował sztukę "Kapelusz pełen deszczu" z główną rolą Zbigniewa Cybulskiego. Andrzej Wajda w czasie audycji zdradził, że dostał to zadanie dzięki przygotowaniu wcześniej filmu "Popiół i diament", w którym Cybulski stworzył postać Maćka Chełmińskiego.

- Przy ostatnich pracach montażowych i udźwiękowieniu pojawił się w studiu we Wrocławiu Zygmunt Hübner (ówczesny kierownik artystyczny Teatru Wybrzeże - przyp. red.). Powiedział, że ponieważ w jego zespole są Zbyszek Cybulski i Bogumił Kobiela to on chciałby, żebym ja coś wyreżyserował z Cybulskim, bo się zbliżyliśmy realizując "Popiół i diament". Chciał, żebym wyreżyserował Cybulskiego dla sceny. I jeszcze położył przede mną sztukę, która się nazywała "Kapelusz pełen deszczu". To była amerykańska sztuka, co wtedy było ewenementem. To chyba była jedna z pierwszych w PRL sztuk amerykańskich. Natychmiast się zgodziłem - opowiadał Wajda.

PRÓBY W POCIĄGU Z GDAŃSKA DO GDYNI

Próby odbywały się np. w pociągu jeżdżącym między Gdańskiem a Gdynią. - Próby dla mnie wcale nie musiały się odbywać na scenie. Tylko my w trakcie podróży próbowaliśmy dialogi, rozmowy, tak jakby to było do filmu. Najpierw się nauczymy, zrozumiemy o co chodzi, a potem wstawimy to do odpowiedniej dekoracji. Bardzo się przyłożyłem: zaprojektowałem kostiumy i scenografię.

CIEMNE OKULARY DAWAŁY MASKĘ

Andrzej Wajda wspomniał Zbigniewa Cybulskiego. - To był artysta wyjątkowy, z jakim moje długie życie reżysera filmowego pozwoliło się spotkać. Przyznał, że aktora z Trójmiasta do "Popiołu i diamentu" zaproponował mu Janusz Morgenstern, który później z Cybulskim stworzył obraz "Do widzenia, do jutra". Wajdzie początkowo nie spodobała się kandydatura. - Byłem sceptyczny, bo wiedziałem jak wyglądają chłopcy z Armii Krajowej, dlatego że ja też sam nim byłem, złożyłem przysięgę. Nosił ciemne okulary, które były ekscentryzmem. W tamtym czasie nikt poza Cybulskim nie nosił ciemnych okularów. Jeszcze do tego kurtka brezentowa, taka amerykańska. Jakieś spodnie niby jeansowe, ale nie do końca.

Zbigniew Cybulski już na początku odmówił włożenia zaplanowanego kostiumu, chciał grać we własnym ubraniu. - Zrozumiałem jedną rzecz, że jeżeli będę go przełamywał na początku naszego spotkania, wymuszę na nim inny kostium, to nie wiem jak on się znajdzie w tej sytuacji. Miał trudności ze wzrokiem i musiał grać w okularach. I okazało się, że ten kostium był najlepszy jaki mógł być, powiedział reżyser. Z aktorem utożsamiała się młodzież, która oglądała "Popiół i diament", dawał "powiew zachodu". - A ciemne okulary dały mu maskę! On był ukryty za tymi okularami.

AKTOR LICZY NA OCZY

- Aktor najbardziej liczy na oczy. W czasie zbliżenia opowie oczami wszystko co myśli. Cybulski nie mógł na to liczyć, bo miał ciemne okulary. Jego ciało dopowiadało czego on chce, czego się spodziewa i czego się domaga. Dlatego trzeba było go trochę szerzej fotografować. A na scenie on był cały i mógł w swym ruchu dać swe "kapryśne" wyobrażenie postaci, wspominał Andrzej Wajda. Podkreślił, że jeśli się chciało pracować ze Zbyszkiem Cybulskim, to żeby go nie zniechęcić, trzeba było dać mu wolność i akceptację reżysera.

BYLE TYLKO GRAŁ

W 1960 r. reżyser w Teatrze Wybrzeże przygotował "Hamleta" Szekspira. Nie powierzył wtedy głównej roli Cybulskiemu, bo ten... nie potrafił się nauczyć tekstu na pamięć i często improwizował. - Dzisiaj bez chwili namysłu wziąłbym Cybulskiego niezależnie od wszystkiego. Miałby napisane teksty na kulisach, na podłodze, na dekoracji i rekwizytach, byle tylko on grał. On by stworzył inną postać Hamleta. Jaką? Właściwie na to pytanie nie możemy odpowiedzieć, bo był człowiekiem natchnionym, artystą.

Reżyser zmarł 9 października w wieku 90 lat. Był legendą kina i teatru, ikoną polskiej i światowej kultury. Pochowany zostanie na cmentarzu salwatorskim w Krakowie. Do Trójmiasta reżyser przyjeżdżał bardzo często. Był honorowym obywatelem Gdańska i Gdyni, kręcił tu swoje filmy. Pogrzeb zaplanowano na 14.30. Urna z prochami będzie wystawiona w Krakowie o 13.30 w kościele św Trójcy. Ceremonia mieć będzie charakter otwarty.



marz/mich